Oglądasz posty wyszukane dla słów: Analiza poezji współczesnej



Szukaj:Słowo(a): Analiza poezji współczesnej
    Czytam listę z uwagą już od pewnego czasu, ale to moja pierwsza
wypowiedź na jej łamach, witam wiec wszystkich serdecznie, szczególnie nisko
kłaniając się przed KasiąKam, którą cenię za wrażliwość, ostrożność w
formułowaniu sądów oraz unikalny sposób ich przedstawiania oraz przed
Włodzimierzem Holsztyńskim, który zaimponował mi swoją wiedzą (zwłaszcza nt.
haiku) oraz ciekawymi i pełnymi analizami nadesłanych na listę utworów.

    Przyznaję otwarcie, że nie mam talentu do pisania wierszy (toteż nawet
nie próbuję). W związku z powyższym nie roszczę sobie również prawa do
krytyki - jestem jedynie biernym miłośnikiem poezji.

    Bezwstydnie wykorzystując możliwość zabrania głosu chciałbym jednak
zadać, być może trywialne, ale gnębiące mnie od pewnego czasu pytanie: skąd
bierze się popularność wiersza wolnego we współczesnej poezji? Niegdyś poeci
trudzili się, aby swe myśli przelać na papier poukładane w odpowiednio
akcentowane sylaby, martwili się o liczbę sylab w wersie, rymy i rytm,
obecnie natomiast (mam na myśli zwłaszcza ostatnie dziesięciolecie)
większość utworów nie posiada już żadnej szczególnej gramatycznej budowy.
Czy jest to odejście od formy na rzecz treści, czy twórcy nie uważają
stosowania się do dawnych systemów za celowe czy też wiersz wolny ma w
pełniejszy sposób wyrażać uczucia poety? A może po prostu tamte czasy już
minęły i nie można stosować ówczesnych wierszy jako odniesienia?

Pozdrawiam,

inigo

http://www.kki.net.pl/~inigo1

| |

| zrobię pożytek z twarzy
| bank aktorów karierą u wrót
| kusi przy bankomacie
| świątyni chama.
| stoją kurewy ordynackie
| i dziady kalwaryjskie
| Bogurodzice nucą.
| licytując pragną upustu
| wieczystego od nowego świata
| co wyłoni się po wojnie.



Analiza wiersza
Wiersz jednozwrotkowy, dziesięciowersowy z
równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje
głębokie niezadowolenie z otaczającego go świata, ale przepełnia go kwitnący
stoicyzm
i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie może dać
tylko
otaczająca go rzeczywistość.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie nieba dupa kurewy
jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia i dziady sugerują
wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudzi się z otchłani zimy. Puenta
liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna.
W słowie "licytując" poeta oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca, które
przecież nie jest istotą ludzką i nie może "zapierdalać" sensu stricto.
Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o
plebejskich korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim
rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku,
z którego wyrósł, za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego
wykształcenia. Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak
wzniosłym
nastroju!

Szczepan

| Chapeau bas!
Twoja analiza wskazuje wprawdzie na niezwykłą znajomość wszelkiego tworzywa
literackiego, lecz jest w niej rażące niedopatrzenie. Produkty poetów
("poetów"?)
bywają raz flakami wołowymi, a innym razem flakami wieprzowymi, nie wiem
czy
też to zauważyłeś. I podobnie jak one, dają się nawet skonsumować ze
smakiem, jeśli na przykład dodamy do tego ulubioną (dla każdego inną) ilość
piwa tudzież innego indywidualnie preferowanego trunku.



Zupełnie się nie zgadzam. Wiersz ma wymowę uniwersalną.
Penetruje rozległe rewiry niepoznanych jeszcze przez
(n)aukę światów, nauka wydaje się przy tym wierszu
dziecinną zabawą (quake), jednak niebezpieczną i brutalną
(tu aplikują się spostrzeżenia Tomasza). Mimo, że częściowo
interpretacja Katarzyny jest słuszna (hedonistyczne podejście
do życia) to wiersz swoimi ramami zakreśla szerokie
horyzonty współczesnego homo sapiens (duże ilości
trunków implikują konieczność uprawiania gry w kosza,
treningu siłowego etcaetera, etcaetera).

Osobiście podziwiam utwór za doskonałe umiejscowienie
atmosfery w dekadenckim sacrum ("szum znudzenia")
oraz do pewnego stopnia autoironię (tak wielki
poeta śmieje się z poetów).

Chociaż zaraz...
Czy to nie jest przypadkiem obraźliwe!?
Geniusz-poeta kpi sobie ze zwykłych poetów,
jak dawniej mości hrabia pogardzał byle szlachciurą!

A co z paradygmatem równości i wzajemnej tolerancji???

pod rozwagę oddaje
                Mark in The dArk

hehe. tos mi wacpan przysral.



widac za malo bos kompletnie nic nie zrozumial.........

podatek

Ptaszek sobie frunie z dala,
W górze slonce zapierdala,
Zaba w wodzie dupe moczy,
Kurwa! Jaki dzien uroczy!

ANALIZA:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem
sylabowym, z równomiernie rozlozonym akcentem.
Podmiot liryczny wyraza swoje glebokie zadowolenie z
otaczajacego go swiata, przepelnia go kwitnacy
stoicyzm i szczescie, które czlowiekowi zyjacemu we
wspólczesnym zamecie, moze dac tylko przyroda.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w wodzie dupa
zaby jest pretekstem do wyrazenia euforii.
Zapierdalajace w górze slonce oraz frunacy z dala
ptaszek sugeruje wczesna wiosne, kiedy swiat zwierzecy
obudzil sie juz z otchlani zimy.
Puenta liryku jest jednoznaczna i latwo odczytywalna.
"JA" liryczne personifikuje slonce. Slowo
"zapierdala" oddaje szybkosc i zlozonosc ruchu
tego ciala niebieskiego, które nie jest istota zywa i
nie moze "zapierdalac" sensu stricte.
Uwage zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomosc
swiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi
z ta spolecznosca .
W moim rozumieniu autor chcial sie tym utworem
odwdzieczyc srodowisku, z którego wyrósl,
oraz zlozyc hold za poswiecenie i trud wlozony w
zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia.
Szkoda, ze tak malo w dzisiejszej poezji wierszy o tak
pogodnym nastroju.

apexx


Ptaszek cwierka sobie z dala
W gorze slonko napierdala
Zaba w wodzie dupsko moczy
Kurwa jaki dzien uroczy



ja cos wynalazłem na lokalnej grupie:

ANALIZA:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem
sylabowym, z równomiernie rozlozonym akcentem.
Podmiot liryczny wyraza swoje glebokie zadowolenie z
otaczajacego go swiata, przepelnia go kwitnacy
stoicyzm i szczescie, które czlowiekowi zyjacemu we
wspólczesnym zamecie, moze dac tylko przyroda.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w wodzie dupa
zaby jest pretekstem do wyrazenia euforii.
Zapierdalajace w górze slonce oraz frunacy z dala
ptaszek sugeruje wczesna wiosne, kiedy swiat zwierzecy
obudzil sie juz z otchlani zimy.
Puenta liryku jest jednoznaczna i latwo odczytywalna.
"JA" liryczne personifikuje slonce. Slowo
"zapierdala" oddaje szybkosc i zlozonosc ruchu
tego ciala niebieskiego, które nie jest istota zywa i
nie moze "zapierdalac" sensu stricte.
Uwage zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomosc
swiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi
z ta spolecznosca .
W moim rozumieniu autor chcial sie tym utworem
odwdzieczyc srodowisku, z którego wyrósl,
oraz zlozyc hold za poswiecenie i trud wlozony w
zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia.
Szkoda, ze tak malo w dzisiejszej poezji wierszy o tak
pogodnym nastroju.

Ptaszek frunie sobie z dala,
w górze słońce zapierdala,
żaba w stawie dupe moczy,
kurwa jaki świat uroczy!!!



O ile kojarze bylo jeszcze cos takiego:
(autora niestety nie znam)

ANALIZA:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem
sylabowym, z rownomiernie rozlozonym akcentem.
Podmiot liryczny wyraza swoje glebokie zadowolenie z
otaczajacego go swiata, przepelnia go kwitnacy
stoicyzm i szczescie, ktore czlowiekowi zyjacemu we
wspolczesnym zamecie, moze dac tylko przyroda.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w wodzie dupa
zaby jest pretekstem do wyrazenia euforii.
Zapierdalajace w gorze slonce oraz frunacy z dala
ptaszek sugeruje wczesna wiosne, kiedy swiat zwierzecy
obudzil sie juz z otchlani zimy.
Puenta liryku jest jednoznaczna i latwo odczytywalna.
"JA" liryczne personifikuje slonce. Slowo
"zapierdala" oddaje szybkosc i zlozonosc ruchu
tego ciala niebieskiego, które nie jest istota zywa i
nie moze "zapierdalac" sensu stricte.
Uwage zwraca uzycie wulgaryzmow, ktorych znajomosc
swiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi
z ta spolecznosca .
W moim rozumieniu autor chcial sie tym utworem
odwdzieczyc srodowisku, z ktorego wyrosl,
oraz zlozyc hold za poswiecenie i trud wlozony w
zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia.
Szkoda, ze tak malo w dzisiejszej poezji wierszy o tak
pogodnym nastroju.

TAX mam nadzieje incl. :)


- on/a zna sie na poezji



Ona zna się na poezji gdy dając jej dowolny wiersz średnio-mało znanego
autora
ona  powie ci dane twórcy, tytuł utworu, tomiki i periodyki w jakich się
ukazał.
Ona dokona jego dokładnej analizy nazywając wszystkie metafory

i   pierdoły
ona doszuka się ukrytych odniesień do wydarzeń współczesnych twórcy, znanych
( nieznanych ) motywów literackich itp.

Ona zna się na poezji by być krytykiem.
A poprosisz ją o jej własny wiersz pokarze ci gniota jakich mało, albo nic.
Ona się zna na poezji, ale nie koniecznie ją uprawia.

To tak jak z filozofem i Filozofem
filozof - znawca historii filozofii
Filozof - człowiek ( niekoniecznie w tym kierunku wykształcony ) tworzący
własne   systemy filozoficzne ( gatunek wymarły )

- on/a zna sie na muzyce



j.w.
wstaw zmienną

- on/a zna sie na literaturze



j.w.
wstaw zmienną

-pacyfa



Marcin Cecko


Ona zna się na poezji gdy dając jej dowolny wiersz średnio-mało znanego
autora
ona  powie ci dane twórcy, tytuł utworu, tomiki i periodyki w jakich się
ukazał.
Ona dokona jego dokładnej analizy nazywając wszystkie metafory

i   pierdoły
ona doszuka się ukrytych odniesień do wydarzeń współczesnych twórcy, znanych
( nieznanych ) motywów literackich itp.



Czyli tak jak mnie uczono, dzieki za wspomnienia, przypominasz mi moja
polonistke sprzed 10 lat. Mam jednak mala nadzieje ze to jednak nie o to
chodzi, ze znac sie na poezji ma troche zwiazku z tym JAK sie zyje i tego
typu ... Wiesz nawet nie chce mi sie o tym pisac bo jest to oczywiste
ze Ty to rozumiesz zupelnie inaczej. No ale tak jak mowilem
ja naprawde nie znam sie na poezji.

Ona zna się na poezji by być krytykiem.



swietne zdanie, sorki ale dla mnie to paradoks, mysle ze nie mozna znac
sie na poezji aby BYC krytykiem. Cos mi tutaj brakuje jakiegos uczucia do
poezji, za sucho to dla mnie brzmi.

-pacyfa

Witam! Jestem uczennicą 1 klasy liceum i z polskiego jestem totalny głąb! No niestety, jestem w klasie biol-chemiczej, wiec nie ma sie czego spodziewac. No ale do rzeczy... Mam za zadanie aby napisać rozprawke. Temat rozumiem, ale brakuje mi jednego argumantu (muszą być min. 3).
Temat: Artysta o sobie i swojej sztuce. Punktem wyjścia uczyć analizę i interpretacje utwou Horacego.

Moje argumenty:
1. Twórczość Horacego znana jest do dziś.
2. Jest instpiracją dla współczesnych poetów.
3. ... czy może być np. Czytając wiersze Horacego ludzie dążą, aby zdobyć taką sławę ja on?

WIERSZ:

Wybudowałem pomnik

Wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu
strzelający nad ogrom królewskich piramid
nie naruszą go deszcze gryzące nie zburzy
oszalały Akwilon oszczędzi go nawet

łańcuch lat niezliczonych i mijanie wieków
Nie wszystek umrę wiem że uniknie pogrzebu
cząstka nie byle jaka i rosnący w sławę
potąd będę wciąż młody pokąd na Kapitol

ma wstępować z milczącą westalką pontifeks
I niech mówią że stamtąd gdzie Aufidus huczy
z tego kraju gdzie gruntom brak wody gdzie Daunus
rządził ludem rubasznym ja z nizin wyrosły

pierwszy doprowadziłem nurt eolskiej pieśni
do Italów przebiwszy najpewniejszą drogę
Bądź dumna z moich zasług i delfickim laurem
Melpomeno łaskawie opleć moje włosy

Bardzo prosze o pomoc i wyrozumiałość!
Małgosia
Analiza wiersza jednostrofowego na dobry początek dnia

Słońce w górze zapie rdala,
Żaba w wodzie dupę moczy,
Kur wa, co za dzień uroczy!

Analiza

Wiersz jednozwrotkowy, trzywersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca go przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody 'pupcia' żaby jest pretekstem do euforii. Zapie_rdalające słońce sugeruje wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudzi się z otchłani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. W słowie "zapie_rdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może "zapie_rdalać" sensu stricte. Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym tworem odwdzięczyć środowisku, w którym wyrósł, za poświecenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, ze tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju

Bonusik!! Traśnij Romka G w morde

http://cfaniacy.com/pko/monk.html

Sorki... linka zapomniałem
Analiza wierszyka "Na piękną, słoneczną wiosenkę"

PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY,
KURWA! CO ZA DZIEŃ UROCZY!!!

Analiza

Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które - człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie - może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna.

"Ja" liryczne personifikuje słońce. W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istota ludzka i nie może "zapierdalać" senso stricte.

Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł, za poświecenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia.

Szkoda, ze tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!
Ptaszek sobie frunie z dala,
W górze slonce za****dala,
Zaba w wodzie d**e moczy,
K**wa! Jaki dzien uroczy

ANALIZA:

Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozlozonym akcentem.

Podmiot liryczny wyraza swoje glebokie zadowolenie z otaczajacego go swiata, przepelnia go kwitnacy stoicyzm i szczescie, które czlowiekowi zyjacemu we wspólczesnym zamecie, moze dac tylko przyroda.

Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w wodzie d**a zaby jest pretekstem do wyrazenia euforii. Za****dalajace w górze slonce oraz frunacy z dala ptaszek sugeruje wczesna wiosne, kiedy swiat zwierzecy obudzil sie juz z otchlani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i latwo odczytywalna.

"JA" liryczne personifikuje slonce. Slowo "za****rdala" oddaje szybkosc i zlozonosc ruchu tego ciala niebieskiego, które nie jest istota zywa i nie moze "za****dalac" sensu stricte. Uwage zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomosc swiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi z ta spolecznosca .

W moim rozumieniu autor chcial sie tym utworem odwdzieczyc srodowisku, z którego wyrósl, oraz zlozyc hold za poswiecenie i trud wlozony w zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia. Szkoda, ze tak malo w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.
wierszyk nastrojowy z analizą:

Ptaszek frunie sobie z dala
w górze słońce zapierdala
żaba w wodzie dupę moczy
Kurwa! co za dzień uroczy!!!

Analiza wiersza:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy, z rymem sylabowym i z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do euforii. Puenta jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. JA liryczne personifikuje Słońce. W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i perfekcję ruchu słońca, które nie jest przecierz istotą ludzką i może "zapierdalać" senso stricte. Uwagę zwraca urzycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem oddźwięczyć środowisku, z którego wyrósł za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.
Dzieci o studentach...

I jeszcze analiza pewnego wiersza:

Ptaszek sobie frunie z dala,
Górą słońce zapierd'ala
Żaba du'pę w wodzie moczy,
Kur'wa ! Co za dzień uroczy !

Analiza wiersza:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozlozonym akcentem. Podmiot liryczny wyraza swoje glebokie zadowolenie zotaczającego go swiata, przepelnia go kwitnący stoicyzm i szczescie, które czlowiekowi zyjącemu we wspólczesnym zamecie, moze dac tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w blekicie wody pu'pa zaby jest pretekstem do euforii. Zapie'rdalające inne stworzenia sugerują wczesne lato, kiedy swiat zwierzecy obudzil sie z otchlani zimy. Puenta liryku jest
jednoznaczna i latwo odczytywalna. Ja liryczne personifikuje slonce. W slowie "zapie'rdala" oddaje szybkosc i zlozonosc ruchu slonca, które przeciez nie jest istotą ludzką i nie moze
"zapierda'lać" sensu stricto.
Uwage zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomosc swiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi ze spoleczenstwem. W moim rozumieniu autor chcial sie tym utworem odwdzieczyc srodowisku, z którego wyrósl za poswiecenie i trud wlozony w zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia.
Stwórz Busha

[ Dodano: 2004-12-01, 18:17 ]
Ptaszek sobie frunie z dala,
W górze słońce cenzura, Żaba w wodzie dupę moczy, Ku...! Jaki dzień uroczy
------------------------------------------------------------
ANALIZA:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z
równomiernie rozłożonym akcentem.
Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczaj?cego go
?wiata, przepełnia go kwitn?cy stoicyzm i szczę?cie, które człowiekowi
żyj?cemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko przyroda.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w wodzie dupa zaby
jest pretekstem do wyrażenia euforii. cenzura?ce w górze słońce oraz frun?cy z dala ptaszek sugeruje wczesna wiosnę, kiedy swiat zwierzecy obudzil sie juz z otchlani zimy.
Puenta liryku jest jednoznaczna i latwo odczytywalna. "JA" liryczne personifikuje slonce. Slowo "cenzura" oddaje szybkosc i zlozonosc ruchu tego ciala niebieskiego, które nie jest istota zywa i nie moze "cenzura" sensu stricte.
Uwage zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomosc swiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi z ta spolecznosca .W moim rozumieniu autor chcial sie tym utworem odwdzięczyć ?rodowisku, z którego wyrósl, oraz zlozyc hold za poswiecenie i trud wlozony w zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia. Szkoda, ze tak malo w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju
To jeszcze nic poczytaj to :

Analiza Poetycka Wierszyka

"PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
ZABA DUPE W WODZIE MOCZY,
W GÓRZE SLONCE ZAPIERDALA,
KUR.A! CO ZA DZIEN UROCZY!!!"
Analiza :
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie
rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z
otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które
człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca
przyroda.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest
pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują wczesne
lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy. Puenta liryki
jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna.
Liryczne JA personifikuje słońce. W słowie "zapierdala" oddaje szybkość
i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istota ludzka i nie może
"zapierdalać" senso stricte.
Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych
korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu
autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł za
poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia.
Szkoda, ze tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!

Aha i osoba pisząca (autor) wie najlepiej co napisał a reszta niech się mużdzy... .



W czasach szkolnych wypracowań i analiz najbardziej lubiłem pytanie "co poeta miał na myśli?" i trzeba było trafić w klucz odpowiedzi... Bo ja lubię absurdy...

Pamiętam jak kiedyś przedstawiono pewnemu współczesnemu poecie (nie pamiętam jego nazwiska) analizę jego wiersza "przerabianego" w szkole średniej..... Był mocno zdziwiony i rozbawiony... po czym stwierdził, że on pisząc ten wiersz nie myślał o niczym

Jeśli chodzi o mnie... zawsze piszę wtedy, jak czuję, że mam taką potrzebę... a efekt jest zapisem chwili, która już nigdy się nie powtórzy... często odbywa się to na zasadzie "błysku"... i piszę i piszę... a po chwili mam problem z "pociągnięciem" tego dalej, ponieważ błysk zgasł...
Nie piszę też (z małymi wyjątkami) na zamówienie... nie umiem się wtedy wczuć... taka sztuka udała mi się może ze trzy albo cztery razy... (mówię o sytuacji, kiedy obie strony były zadowolone z efektu )
Ufff... ale się rozpisałem jest to chyba mój najdłuższy post na tym forum (chociaż na pewno dłuższy był w temacie o polityce, jednak zaginął w pomroce dziejów przy zamieszaniu z bazą danych )
PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY,
KURVVA! CO ZA DZIEŃ UROCZY!

Analiza:
Wiersz jedno zwrotkowy, czterowersowy, z rymem sylabowym i z równomiernie rozłożonym
akcentem. Podmiot lirycztny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata,
przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym
zamęcie może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona
w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do euforii.
Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. JA liryczne personifikuje Słońce.
W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i perfekcję ruchu Słońca, które przecież nie jest istotą
ludzką i nie może "zapierdalać" senso stricte.
Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach
poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym
utworem odwdzięczyć środowiskiu z którego wyrósł, za poświęcenie i trud włożony
w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji
wierszy o tak pogodnym nastroju.

____________________________________________________
Analiza wiersza

Wiersz jednozwrotkowy, trzywersowy z rymem sylabowym, z równomiernie
rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie
otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście,
które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko
otaczająca go przyroda.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody część żaby jest
pretekstem do euforii. Szybko poruszające się słońce sugeruje wczesne
lato, kiedy świat zwierzęcy budzi się z otchłani zimy. Puenta liryku
jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna, oddaje doskonale szybkość i
złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką.

Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych
korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem.
W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, w
którym wyrósł, za poświecenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego
wykształcenia.

Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.

A oto sam wiersz!

Słońce w górze zapie.dala,
Żaba w wodzie dupę moczy,
K.rwa, co za dzień uroczy...
w tym miejscu przypomina mi sie pewna analiza wiersza"

Ptaszek sobie frunie z dala,
W górze slonce zapierdala,
Zaba w wodzie dupe moczy,
Kurwa! Jaki dzien uroczy

ANALIZA:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozlozonym akcentem.
Podmiot liryczny wyraza swoje glebokie zadowolenie z otaczajacego go swiata, przepelnia go kwitnacy stoicyzm i szczescie, które czlowiekowi zyjacemu we wspólczesnym zamecie, moze dac tylko przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w wodzie dupa zaby jest pretekstem do wyrazenia euforii. Zapierdalajace w górze slonce oraz frunacy z dala ptaszek sugeruje wczesna wiosne, kiedy swiat zwierzecy obudzil sie juz z otchlani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i latwo odczytywalna. "JA" liryczne personifikuje slonce. Slowo "zapierdala" oddaje szybkosc i zlozonosc ruchu tego ciala niebieskiego, które nie jest istota zywa i nie moze "zapierdalac" sensu stricte.
Uwage zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomosc swiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi z ta spolecznosca .
W moim rozumieniu autor chcial sie tym utworem odwdzieczyc srodowisku, z którego wyrósl, oraz zlozyc hold za poswiecenie i trud wlozony w zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia. Szkoda, ze tak malo w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.
Słońce w górze zapierdala,

Żaba w wodzie dupę moczy,

Kurwa, co za dzień uroczy!

Analiza.

Wiersz jednozwrotkowy, trzywersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca go przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do euforii. Zapierdalające słońce sugeruje wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudzi się z otchłani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może "zapierdalać" sensu stricte. Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, w którym wyrósł, za poświecenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, ze tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.
Mam nadzieję, że tego tu jeszcze nie ma... To z dedykacją dla studentów, którzy... sami się domyślicie

"Ptaszek sobie frunie z dala,
w górze słońce popierdala
żaba dupę w wodzie moczy
Kurwa! co za dzień uroczy"

ANALIZA

Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym z równomiernie rozłożonym akcentem.
Podmiot liryczny wyraża głębokie zadowolenie jakie współczesnemu człowiekowi daje obcowanie z naturą.
Nawet,wydawać by się mogło, taka błahostka, jak zanurzona w zbiorniku wodnym tylna część żaby, jest powodem do szczęścia.
Powszechnie stosowany wyraz "kurwa" nabiera w wierszu specjalnego znaczenia- oddaje euforyczny stan emocjonalny, stając się ważną figurą stylistyczną.
Natomiast metaforyczne "popierdala" określa szybkość i złożoność ruchu centralnej gwiazdy Układu Słonecznego.
Użycie wulgaryzmów świadzy o ludowych korzeniach poety i jego głębokiej więzi ze społeczeństwem.
Autor w ten sposób odwdzięcza się środowisku, z którego wyrósł, za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia.

Z książki Pani Małgorzaty Malickiej pt."Życie jest piękne"
Na kanwie fali poezji,która nas tutaj ostatnio zalewa -

Analiza wierszyka "Na piękną, słoneczną wiosenkę"

PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY,
KURWA! CO ZA DZIEŃ UROCZY!!!

Analiza

Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które - człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie - może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna.

"Ja" liryczne personifikuje słońce. W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istota ludzka i nie może "zapierdalać" senso stricte.

Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł, za poświecenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia.

Szkoda, ze tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!
Hehe dbając o tych członków WSZ, którzy nie mają jeszcze za sobą matury i będą się z nią zmagać w przyszłości, przykładowa analiza jak należy zinterpretować wiersz

Ptaszek sobie frunie z dala,
W górze slonce zapierdala,
Zaba w wodzie dupe moczy,
Kurwa! Jaki dzien uroczy

ANALIZA:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozlozonym akcentem.
Podmiot liryczny wyraza swoje glebokie zadowolenie z otaczajacego go swiata, przepelnia go kwitnacy stoicyzm i szczescie, które czlowiekowi zyjacemu we wspólczesnym zamecie, moze dac tylko przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w wodzie dupa zaby jest pretekstem do wyrazenia euforii. Zapierdalajace w górze slonce oraz frunacy z dala ptaszek sugeruje wczesna wiosne, kiedy swiat zwierzecy obudzil sie juz z otchlani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i latwo odczytywalna. "JA" liryczne personifikuje slonce. Slowo "zapierdala" oddaje szybkosc i zlozonosc ruchu tego ciala niebieskiego, które nie jest istota zywa i nie moze "zapierdalac" sensu stricte.
Uwage zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomosc swiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi z ta spolecznosca .
W moim rozumieniu autor chcial sie tym utworem odwdzieczyc srodowisku, z którego wyrósl, oraz zlozyc hold za poswiecenie i trud wlozony w zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia. Szkoda, ze tak malo w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju
"PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
> W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
> ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY.
> ! CO ZA DZIEĂ' UROCZY!"
>
> Analiza.
> Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z rownomiernie
> rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie
z
> otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm, szczęście,
które
> człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie może dać tylko otaczająca
> przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody pupa
żaby
> jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują
wczesne
> lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy. Puenta liryku
jest
> jednoznaczna i łatwo odczytywalna. JA liryczne personifikuje słońce. W
> słowie "zapierdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca, które
przecież
> nie jest istotą ludzką i nie może "zapierdalać" senso stricte. Uwagę
zwraca
> użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach
poety,
> jego głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał
się
> tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł za poświęcenie i
trud
> włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało
w
> dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju
> > Ptaszek sobie frunie z dala,
> > W górze słońce zapierdala,
> > żaba dupę w wodzie moczy;
> > kurka! Co za dzień uroczy!!!
> >
> > Analiza wiersza
> >
> > Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym,
> > z równomiernie rozłożonym akcentem.
> > Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie
> > zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący
> stoicyzm
> > i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie
> > może dać tylko otaczająca go przyroda.
> > Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa
> > żaby jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia
> > sugerują wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudzi się z
> otchłani zimy.
> > Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna.
> > W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca,
> > które przecież nie jest istotą ludzką i nie może "zapierdalać"
> > sensu stricto.
> > Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy
> > o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze
> społeczeństwem.
> > W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć
> > środowisku, z którego wyrósł ,za poświęcenie i trud włożony
> > w zapewnienie mu należytego wykształcenia.
> > Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak
> pogodnym nastroju!
bylo troche o prozie, a teraz poetycko...
ponizszy tekst nalezy do xexa

Xexowa Analiza wiersza:

PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
W GÓRZE SlO?CE ZAPIERDALA,
zABA DUPE W WODZIE MOCZY.
KURWA! CO ZA DZIE? UROCZY!

Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z rownomiernie rozlozonym akcentem. Podmiot liryczny wyraza swoje glebokie zadowolenie z otaczajacego ?wiata, przepelnia go kwitnacy stoicyzm i szcze?cie, ktore czlowiekowi zyjacemu we wspolczesnym ?wiecie, moze dac tylko otaczajaca przyroda.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w blekicie wody dupa zaby jest pretekstem do euforii. Zapierdalajace inne stworzenia sugeruja wczesne lato, kiedy ?wiat zwierzecy obudzil sie z otchlani zimy. Puenta liryku jest jednoznaczna i latwo odczytywalna. JA liryczne personifikuje slonce. W slowie “zapierdala” oddaje szybko?c i zlozono?c ruchu slonca, ktore przeciez nie jest istota ludzka i nie “zapierdala” sensu stricte.
Uwage zwraca uzycie wulgaryzmow, ktorych znajomo?c ?wiadczy o ludowych korzeniach poety i glebokiej wiezi ze spoleczenstwem. W moim rozumieniu autor chcial sie odwdzieczyc tym utworem ?rodowisku z ktorego wyrastal za po?wiecenie i trud wlozony w zapewnienie mu nalezytego wyksztalcenia.
Szkoda, ze tak malo w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!
-XexileX

Zadanie domowe od herszta na wakacje:
Przeprowad? samodzielnie analize nastepujacego wiersza:
ORZEl W GÓRZE POPIERDALA,
ALE CÓz TO, NAGLE SKAlA...
W DUPIE CHYBA ON MIAl OCZY,
TERAZ LEzY I KRWI? BROCZY.

hihi
tej grupie jest potrzebna podstawowa wiedza z pisania poezji
a nie analiza poetyckich subtelnosci.

lekcja pierwsza : zelazna logika nastepstwa

'Idziesz! Przeczuwam Ciebie! Jak daleka łuna'
(Tuwima pierwsze zdanie pierwszego tomu wierszy)

Zapytuje sie! Czy od poczatku istnienie tej grupy

moze ?

"Artysta od ludzkich resztek Darko Maver
Nie istnieje pośród stepów nomadycznych
Jest spreparowanym fantomem zbiorowej
psychodramy w plastyfikacjach fotoplastykonu
takim Homo Ludus o liczbie mnogiej
W przestrzeni zaludnionej jest trojańskim
koniem w systemie świata sztuki"

hm, nie



bzdury pleciesz lub robisz sobie jaja do kwadratu.
zresztą widać to nie tyle po komentarzach,
stylizujących się na znawstwo, co to określające wszystko
na nie. a tym czasem sranie to jest tylko w banie,
bo własna twórczość gdy przyszłoby ją okazać wyszłoby
że to dno do kwadratu w naśladownictwie anachronicznym
nieprzystającym do współczesnych czasów.
więc mnie nie dziwi że co mądrzejsi redaktorzy
periodyków internetowych poświeconych sztuce
określają rzecz takowej twórczości jako sztukę wypalonych
wapniaków z domu starców, to jest dobre dla
prowincjonalnych belfrów lub niespełnionych twórców
internetowych którzy się regułek naczytali i pierdzą
pospołu. bo mniemają że są jakieś reguły na tyle
ścisłe i na tyle jednoznaczne że daje im to prawo do
pozornie głębokich sądów. tymczasem sztuka ewoluuje
nawet leśmian tuwima w swoim czasie był na pozycji zgoła
dalekiej od centrum, bo normatyw wyznawał całkiem coś innego.
tylko że się w czasie okazało że ten sam normatyw
to dno do potęgi, tak samo będzie z wami prawdopodobnie.
sztuka i wartość zwycięży bo regułkami co najwyżej
dupę będą podcierać. i tyle, atma

ojoj.
No przykro mi, że nie trafiłem do Twojego gustu Aniu. Nie zamierzam
przejmować się Twoją opinią. Zapamiętaj na przyszłość, żeby
nie pisać innym autorom takich rzeczy, bo możesz ich zranić, a co
gorsza przekonać go zaprzestania twórczości.

Moim zdaniem, każdy człowiek reprezentuje sobą jakąś wartość,
(odpowiednio: pozytywną bądź negatywną) i każdy ma prawo coś
tworzyć, coś przekazać. Twój osąd jest pozbawiony argumentów,
konkretów, dlatego też uważam, że jesteś zadufaną egoistką,
która uważa swoje za szczerozłoty skarb.

Tak nie można...
Aniu... trochę pokory, szacunku...
życzę powodzenia w wyzbyciu się swojego egoizmu.

Zabieram głos dlatego, że wydajesz się mimo wszystko rokować pozytywnie :-)
Nie rzuciłeś się na Annę ze stekiem wyzwisk, jak to się często początkującym
zdarza. Choć z pewnością twoje zalecenia kierowane do Anny w sprawie pokory
są co najwyżej zabawne, bo Ona naprawdę jest poetką i to dobrą. Ta pokora
przydałaby się raczej Tobie.
I tu zależy: jeśli naprawdę chcesz nauczyć się pisać, czytaj dalej mój post.
Jeśli tylko chcesz być chwalony, nie czytaj dalej.
Anna nie bawiła się analizę, ani w subtelności, ale ma świętą rację: to nie
jest wiersz, to tylko emanacja Twoich uczuć, nieubrana w poetycką formę.
Dlaczego? Bo rymy są częstochowskie, logika szwankuje, a przekaz jest wtórny
do bólu.

Jeśli chcesz naprawdę pisać, poczytaj trochę poezji, w tym współczesnej (nie
od rzeczy wiersze Anny, Krzysia Peregrinusa, Włodka, marco, Melisy,
krys_mys - tu na php). Jeśli zostaniesz przy tym, co dotąd, Twoje "wiersze"
będą się nadawały co najwyżej na wpis do pamiętnika niezbyt wymagającej
uczennicy.

Przychylnie


ojoj.
No przykro mi, że nie trafiłem do Twojego gustu Aniu. Nie zamierzam
przejmować się Twoją opinią. Zapamiętaj na przyszłość, żeby
nie pisać innym autorom takich rzeczy, bo możesz ich zranić, a co
gorsza przekonać go zaprzestania twórczości.

Moim zdaniem, każdy człowiek reprezentuje sobą jakąś wartość,
(odpowiednio: pozytywną bądź negatywną) i każdy ma prawo coś
tworzyć, coś przekazać. Twój osąd jest pozbawiony argumentów,
konkretów, dlatego też uważam, że jesteś zadufaną egoistką,
która uważa swoje za szczerozłoty skarb.

Tak nie można...
Aniu... trochę pokory, szacunku...
życzę powodzenia w wyzbyciu się swojego egoizmu.

Zabieram głos dlatego, że wydajesz się mimo wszystko rokować pozytywnie :-)
Nie rzuciłeś się na Annę ze stekiem wyzwisk, jak to się często początkującym
zdarza. Choć z pewnością twoje zalecenia kierowane do Anny w sprawie pokory
są co najwyżej zabawne, bo Ona naprawdę jest poetką i to dobrą. Ta pokora
przydałaby się raczej Tobie.
I tu zależy: jeśli naprawdę chcesz nauczyć się pisać, czytaj dalej mój post.
Jeśli tylko chcesz być chwalony, nie czytaj dalej.
Anna nie bawiła się analizę, ani w subtelności, ale ma świętą rację: to nie
jest wiersz, to tylko emanacja Twoich uczuć, nieubrana w poetycką formę.
Dlaczego? Bo rymy są częstochowskie, logika szwankuje, a przekaz jest wtórny
do bólu.

Jeśli chcesz naprawdę pisać, poczytaj trochę poezji, w tym współczesnej (nie
od rzeczy wiersze Anny, Krzysia Peregrinusa, Włodka, marco, Melisy,
krys_mys - tu na php). Jeśli zostaniesz przy tym, co dotąd, Twoje "wiersze"
będą się nadawały co najwyżej na wpis do pamiętnika niezbyt wymagającej
uczennicy.

Przychylnie



Elu, czy można mieć do Ciebie prośbę, byś stosowała się do
netykiety, ponieważ nie da się czytać Twoich postów. Stosuj,
proszę, znaki cytowania, bo można się pogubić w tym, co jest  Twoim

.:)

Pozdrawiam,
Alinne


ani ta "prawdziwa" ani ta mniej prawdziwa .
poezja nigdy nie istniala , poetą mozna byc jedynie w chwili zagrozenia np
wojny , a kto wtedy ma czas na pisanie ? poza Baczynskim i innymi
"kolumbami".
poza tym , z tego co wiem to wiekszosc tzw. "poetow"  wspolczesnych to
bardzo humanitarystyczni pacyfisci , jak tacy ludzie moga zrozumiec istote
poezji ?
poezje moze tworzyc jednie czlowiek przesladowany za swoje prZekonania lub
walczacy o przetrwanie , bedacy w obliczu smierci i natychmiastowego
zagrozenia albo nieprzystosowany do zycia w tzw. spoleczenstwie.
Bursa , Baczynski , Wojaczek byli poetami i kto wiecej ?
moze jeszcze Norwid , E.A. Poe i Czyngis Chan

pozdrawiam

andr.



W skrócie moge odpowiedzieć w trzech słowach : Ha... ha... ha...
Zabawni wydają mi się domorośli (bez urazy) "wizjonerzy", którzy
posiadając swojój prywatny sposób  patrzenia na poezje, próbują
od razu zakuć wszystkich w swoje kajdany.
Annihilatorze masz niezłe zadatki na tyrana.
Czy tak trudno zauważyć, że świat jest pełen możliwości i sposobów
jego postrzegania jest nie ograniczona ilość. Metod widzenia poezji jest
prawie tyle co ludzi.
poza tym , z tego co wiem to wiekszosc tzw. "poetow"  wspolczesnych to
bardzo humanitarystyczni pacyfisci , jak tacy ludzie moga zrozumiec istote
poezji ?



I to (o pacyfistach) ma być, przepraszam, zarzut??? Ja mogę powiedzieć
na odwrót - o maniakach militarno-dyktatorsko-batalistycznych, jak tacy
ludzie moga zrozumiec istote poezji, przeciez maja tyle spraw na glowie
(kogo by tutaj zabić (w imie ojczyzny?))
Sprowadzanie poezji tylko do wojny to według mnie naprawde, naprawde
koszmarne spłycanie tematu. Piszesz o "humanitarystycznych pacyfistach"
uprzejmie przepraszam, ale kim był wymieniany przez pana Baczyński,
jak nie owym h.p.?
Natomiast, w drugiej czesci listu podajesz znacznie szerszą "definicję" osób
które "mają prawo" być poetami, to jednak  jakoś nie koresponduje z częścią
pierwszą.
Pozatym do twojej definicji (której kolwiek) nie da się zaliczć
wielu, wielu wierszy pisanych przez kobiety (np. te dotyczące wnętrza,
analizy samego siebie, oczywiście nie chcę generalizować!).
Wydaje mi się, prosze mnie poprawić, jeśli się mylę, ale chyba Annihilatorze
nie zastaniowiles sie co piszesz...

   Jednak, z pewną sympatią, pozdrawiam Roeoender.

"Jarek Łukaszewicz" na moje "zawiłości prostej drogi":

Ale właśnie jak ponakładać na siebie takie "ciapati" pól znaczeniowych
to krzyż, złoto i pytanie (lub niepewność) będzie miało cały szereg
znaczeń od pradziejów przez starożytność i Torquemdę i aż do
współczesnej serii przekładańców religijno-filozoficznych.



Dlatego jedyna początkowa analiza jaką zaoferowałem była: koan.
Do labiryntu skojarzeń zawiodła mnie autorka wersetów --Elżbieta - Ariadne
inaczej.. :-)

Nasz dwuwers
nie chce chyba kontrolować całości tego pola. Przynajmniej ja nie
zauważam tych objawów.



To, że nie zauważasz nie znaczy, że ich tam nie ma. Tak myślę.

 W tym kontekście tytułowy przymiotnik zawęzi nam pole poszukiwań
do  ściśle chrześcijańskiego zakresu znaczeń krzyża i geograficzno
astronomicznych odnośników kulturowych. (msz) I dopiero teraz z tak
zawężonym polem można się borykać.



"Krzyżtuszyński"? A może to wcale nie jest literówka? I co wtedy?
Poezja wędruje zawsze w niepewnym polu mglistych konturów.

   A tak nawiasem - Gdyby w Tuszynie były jakieś słynne ślady osady
   Wandali, Gotów lub znacznie późniejszych Słowian to jeszcze można
   byłoby popatrzeć  niebo lub na ziemię innym okiem.
   np:

       Niech kto myślą niebezpieczną
       W pacierz wplecie: Got - przyjaciel
       Tego strącę bronią sieczną**
       W Tuszynowej kruchcie w zacier!



Koan cię schwycił w  bezlitosne sploty
Rzucił w pradzieje i kurhany
Tusz! już Tuszyna ma obrońcę
Jarka - z Polanów, herb Zaciera. :-)

| Krzyż jako znak zapytania jest bardziej enigmatyczny. Sugeruje
| egipski ankh.
Wydaje mi się, że ankh jest i zawsze był domknięty. Powiem Ci, że
nigdy bym nie wpadł na takie zestawienie - otwarłeś mi oczy, ale ciągle



zdziwionym.

Możemy snuć domysły. Ankh był znakiem zapytania dopóki dla
kapłanów Egiptu istniały nierozwiązane tajemnice ziemi. Gdy je rozwiązali -
sierp pytajnika przestał być symbolem poszukiwań prawdy.

| w paradoksalnym świecie koanów niewierzący też wierzy
| - w swoją niewiarę.
To nie jest paradoks :o)



Nie jest. Ale koan jest. ;-)

Pozdrowienia

Stefan



| Ona zna się na poezji gdy dając jej dowolny wiersz średnio-mało znanego
| autora
| ona  powie ci dane twórcy, tytuł utworu, tomiki i periodyki w jakich się
| ukazał.
| Ona dokona jego dokładnej analizy nazywając wszystkie metafory

| i   pierdoły
| ona doszuka się ukrytych odniesień do wydarzeń współczesnych twórcy,
znanych
| ( nieznanych ) motywów literackich itp.
Czyli tak jak mnie uczono, dzieki za wspomnienia, przypominasz mi moja
polonistke sprzed 10 lat. Mam jednak mala nadzieje ze to jednak nie o to



z wyglądu ? ;-)

chodzi, ze znac sie na poezji ma troche zwiazku z tym JAK sie zyje i tego



Niestety raczej nie ma. Przynajmniej na takiej płaszczyźnie o jakiej mówisz.
Chociaż zależy jak to rozpatrywać. Taki  zagorzały miłośnik poezji, nawet
jeżeli nie pisuje, żyje trochę... Nie. Znać się na
poezji, a ją tworzyć, a tym samym być poetą to dwie osobne rzeczy. Mogą one
się łączyć na pewno, ale jedno do drugiego ma bardzo niewiele

typu ... Wiesz nawet nie chce mi sie o tym pisac bo jest to oczywiste



skąd ten wniosek ( skąd to takie Oczywiste  )

ze Ty to rozumiesz zupelnie inaczej. No ale tak jak mowilem
ja naprawde nie znam sie na poezji.

| Ona zna się na poezji by być krytykiem.
swietne zdanie, sorki ale dla mnie to paradoks, mysle ze nie mozna znac
sie na poezji aby BYC krytykiem. Cos mi tutaj brakuje jakiegos uczucia do
poezji, za sucho to dla mnie brzmi.



Sucho, nie sucho, ale to prawda. Można znać się na poezji i nie być
krytykiem, ale nie można być krytykiem literackim nie znając się na
tym wogóle.

Wydaje mi się, że szukasz uczuć i czegoś głębszego nie w tym co trzeba.

-pacyfa



Marcin Cecko

----- Original Message -----

Sent: Thursday, June 02, 2005 12:53 AM
Subject: Re: przedsmak

rozumiem cię. Jednak myślę, że poezja nie chce być staroświecka, a z
pewnością
nie zawsze, bo i świat który ogląda i narzędzie którego używa,
staroświeckimi
nie są. Może jakaś jej klasycyzująca część będzie trzymać się pewnych
powiedzmy.. "sprawdzonych", że tak powiem z pzekąsem, form. Ale czy
rzeczywiście zyskujesz, czytając nową poezję w czysto racjonalny sposób?
Co
zyskujesz? Bo mam wrażenie, że więcej tracisz w ten sposób.



Ależ zyskuję. Zrozumienie, o co chodzi w czytanym tekście. Rozwiązanie
jakiejś łamigłówki, odczucie spójności, poczucie że po pewnym czasie analiz
i następczych syntez zaczynam rozumieć każde słowo. Mam nawet nieco
"archaiczne" rozumienie nowoczesnej poezji - że jest to właśnie zbiór
formalnych łamigłówek, które trzeba rozwiązywać, których treść jest
zagmatwana, a sposobem odbioru tej gmatwaniny jest po pierwsze szukanie
klucza, według którego utwór jest zbudowany, a po drugie - rekonstrukcja
treści wypowiedzi za pomocą tego klucza. Najpierw trzeba by dowiedzieć się,
na co zwrócić uwagę, a potem odczytać szyfr, którym jest "nowoczesny
wiersz". Wtedy dotrze do mnie pełne, także emocjonalne czy mistyczne
znaczenie zaszyfrowanej w takim wierszu treści.

Jeżeli poezja współczesna jest czymś innym, to znaczy, że wygląda bardziej
staroświecko. Że wraca się w niej do technik wyrażania emocji, mówienia o
pewnych rzeczach wprost, że wykorzystuje się formę do wzmacniania nastroju.
Że nastąpił nawrót do rymu, rytmu, do kontemplowania silnie działających a
powszechnych symboli (religijnych, baśniowych, mitologicznych, rytualnych),
że próbuje się w jakiś sposób sakralizować rzeczywistość, traktować
codzienne wydarzenia jako rytuały czy inne wielkie chwile. Być może nie
zauważam tego w poezji nowoczesnej i dlatego sporo tracę. A Ty to zauważasz?

Marek P.

DISKASTIN - ale dobre ;P

a tu cos dla Buakarego :lol: (moze to przeczyta jeszcze)

TROSZKE to to wulgarne

Analiza wierszy

UJEBAŁA MISIA PSZCZOŁA.
"OCH TY KURWO!" - MISIU WOŁA.
"ZA ME MĘKI, ZA ME BÓLE,
ROZPIERDOLĘ WSZYSTKIE ULE!"

Analiza:
Jest to wiersz w formie fraszki. Traktuje on o
cholerycznym misiu, który, domysleć się można, szukał
pożywienia w pszczelim ulu.
Dosadność, z jaką miś wyzwał pszczołę od prostytutki,
szczerze ukazuje jego ból i smutek.
Obietnica zemsty jest wyrażona dobitnie i groźnie. Każe nam
przypuszczać, że niechybnie zostanie spełniona, mimo że jest niewspółmierna do uczynku, jaki popełniła pszczoła.
Śmierć wielu tysięcy pszczół jest nie podlegającym dyskusji
mordem, który kontrastuje z czynem pszczoły. Wiersz ukazuje władzę
silniejszego, któremu nie warto wchodzić w drogę. Trudno pogodzić się z
przesłaniem tego wiersza, jednakże ukazuje ono nam
trudną prawdę o tym, że często siła i przemoc zwycięża nad
rozsądkiem.

PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY.
KURWA! CO ZA DZIEŃ UROCZY!

Analiza:
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z
równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża
swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy.
Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna.
JA liryczne personifikuje słońce. W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i
złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może "zapierdalać" sensu stricte. Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało w dziesiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!
Utwór poetycki:

UJEBAŁA MISIA PSZCZOŁA
„OCH TY KURWO” MISIO WOŁA
„ZA TE MĘKI, ZA TE BÓLE
ROZPIERDOLĘ WSZYTKIE ULE”

Analiza literacka:

Jest to wiersz w formie fraszki. Traktuje on o cholerycznym misiu, który – domyślać się można – szuka pożywienia w pszczelim ulu. Dosadność, z jaką miś wyzywa pszczołę od prostytutek, szczerze ukazuje jego ból i smutek. Obietnica zemsty jest wyrażona dobitnie i groźnie. Każe nam przypuszczać, że niechybnie zostanie spełniona, mimo że jest niewspółmierna do uczynku, jaki popełniła pszczoła. Śmierć wielu tysięcy pszczół jest nie podlegającym dyskusji mordem, który kontrastuje z czynem pszczoły. Wiersz ukazuje władzę silniejszego, któremu nie warto wchodzić w drogę. Trudno pogodzić się z przesłaniem tego wiersza, jednak ze ukazuje ono nam trudną prawdę o tym, że często siła i przemoc zwyciężają nad rozsądkiem.

Utwór poetycki:

PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY.
KUR-WA! CO ZA DZIEŃ UROCZY!

Analiza literacka:

Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym świecie może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody wzmiankowana część ciała żaby jest pretekstem do euforii. Zapierdalające inne stworzenia sugerują wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy.
Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. W lirycznej personifikacji słońca słowo „zapierdala” oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca, które nie jest przecież istotą ludzką i nie może „zapierdalać” sensu stricto. Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł – za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało jest e dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.
Wierszyk na pogodę

Ptaszek sobie frunie z dala,
w górze słońce zapierdala,
żaba dupę w wodzie moczy.
Kurwa! Co za dzień urodzy!

Analiza

Utwór jednozwrotkowy o czterech wersach z rymem parzystym, z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny w wierszu, wykorzystując umiejętnie środki stylistyczne, wyraża swoje głębokie zadowolenie z życia w otaczającym go świecie, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie może dać tylko otaczająca przyroda.

Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody [tylna część żaby jest pretekstem do euforii. Lecące nad narratorem ptactwo sugeruje wczesną wiosnę, kiedy flora i fauna otrząsają się z okowów zimy. Silne nagromadzenie tropów stylistycznych, rytmika i tempo wiersza decydują o tym, że czytając utwór na głos czujemy niemal namacalnie budzącą się wiosenną przyrodę.

Puenta liryki jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna – wyraża apoteozę otaczającego nas świata. Otaczające nas piękno przedstawione jest wieloaspektowo i metaforycznie. Szyk przestawny w strofie opisującej ruch słońca akcentuje urodę wiosennego nieba. Ja liryczne personifikuje słońce. W słowie „zapierdala” oddaje szybkość, piękno i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może zapierdalać sensu stricte.

Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o elokwencji poety i głębokiej więzi ze wszystkimi warstwami społeczeństwa. Autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł, za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji jest wierszy o tak pogodnym nastroju!
Pyśka16, masz tutaj pojedyncze fragmenty z których możesz sklecić całość

Mitologia to przede wszystkim zbiór opowieści o człowieku, nawet jeśli bohaterami są bogowie czy herosi. Pod płaszczykiem fantastycznych historii, mitologia niesie niezliczone motywy, idee oraz wzorce postępowania.

Jeśli chodzi o dzieła literackie powstałe względnie niedawno, to największy wpływ miała mitologia na poezję. Znany jest posąg zwany "Nike z Samotraki" - pozbawiony głowy i ramion. Ten posąg poetka Maria Pawlikowska - Jasnorzewska porównuje do uczucia miłości. Nike urasta tu do rangi symbolu ślepej miłości podążającej za ukochanym, ale nie mogącej go uchwycić. Stanisław Grochowisk w wierszu "Ikar" rozważa stosunek mitologii do rzeczywistości. Zestawia Ikara wznoszącego się w niebo z pochylającą się do balii kobietą. Kolejny wiersz - "Wciąż o Ikarach głoszą" Ernesta Brylla porusza temat oceny Dedala i Ikara. Sądzi, że nie warto narażać życia w pogoni za ideami oraz gestami efektownymi, choć pozbawionymi sensu. Staje natomiast po stronie Dedala, który kierował się rozsądkiem i doleciał do celu.

Literatura polska chętnie sięga do mitu o Nike co ma uzasadnienie w naszej dramatycznej historii, pomaga uzasadnić heroizm, tragizm. Bardzo popularny w literaturze.

"Ty jesteś jak paryska Nike z Samotraki

O miłości nieuciszona

Choć zabita, lecz biegniesz z zapałem jednakim

Wyciągając odcięte ramiona

(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Nike")

Wiersz ten znajduje się w tomiku "Pocałunki" z 1926 r., ma typową dla całego tomiku formę czterowiersza. Poetkę zainspirowała nie mityczna Nike, ale okaleczona, ekspresyjna rzeźba. Motyw Nike posłużył poetce do ukazania miłości. Rzecz oryginalna: u poetów wcześniejszych barokowych, renesansowych miłość była reprezentowana przez Wenus, amorka - Kupidyna. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska patrząc z dystansem na sprawy uczuć osiąga nowy efekt porównując miłość do kalekiej rzeźby. Miłość jest jak okaleczona rzeźba. Wiersz ukazuje tragizm zranionej miłości. Motyw Nike staje się pretekstem do refleksyjnego liryku o miłości. Zarazem następuje odwrócenie topos (wzorzec) - bogini zwycięstwa jest w tym wierszu boginią osobistej klęski, a nie boginią zwycięstwa. Można powiedzieć, że kobiecie współczesnej wydaje się być bardziej właściwą patronką miłości - Nike z Samotraki niż zbanalizowana przez literaturę Wenus.

Poza tym poszukaj pod hasłami;
"Wpływ mitologii na poezję"
"Maria Pawlikowska Jasnorzewska mitologia"
"Maria Pawlikowska Jasnorzewska antyk"
"Nitka Ariadny analiza i interpretacja"
"Dla Minotaura analiza i interpretacja"

I tym śladem dalej
Wiersz
> > >>>>
> > >>>> PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
> > >>>> W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIERDALA,
> > >>>> ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY,
> > >>>> k!@#$%! CO ZA DZIEŃ UROCZY!!!
> > >>>>
> > >>>> Analiza:
> > >>>>
> > >>>> Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie
> > >>>> rozłożonym akcentem.
> > >>>> Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go
> > >>>> świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi
> > >>>> żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca przyroda.
> > >>>> Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest
> > >>>> pretekstem do euforii.
> > >>>> Obecność różnych stworzeń sugeruje wczesne lato, kiedy świat zwierzęcy
> > >>>> obudził się z otchłani zimy.
> > >>>> Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwa do odczytania. JA liryczne
> > >>>> personifikuje słońce.
> > >>>> W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i złożoność ruchu słońca, które
> > >>>> przecież nie jest istotą ludzką i nie może"zapierdalać" sensu stricte.
> > >>>> Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych
> > >>>> korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem.
> > >>>> W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku,
> > >>>> z którego wyrósł za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu
> > >>>> należytego wykształcenia.
> > >>>> Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym
> > >>>> nastroju :)
Aby rozładować zagęszczoną atmosferę wyborów parlamentarnych.
Przepraszam gorąco za nieparlementarne wyrazy, ale bzdety straciłyby na wartości

Ku pokrzepieniu serc - w sam raz na wieczorny wieczór.
Wprawdzie komentarz pochodzi od polonistki, ale popłakałem się ze śmiechu

UJEB... MISIA PSZCZOŁA.
"OCH TY QR..!" - MISIU WOŁA.
"ZA TE MĘKI, ZA TE BÓLE,
ROZPIER..... WSZYSTKIE ULE!"

Analiza.
Jest to wiersz w formie fraszki. Traktuje on o cholerycznym
misiu, który, domyśleć się można, szukał pożywienia w pszczelim ulu.
Dosadność, z jaką miś wyzwał pszczołę od prostytutki, szczerze ukazuje
jego ból i smutek. Obietnica zemsty jest wyrażona dobitnie i groźnie. Każe
nam przypuszczać, że niechybnie zostanie spełniona, mimo że jest
niewspółmierna do uczynku, jaki popełniła pszczoła. Śmierć wielu tysięcy
pszczół jest nie podlegającym dyskusji mordem, który kontrastuje z czynem
pszczoły. Wiersz ukazuje władzę silniejszego, któremu nie warto wchodzić w
drogę .
Trudno pogodzić się z przesłaniem tego wiersza, jednakże ukazuje ono nam
trudną prawdę o tym, że często siła i przemoc zwycięża nad rozsądkiem.

PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
W GÓRZE SŁOŃCE ZAPIER....,
ŻABA DU.Ę W WODZIE MOCZY.
QR.. ! CO ZA DZIEŃ UROCZY!

Analiza.
Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z
równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie
zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i
szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać
tylko otaczająca przyroda.
Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody d..a żaby jest
pretekstem do euforii. Zapierd....ące inne stworzenia sugerują wczesne
lato, kiedy świat zwierzęcy obudził się z otchłani zimy.
Pointa liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna.
JA, liryczne personifikuje słońce. W słowie "zapierd..." oddaje szybkość i złożoność
ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może "zapierd..."sensu stricte.
Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o
ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim
rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z
którego wyrósł za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego
wykształcenia.
Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju!

Analizy do analizy życzę.
Cytat: czyli matematycy to nie naukowcy lecz tlumacze? powiedz mi jeszcze czy gdyby nie istniala fizyka, biologia i wszystkie pozostale dziedziny nauki uzywajace matematyki to wtedy matematyka bylaby nauka czy nie?
Gdyby nie istniała fizyka, biologia i wszystkie pozostałe dziedziny nauki (piszesz, "używające matematyki" a to oznacza po prostu wszystkie), to - oczywiście - nie istniałaby matematyka. Gdyby nie było potrzeby stawiania hipotez, to narzędzia do wysnuwania wniosków byłyby całkowicie zbędne.
Cytat: albo co z obszarami matematyki ktore nie maja zadnego praktycznego zastosowania? czy one rowniez sa tylko jezykami nieistniejacych nauk?
Tak poeta (tłumacz, pisarz) bawi się słowami układając bzdurny wierszyk (ale z rymem, rytmem, intonacją), tak matematyk wymyśla tematy bez zastosowania

Oczywiście, że w stwierdzeniu "matematyka to nie nauka tylko język wszystkich nauk" jest pewna przesada. Ale może zamiast lolować zastanowicie się przez chwilę co to właściwie jest matematyka. Bo przecież to nie tylko nauka o liczbach i operacjach na nich (algebra na poziomie podstawówki). Nie tylko rachunek prawdopodobieństwa i statystyka. Nie tylko całki i geometria bez których nie byłoby współczesnych inżynierów. Nie tylko matematyka dyskretna, bez której strach pomyśleć o programowaniu. Celem matematyki nie jest przecież odkrycie ile to jest 2+2, tylko dostarczenie narzędzi do formalnego, powtarzalnego i weryfikowalnego wnioskowania na temat wyniku. I dowolnych innych wyników. Wszystko jedno, czy to obliczenia kaloryczności grama fruktozy, szansy wygranej w totka, analiza analogii pomiędzy teoriami naukowymi (teoria kategorii) czy też intelektualna zabawa nieeuklidesową geometrią.

Dla mnie coś, co skupia się na umożliwianiu opisu różnych (dowolnych?) zjawisk nie ingerując w ich sedno, a zajmując się tylko poprawnością, powtarzalnością i estetyką opisu, to jest właśnie język
Pyśka16, masz tutaj pojedyncze fragmenty z których możesz sklecić całość

Mitologia to przede wszystkim zbiór opowieści o człowieku, nawet jeśli bohaterami są bogowie czy herosi. Pod płaszczykiem fantastycznych historii, mitologia niesie niezliczone motywy, idee oraz wzorce postępowania.

Jeśli chodzi o dzieła literackie powstałe względnie niedawno, to największy wpływ miała mitologia na poezję. Znany jest posąg zwany "Nike z Samotraki" - pozbawiony głowy i ramion. Ten posąg poetka Maria Pawlikowska - Jasnorzewska porównuje do uczucia miłości. Nike urasta tu do rangi symbolu ślepej miłości podążającej za ukochanym, ale nie mogącej go uchwycić. Stanisław Grochowisk w wierszu "Ikar" rozważa stosunek mitologii do rzeczywistości. Zestawia Ikara wznoszącego się w niebo z pochylającą się do balii kobietą. Kolejny wiersz - "Wciąż o Ikarach głoszą" Ernesta Brylla porusza temat oceny Dedala i Ikara. Sądzi, że nie warto narażać życia w pogoni za ideami oraz gestami efektownymi, choć pozbawionymi sensu. Staje natomiast po stronie Dedala, który kierował się rozsądkiem i doleciał do celu.

Literatura polska chętnie sięga do mitu o Nike co ma uzasadnienie w naszej dramatycznej historii, pomaga uzasadnić heroizm, tragizm. Bardzo popularny w literaturze.

"Ty jesteś jak paryska Nike z Samotraki

O miłości nieuciszona

Choć zabita, lecz biegniesz z zapałem jednakim

Wyciągając odcięte ramiona

(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Nike")

Wiersz ten znajduje się w tomiku "Pocałunki" z 1926 r., ma typową dla całego tomiku formę czterowiersza. Poetkę zainspirowała nie mityczna Nike, ale okaleczona, ekspresyjna rzeźba. Motyw Nike posłużył poetce do ukazania miłości. Rzecz oryginalna: u poetów wcześniejszych barokowych, renesansowych miłość była reprezentowana przez Wenus, amorka - Kupidyna. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska patrząc z dystansem na sprawy uczuć osiąga nowy efekt porównując miłość do kalekiej rzeźby. Miłość jest jak okaleczona rzeźba. Wiersz ukazuje tragizm zranionej miłości. Motyw Nike staje się pretekstem do refleksyjnego liryku o miłości. Zarazem następuje odwrócenie topos (wzorzec) - bogini zwycięstwa jest w tym wierszu boginią osobistej klęski, a nie boginią zwycięstwa. Można powiedzieć, że kobiecie współczesnej wydaje się być bardziej właściwą patronką miłości - Nike z Samotraki niż zbanalizowana przez literaturę Wenus.

Poza tym poszukaj pod hasłami;
"Wpływ mitologii na poezję"
"Maria Pawlikowska Jasnorzewska mitologia"
"Maria Pawlikowska Jasnorzewska antyk"
"Nitka Ariadny analiza i interpretacja"
"Dla Minotaura analiza i interpretacja"

I tym śladem dalej
Witam i pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów.
Proponujac nowy temat do dyskusji pragnąłbym od razu zastrzec, ze moja wiedza o twórczości rosyjskich bardów jest dziurawa, niczym szwajcarski ser (może bardziej - jego polska podróbka) a i znajomość języka rosyjskiego predystynuje mnie bardziej do rozmów o pogodzie ze spotkanymi na syberyjskim szlaku przeróżnymi typami, niż do uczonych analiz.
Ale mimo wszystko uważam, że warto zadać sobie trochę trudu, by poznać Galicza.
Mam nadzieję, ze nie jestem w tym przekonaniu odosobniony.

Żył w latach 1918-1977. Dysydent Władimir Bukowski nazwał go współczesnym rosyjskim Homerem, Bułat Okudżawa - największym rosyjskim bardem. Badacze określali jego pieśniarską twórczość jako "encyklopedię dwudziestowiecznego totalitaryzmu". Swoją przygodę z rosyjską "pieśnią autorską" (takim własnie mianem określa się w Rosji to, co my nazywamy twórczością bardowską) rozpoczął dobrze po czterdziestce. Przedtem znany był w ZSRR jako ceniony i popierany przez władze aktor, reżyser teatralny i filmowy, autor scenariuszy filmowych i sztuk teatralnych oraz jako autor młodzieżowych piosenek. Za swoją decyzję o wyborze nowej artystycznej drogi zapłacił cenę najwyższą. Wpierw były to represje, potem wygnanie, a w końcu śmierć, najprawdopodobniej z ręki "strażników systemu"(Paryż 1977). Niesprawdzona, acz uporczywa plotka głosi, że koncertującemu w dniu jego śmierci w Paryżu Wysockiemu dostarczono na scenę karteczkę z wiadomością o śmierci Galicza. Wysocki nie podzielił się tą informacją ze swym audytorium...
Jedyny oficjalny występ Galicza - barda w Związku Radzieckim miał miejsce w roku 1968 roku na festiwalu "Bard - 68" w Nowosybirsku, kiedy to korpulentny i łysiejący pięćdziesięciolatek zdeklasował wręcz młodszych przeciętnie o ćwierć wieku wykonawców(wśród nich wielu znanych dziś bardów), podbił serca słuchaczy i jurorów, zdobywając bezapelacyjnie pierwsze miejsce. Jego wykonania pieśni poświęconej pamięci Borysa Pasternaka kilkutysięczna publiczność wysłuchała na stojąco...
A po miesiącu przyszedł oficjalny, urzędowy zakaz występów.
Ale i tak pieśni Galicza znało, słuchało i śpiewało wielu. Tak w łagrach, jak i w środowiskach uniwersyteckich.
O twórczosci Galicza najlepiej rozmawiać odnosząc się do konkretnych tekstów. Uderza w nich dbałość o artystyczny kształ utworu (to najczęściej poezja bardzo wysokiego lotu), możliwość odbioru na wielu poziomach, bogactwo odniesień do tradycji i do folkloru. Warstwa muzyczna tych pieśni posiada niewiele mniej znaczeń, niz same słowa.
Być może stąd bierze się przekonanie, że Galicz dla nie-Rosjanina po prostu nieczytelny.
Uważam, ze w tym stwierdzeniu tkwi wiele przesady.
Może więc spróbujemy?
Cóż za poświęcenie Panie Kfiatek, ja również jestem pod wrażeniem;
prawdziwe mistrzostwo wywoływania emocjonalnego konfliktu stoi
u podstaw Twego komentarza, do prawdy nie wiem jak się zachować;
ciągnięcie łaszka w dobrym tonie...

Cóż, po pobieżnej analizie niniejszego tekstu postanowiłem odrobinę
rozłożyć
go,
aby zgodnie z tradycją poetologów lepiej móc doszukiwać
się ukrytych treści utworu. Tekst ten znacznie kontrastuje z tekstem
lapczywość serca, ukazując zupełnie odmienną wizję kobiecości (a nie
samiczości). Opisana jest tu miłośc pełna poświęceń, jakiej większość
ludzi
poszukuje w życiu u innych. Tekst ten reprezentuje inny klimat, klimat
pozytywny, bez jakichkolwiek elementów szokujących, tak często spotykanych
we współczesnej grze z odbiorcą. Powiedziałbym, że jest on nieco jałowy,
jak
chodzi o koncept. Brak tu ukrytych nawiązań (chyba, że się nie
doszukałem),
prowokacji i tym podobnych, jednak ta jałowość wydaje się być tu w pełni
pożądana.



Tekst ten musi być jałowy, ponieważ oddaje dokładnie taki klimat-dłużyznę
wieczornym popołudniem; nie warto też węszyć za przemytem
podskórnych treści, nie ma ich bo ich nie było tego wieczoru.
Nie zawsze opisujemy swoje wzniosłe stany, fiubździu takie tam...
powiedziałeś kura domowa, trafione, o to chodziło tego dnia
o znużenie, zużycie, bezsens i o mnie - kurę domową w pewnej swojej części.
(a jeśli osiągnąłeś już stabilizację uczuciową i wiesz kim jesteś
to nie zrozumiesz, co znaczy możliwość zmian, ciągłych zmian
nawet w prostych sprawach, ale dobra, nie będę gderać)

 "Podmiotka" nie stara się tu zaszokować odbiorcy swoją postawą.

Wydaje się ukazywać siebie jako zwykłą kurę domową. Ale po kolei:



tutaj wyjaśniasz po kolei co autor(ka) wiersza miała na myśli

więc

chciałam wyjaśniać po kolei ,ale zostawiam, rozbawiłeś mnie
i pewnie grupę, jesteś z siebie zadowolony, świetnie, gratuluję!
Szczucie dusz trafione, reszta mało ważna...

Wiersz ten jest pewnego rodzaju fuzją, gdzie peelka (jak to się
na php profesjonalnie ujmuje) nad której głową tymczasowo
zadyndała wizja domowej curry ,zaczyna stapiać się z otaczającymi ją
przedmiotami i zjawiskami;
żadna tam miłość na pierwszym planie ,czy babskie tidiridi.
Cały tekst wyrasta i wpada ostatecznie w ramiona problemu
partnerstwa, które nie zawsze jest (trudnym) problemem.
Fakt immanentnego ludzkiego egoizmu samoistnie
serwuje sytuacje, gdzie człek zwyczajnie wkurza się na coś,
zapominając gdzie tkwi przyczyna, a gdzie tkwi?
ano różnie bywa, przeróżnie; potrzebujemy osób bliskich,
ale to kosztuje.

Tak, i tu pojawia się pewna dwuznaczność, charakterystyczna dla poezji
internetowej. Trudno powiedzieć, czy te zagadkowe 35 kresek stanowi
odpowiedź na pytanie co musi podmiotka? Być może jest to celowo użyta
zagadka z zakresu numerologii...



Cóż, 35 kresek, umarłabym nie wiedząc, ile ich było a Ty mnie
oświeciłeś, dzięki Ci , dzięki!

ktoś mi kiedyś zwrócił na to uwagę, od tego czasu nie liczę swoich kresek,
od tego czasu kreślę Panie zaczepialski.

| przelotem i pozdrowieniem dla Wszystkich

| basia

Mówiąc jednak poważnie sądzę, że do wad wiersza należy zaliczyć niczym nie
umotywowany układ graficzny wiersza. Reszta jest w pożądalu. Koleżance
basi
natomiast należy przyznać, iż jest osobą, której należy się szacunek
chociażby za postawę życiową.



Zrobiłeś ze mnie kurę, dobrze, w tym wierszu chcę TĘ CZĘŚĆ swojej roli
zaakceptować i rzeczywiście, należy mi się za to ( chociażby ) szacunek.

basia

               - Naczelny Nadinterpretator etc.
                       HENRYK KWIATEK

P.S. Tylko mam nadzieję, że nie odezwie się zaraz stado wściekłych
feministek, oskarżających mnie o postrzeganie właściwego kobiecie miejsca
przy garnkach i innych tym podobnych.



Chyba masz nadzieję, że takowe się odezwą i chciałabym zobaczyć,jak
zapędzasz piękną kobietę do sterty brudnych garów, chciałabym...

--
Wysoka jakość, niskie ceny - http://rubikon.pl




Temat:poeci?
Grupy dyskusyjne:pl.hum.poezja
Data:1998/05/08

gdy noc, gdy dzień nie zaczynać od łez
tylko szum znudzenia wraca nagle
jak malowany szeptem qauke
hehheheheheh-poeci

===============================
Heja! Zbliżają się Święta i przewidując, że mogę mieć coraz mniej czasu na
dyskusje o poezji, postanowiłem podgonić trochę prowadzony wspólnie z Kano
cykl poetycki.

Dziś wiersz wyjątkowy - proszę, spójrzcie na datę (notabene, Kano: czy nie
uczyli Was, co jest podstawą wszelkiej działalności archiwistycznej? Data!):
maj 1998. Grupa php żyje zaledwie pięć miesięcy, jest uroczym, gaworzącym do
siebie niemowlakiem. Jednakże, podobnie do ekspandującego Wszechświata,
rozszerza się z każdym dniem, nie tyle pochłaniając przestrzeń, co ją
tworząc. Asasello jest tu od dwóch miesięcy, Tomaszek (wtedy pod
nazwiskiem) - zaledwie miesiąc. Są i inni, którzy potem zamilkli;
zamieniając się w czerwone, milczące olbrzymy lub, na odwrót, kolapsując do
postaci odrażającej, czarnej dziury. W takiej to chwili, w pewien majowy
poranek, trafia do grupy wiersz prawdziwie obrazoburczy i, nie waham się

tematem poetyckich biesiad, które w tamtych pięknych czasach obywały się
jakoś bez zbiorowego żywienia. Nadejście utworu wywołało namiętną dyskusję o
granicach i paradygmatach twórczości poetyckiej. Oto charakterystyczne
passusy:

Asasello:

Dzielo byłoby wybitne gdyby nie kardynalny błąd w wyrazie: hehheheheheh.
Powinno raczej być:  hehhehehehe.  Nadałoby to utworowi głębi, podkreśliło
rytm, skłoniło do głębokich refleksji. Twoje "hehheheheheh" co prawda
unowocześnia wiersz niemniej jednak spłyca glebie przesłania. Dlatego jeśli
chciałbyś podnieść wartość poetycka i merytoryczna sugerowałbym jednak
powyższa zmianę.
Niemniej pozostaje pełny szacunku dla zamysłu twórczego i ogromu pracy.

Tomaszek:

Intryguje subtelna aluzja zawarta w słowie "qauke", pełniącego tu podwójną
rolę. Z jednej strony stanowi to oczywiste nawiązanie do ulubionej rozrywki
Autora (krwawa strzelanko-sieczka komputerowa Quake), zestawionej z nudnymi
jak flaki wołowe produktami poetów ("poetów?"). Z drugiej - odpowiednia
transformacja doprowadza do słowa "naukę", ukrytego freudowsko przed
nieświadomym tej wyrafinowanej gry czytelnikiem. W tym momencie nastrój
grozy osiąga apogeum, zgrabnie rozwiązane przez finalne "hehheheheheh"
(chociaż istotnie, czy nie powinno być "hehhehehehe"?).

Kasiakam:

Twoja analiza wskazuje wprawdzie na niezwykłą znajomość wszelkiego tworzywa
literackiego, lecz jest w niej rażące niedopatrzenie. Produkty poetów
("poetów"?)
bywają raz flakami wołowymi, a innym razem flakami wieprzowymi, nie wiem czy
też to zauważyłeś. I podobnie jak one, dają się nawet skonsumować ze
smakiem, jeśli na przykład dodamy do tego ulubioną (dla każdego inną) ilość
piwa tudzież innego indywidualnie preferowanego trunku. Całkiem niedawno
wspomniałam o tzw. bawieniu, które pozwala czerpać z prezentowanych tu
przedstawień nie tylko wiedzę, wrażenia estetycznie czyste czy świeże
spojrzenia na dotykające nas zjawiska, ale również radość przyprawioną
żartem i psotą. Mniam, mniam.

Smayle:

Zupełnie się nie zgadzam. Wiersz ma wymowę uniwersalną.
Penetruje rozległe rewiry niepoznanych jeszcze przez
(n)aukę światów, nauka wydaje się przy tym wierszu
dziecinną zabawą (quake), jednak niebezpieczną i brutalną
(tu aplikują się spostrzeżenia Tomasza). Mimo, że częściowo
interpretacja Katarzyny jest słuszna (hedonistyczne podejście
do życia) to wiersz swoimi ramami zakreśla szerokie
horyzonty współczesnego homo sapiens (duże ilości
trunków implikują konieczność uprawiania gry w kosza,
treningu siłowego etcaetera, etcaetera).

Osobiście podziwiam utwór za doskonałe umiejscowienie
atmosfery w dekadenckim sacrum ("szum znudzenia")
oraz do pewnego stopnia autoironię (tak wielki
poeta śmieje się z poetów).

Chociaż zaraz...
Czy to nie jest przypadkiem obraźliwe!?
Geniusz-poeta kpi sobie ze zwykłych poetów,
jak dawniej mości hrabia pogardzał byle szlachciurą!

A co z paradygmatem równości i wzajemnej tolerancji???

==========================================

Takie to były gry i zabawy tamtej wiosny. Można powiedzieć wiele złego o
starej php, jednak na pewno nie była Ponura i Smutna niczym Kłapouchy po
zakąsce z ostu. Co podaje pod rozwagę i pozdrawiam

Tomaszek

Komentarzy p. Wacławczyk były powierzchowne i najczęściej
chybione. Chybione dlatego, że w wierszu należy najpierw odnaleźć jego oś,
jego wnętrze.



Zadziwiająca zdolność podsumowania 132 ocen Urszuli jednym krytycznym zdaniem,
które opiera się na stwierdzeniu, że "w wierszu należy najpierw odnaleźć jego
oś, jego wnętrze."

Dalsza krytyka sprowadza się do przytoczenia dwóch komentarzy i skwitowaniu
ich zdaniem:

"Takich idiotyzmów nie wypisuje uważny Czytelnik. Uważny czytelnik poszukałby
w każdym z wierszy w parze jego sedna, i zastanowiłby się, czy przyjęta
strategia i taktyka pisania prowadzą autora do celu, i czy jemu, Czytelnikowi,
owo prowadzenie wydaje się być miłe, niemiłe, czy też cudowne."

Potem Miłosz:

Inaczej rzecz miała się z Miłoszem Biedrzyckim, który zaskakiwał
nierównoscią
sądów, od żenująco niskiego poziomu w pierwszych dwóch etapach, poprzez
absolutne dno i arogancję na etapie czwartym, aż po zaskakująco głębokie i
trafne refleksje na etapie piątym.



Znowu wspaniała zdolność uogólnienia: "żenujaco niski poziom -absolutne dno
i arogancja -głębokie i trafne refleksje".

 Graal: Zirytowało mnie potwornie wycofywanie się autorów w trakcie. [...]
Czy
oczekiwanie odrobiny refleksji przed zgłoszeniem się do tak etapowo
zaplanowanego konkursu jest wygórowanym żądaniem?
Oczywiście, że nie jest to wygórowane żądanie, podobnie jak niewygórowanym
żądaniem jest oczekiwana, sądzę, przez autorów czytelnicza wnikliwość



jurorów.

Snując analogie: niewygórowanym żądaniem jest oczekiwanie od uczestników
zawodów sportowytch wnikliwości sędziów. Jak jest każdy wie, a jeszcze nie
widziałem, żeby drużyna zeszła z boiska, dajmy na to, w środku meczu
piłkarskiego, bo rozczarowało ją sędziowanie. Schodzą dzieci, którym nie
podobają się "składy" - przerabiałem to wielokrotnie w podstawówce ;)

Mozesz mieć pretensje do siebie, że uczestniczyłeś
Graalu w zabawie, w której nie miałeś godnych partnerów, o czym pisałem już
wyżej.



Ależ Graal z tego co mi wiadomo nie ma do nas (reszty jurorów) pretensji;
Graal podziękował nawet za zaproszenie do jurorowania: "Bardzo dziękuję za
zaproszenie do jurorowania. - i dalej -  I za okazję do tej konstatacji na
temat kondycji poezji współczesnej dziękuję szczególnie", więc nie trzeba mu
wkładać w usta własnych żalów.

I na koniec zdanie z REGULAMINU:

"Etap 2.
Każdy wiersz otrzymuje swój numer. Losowanych jest 16 par. Wiersze rywalizują
ze sobą w tych parach. Od tego etapu jurorzy nie punktują tekstów, tylko
wskazują jeden wiersz z każdej pary i w  d w ó c h , t r z e c h  zdaniach
wyjaśniają swój wybór."

Jurorzy niejednokrotnie pisali więcej niż byli do tego zobligowani
regulaminem. NIKT NIGDY nie mówił, że ocena będzie uzasadniona bardzo
szczegółową analizą, wnikaniem do wnętrza wiersza, czy czymś tam jeszcze.
Przystępując do konkursu proszę najpierw przeczytać regulamin, uniknie się
wielu rozczarowań, a my unikniemy wielu przykrości, które teraz bezzasadnie na
nas spadają. Nie wiem, jak ktokolwiek może brać na poważnie, podsumowanie
dwumiesięcznej pracy członka jury JEDNYM zdaniem, w którym padają
słowa: "żenada", "absolutne dno", "arogancja". To jest spis epitetów, zapewne
wyrzuconych z powodu ukrytego żalu, ale demostrowanie TAKIEJ recenzji na forum
publicznym jest co najmniej niestosowane. Poza tym, pytam się: jakie
kompetencje mają ci wszyscy "krytycy" do tak jednoznacznych, pozbawionych
jakichkolwiek zahamowań, ocen? Proszę mi odpowiedzieć, bo mam dość wycieranie
sobie mną czy innymi jurorami podłogi.

Pozdrawiam,
kan.

bee

ellu bi-s
| Jak się jeszcze naprawdę udzialałam na liście



(...)

Ja bardzo cenię to, że ktoś potrafi przystanąć nad tekstem i
pozastanawiać się na głos :)



Doskonałe analizy formalne robiła tu Grażyna (Leśniak). Nie dość, że
jako polonistka dysponowała potrzebnym instrumentarium, to jeszcze jej
się naprawdę chciało (do czasu :(). Kasiakam pisała (i czasami, choć
rzadko, nadal pisze) przepiękne komentarze. Właściwie były/są to dialogi
z wierszami. A ja lubiłam do swoich ulubionych wierszy dopisywać swoje
interpretacje. W ankiecie Kano było pytanie o ulubione wiersze, ale
ograniczyłam się do wymienienia ulubionych autorów. Za to teraz, przy
okazji pracy Kano o liście wyślę Wam kilka takich - moich osobistych -
przykładów.

Co do archiwum, to chyba teraz jest właśnie
czas, by wertować, przeglądać uwagi i analizy... na grupie mniej



postów.

php ma naprawdę piękną historię. Archiwum to prawdziwa kopalnia
diamentów (a nie wysypisko śmieci, jak twierdzą niektórzy ;)). Trzeba
się napracować, żeby znaleźć, ale jak się trafi, to długo można się tym
karmić :).

Poza tym uczenie się na czyichś błędach jest mniej bolesne... choć też
ma całkiem inną wartość edukacyjną. nie uczy pokory ;)



Bardzo wiele można się nauczyć z komentarzy do wierszy. Do tych dobrych
i do tych gorszych. Tym bardziej, że każdy z komentujących ma swoją
własną optykę. Wzmianki o tym brakuje mi w tekście Kano. A to bardzo
ważna rola php.

Czytałem tekst zamieszczony przez Kano. wychodzi na to, że sporo czasu
zajmowało/zajmuje (tego jeszcze nie wiem) na p.h.p "droczenie się"
(żeby
delikatnie ująć).



Wychodzi z tekstu Kano :). Każdy ma swoje postrzeganie świata (w tym

grupa jawi mu się jako "miejsce do wynurzeń dla niedowartościowanych
ludzi, którzy oczekują na słowa uznania za swoje wypociny, nic w zamian
nie dając", choć na szczęście dodaje, że to może trochę niesprawiedliwy
obraz ;). Każdy ma prawo do swojego spojrzenia, to jasne. Każdy z nas tu

Kano jest bardzo ciekawym przyczynkiem do zastanowienia się nad
fenomenem grupy (i Usenetu w ogóle). Mam sporo uwag do jego tekstu, ale
muszę poczekać do wieczora, kiedy to będę mogła się skupić i na

tekście wzmianki o konkursach, zabawach na limeryki (a także moskaliki,
pehapiki...), o dyskusjach na temat klasyki poetyckiej (a bywały, bywały
takie, tu Kano się myli, pisząc, że grupa zajmowała się tylko tym, co

współczesnej. Były dyskusje o poetach nagradzanych Nike i Paszportami
Polityki... Było też wiele dyskusji na temat tłumaczeń poezji światowej.
I prób tłumaczeń. Że wspomnę wiersze przysyłane przez Jeremiego Wonago,
przez Włodka H., Tomaszka i innych (mnie też się zdarzało).

Najgorsze jest to, że zamieszczając np. pierwszy tekst
  praktycznie nie wiesz co robisz... trzeba mieć stalowe nerwy ;)
Czasem
te puszczają.



Ale nie to było zazwyczaj przyczyną faktycznie zażartych niekiedy
kłótni. Zwykle "nowi" nie zabierali nawet głosu w takich "dysputach"
seniorów. Bo by im się tylko oberwało ;). Do fenomenu kłótni w Usenecie
wrócę jeszcze, bo to ciekawy temat :). I to nieprawda, że nowych a
priori nie przyjmowało się chętnie. Często uwagi były naprawdę życzliwe.
Choć zdarzały się i nieuzasadnione napady. Tak było na przykład, gdy
pojawiła się Vanda. Fenomen "reprymend", to kolejny ciekawy rozdział
internetowej psychologii.

Na poczatku możnaby powiedzieć, że wiersz ma wyrażać tęsknotę, ale
zaraz
kulminuje w niewyjaśnionej żądzy("sprosnych i szalenczych"), do czego
mi
już "rozlane plamy nylonowych dzwiekow" kompletnie przestają pasować.
A
za chwilę świat topi się w zieleni pustych butelek.

Chyba też nadmiar metafor sporo zaciemnia, przez co trudno jest poczuć
ten utwór...



Rzecz w tym, że te metafory są przedobrzone.

Pozdrawiam :) e.


    Czytam listę z uwagą już od pewnego czasu, ale to moja pierwsza
wypowiedź na jej łamach, witam wiec wszystkich serdecznie,
szczególnie nisko
kłaniając się przed KasiąKam, którą cenię za wrażliwość, ostrożność w
formułowaniu sądów oraz unikalny sposób ich przedstawiania oraz przed
Włodzimierzem Holsztyńskim, który zaimponował mi swoją wiedzą
(zwłaszcza nt.
haiku) oraz ciekawymi i pełnymi analizami nadesłanych na listę
utworów.

    Przyznaję otwarcie, że nie mam talentu do pisania wierszy (toteż
nawet
nie próbuję). W związku z powyższym nie roszczę sobie również prawa do
krytyki - jestem jedynie biernym miłośnikiem poezji.

    Bezwstydnie wykorzystując możliwość zabrania głosu chciałbym
jednak
zadać, być może trywialne, ale gnębiące mnie od pewnego czasu
pytanie: skąd
bierze się popularność wiersza wolnego we współczesnej poezji?



tendencja do odrzucania rygorow i zasad widoczna jest wszedzie
nie tylko w poezji. dlaczego? zasady sa tworzone by wyznaczyc
sposob wlasciwego postepowania w okreslonych warunkach. kiedy
warunki sie zmieniaja nadchodzi zmierzch zasad (ktore moga
jeszcze troche pokutowac na zasadzie bezwladnosci w postaci
kanonow )

poezja wywodzi sie od liryki i pierwotnie miala bardzo
silne zwiazki z muzyka. istniala wiec potrzeba zachowania
regularnego metrum. owa potrzeba znikla gdy poezja zaczela
sie usamodzielniac.

daleko mi oczywiscie do stwierdzenia, ze wiersz wolny
jest najlepszym wyborem. jest czestym wyborem, a to za
sprawa pojemnosci tego pojecia i roznorodnosci form
jakie sie za nim kryja.

a ze sztuka pisania utworow o pelnym brzmieniu ginie...
to szkoda

t.nieczynska

Niegdyś poeci

trudzili się, aby swe myśli przelać na papier poukładane w odpowiednio
akcentowane sylaby, martwili się o liczbę sylab w wersie, rymy i rytm,
obecnie natomiast (mam na myśli zwłaszcza ostatnie dziesięciolecie)
większość utworów nie posiada już żadnej szczególnej gramatycznej
budowy.
Czy jest to odejście od formy na rzecz treści, czy twórcy nie uważają
stosowania się do dawnych systemów za celowe czy też wiersz wolny ma w
pełniejszy sposób wyrażać uczucia poety? A może po prostu tamte czasy
już
minęły i nie można stosować ówczesnych wierszy jako odniesienia?

Pozdrawiam,

inigo

http://www.kki.net.pl/~inigo1

--
OFERTY PRACY RENOMOWANYCH PRACODAWCOW!
Zapraszamy na strone: http://www.topjobs.pl

Jezeli chcesz otrzymywac anonse o najnowszych ofertach pracy przez e-
mail
zarejestruj sie !!!: http://www.topjobs.pl/YourTopJob

--
Lista dyskusyjna pl-hum-poezja - http://www.newsgate.gliwice.pl



Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Share what you know. Learn what you don't.


w obłokach włosów
rannych pieniaczy wiatru
w długich kolumnach nóg
znikających jak tajemnica
pod krótką spódniczką
pod śliskimi konarami piersi
oplecionymi misternymi koronkami stanika
wzbitymi do góry pnączami pożądania
wznosi się żądza
nieogarnięta i szalona
jak słodka księżycowa landrynka



Treść tego wiersza niespecjalnie mi się podoba,
być może zresztą wcale jej nie rozumiem,
bo też niespecjalnie mi zależy na rozumieniu
czegoś "na siłę".
Mam jednak kilka uwag co do formy.
Wielu poetów minionego wieku, ba,
minionego tysiąclecia, używało
konstrukcji gramatycznych :

  X Y Z

gdzie X jest przymiotnikiem,
Y i Z są rzeczownikami, przy
czym X pełni funkcję przydawki
przymiotnej względem rzeczownika Y,
zaś Z jest przydawką dopełniaczową
względem tegoż (Y), a zatem występuje
zawsze w dopełniaczu (o ile jest to
tekst polski).
Ogólna forma konstrukcji to :

  jakieś coś czegoś

(wzgl. jakieś coś kogoś, jakiś ktoś czegoś lub jakiś ktoś kogoś).

Na przykład :

   - tłumne armie reguły
   - zielona dupa miłości
   - wzbite (do góry) pnącza pożądania
   - ranni pieniacze wiatru    
   - śliskie konary piersi

i tak dalej.
Oczywiście obiekty X i Y mogą być
dowolnie odmieniane przez przypadki, powyższe
przykłady dla ustalenia uwagi podałem
wyłącznie w mianowniku.

Czasami obie przydawki pełnią względem rzeczownika Y
rolę czysto informacajnę, jednak w poezji często
X jest zwykłym epitetem igreka, natomiast zestawienie
Y-Z jest poetycką przenośnią, często zawierającą
element kontrastu-zaskoczenia, często też
zbudowaną na zasadzie: Y-metaforyczne,
Z-informacyjne.
Gdyby z trójnogu "śliskie konary piersi"
wyciąć wszystko, prócz Y="piersi", słowo
to pełniłoby w wierszu funkcję czysto informacyjną,
gdyby zaś zostawić samo "konary" byłaby to
czysta metafora, natomiast połączenie
"konary piersi" jest zarazem metaforą
i informacją, przez co nadzwyczaj gładko
daje się wstawić do ramki wiersza. Natomiast
słowa typu X pełnią czasami rolę dodatkowej informacji,
czasami jednak są zwykłym kitem, wypełniaczem,
by nie rozleciał się rytm wiersza (przeważnie kiepskiego,
skoro potrzebuje kitu do połączenia nikłych rodzynków treści :-).
Kolumny zawsze są długie (długość to podstawowa
cecha kolumn), koronki zawsze są misterne,
więc dodawanie takich przydawek nie pełni
roli informacyjnej, a jedynie podkreślającą,
względnie (zwłaszcza w kiepskich wierszykach)
wypełniającą.
Mniejsza o szczegółowe analizy, zmierzam
do tego, że wyżej opisane foremki typu
"rannych pieniaczy wiatru" są w całokształcie
poezji wyeksploatowane, ich współczesne stosowanie
wymaga nie lada przyczyny, bez której wiersz
zawierający takie kawałki zostaje tylko kiczem.
Podobnie ma się sprawa z szykiem przestawnym
i innymi środkami obecnymi w poezji od bardzo dawna-
obecnie ich stosowanie wymaga dodatkowego celu,
np. stylizacji, dowcipu i.t.p., kiedyś natomiast
owe środki należały do kanonu i stosował je praktycznie
każdy poeta, bo czytelnicy nie mieli jeszcze dość :-)

O.C.


Teraz zajęła mnie konstrukcja innego rodzaju: konstrukcja logicznego
wywodu,
dyskusji, argumentacji przy pracy czy artykule naukowym. Wróciłem do
Tomasza
z Akwinu, jego konstrukcji Summy (przy okazji rozmów internetowych z
sionkiem). Wykułem na pamięć fragment listy sylogizmów (Barbara
Celarent...)
wraz z niezbyt dokładnie przedtem przemyślanym zagadnieniem, o co w tym
wszystkim chodzi... Gdy zająłem się kompozycją (a nawet mnemotechniką),
szybko doszedłem do obszernej teorii literatury - w rozumieniu nauki o
tropach literackich. Wreszcie skupiłem się na sensie słów "trop" i
"figura",
a wreszcie trafiłem na wyliczenie i analizę czegoś, co nazywa się
"metaforami". Nareszcie (choć straszony od pierwszej klasy szkoły średniej
Auerbachem) miałem okazję przemyśleć pojęcie mimesis. Wszystko to przy
okazji lektury jednego podręczniko-słownika, poświęconego retoryce!



Na marginesie. Ponoć rozważana jest możliwość wprowadzenia obowiązkowych
zajęć z retoryki na wszystkich kierunkach humanistycznych. I wcale nie
wynika to z troski o poezję. Duch czasu. Istnieje jednak szansa, że fakt ten
da się dla sprawy literatury wyzyskać.

Teraz patrzę na poezję, a także na prozę i w ogóle na styl, jako na pewien
rodzaj udawania. Tak chyba, jak robili to starożytni. Popełnianie jakby
błędu, ale w dobrej wierze. Po to, by lepiej, w nowy sposób - i
podkreślając
szczególne aspekty - skojarzyć znaczenie jednego słowa z drugim. Każda
metafora jest przecież katachrezą, czyli nieprawidłowym użyciem nazwy
wobec
przedmiotu, który ma już inną nazwę - tak przynajmniej zrozumiałem
współczesne, dostępne mi okruchy teorii.



Właśnie. Nastawienie na sam język, na to, co dzieje się wśród czarnych
znaków nakreślonych na białej karcie - oto, czym różni się wiersz od menu w
podrzędnej restauracji (niektórzy nawet twierdzą, że tylko tym). Tę
świadomość powinien posiąść nie tylko czytelnik, ale i autor.
Antropocentryzm literacki przechodzi w tekstocentryzm i współczesna
humanistyka stara się ten postępujący proces zauważać.

Jak te moje dwie drogi się do siebie mają? Mam nadzieję, że jakoś :-)
Skojarzenia, wchodzące w fałsz i błąd, ale spontaniczne i napędzane jakąś
wolą lub emocją, stanowią być może główny element i literatury, i transu.
Na
razie zauważyłem, że po tej ogromnej (choć jeszcze nie do końca
przetrawionej i utrwalonej) dawce teorii - udało mi się stworzyć kilka
metafor, z których jestem bardzo zadowolony. Niektóre zostały
przedstawione
i docenione na php.



Poezjowania nauczyć się nie można, ale pisania wierszy - owszem. W każdym
bądź razie nie uważam, żeby to było niemożliwe. Mam nawet wrażenie, że jeśli
autorowi nie uda się tych dwóch spraw oddzielić, droga twórcza zamienia się
w dreptanie w miejscu.

Marek P.



Pozdrawiam, Telik.

Czy zgadzacie sie z opinia o bezradnosci filozofii Kołakowskiego
zamieszczona na forum http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?t=1741

oto cytat z tego forum:

Nie chciałbym streszczać jakiś analiz ujawniających w rezultacie
bezsilność filozofii Kołakowskiego bo nie znam jego filozofii, i nie
chcę poznawać.
Jestem metafizykiem a filozofia, przez dwa i pół tysiąca lat nie
potrafiła odpowiedzieć na żadne pytanie, więc ja również nie odpowiem
Ci na nie.
Niemniej jednak tezę o jego substancjalności podważyli już ludzie
Oświecenia, wystarczy przypomnieć Hume'a, a także ci, którzy jak
Husserl widzieli w nim podmiot poznawczy, przejrzystą dla siebie
świadomość, zawieszając jego istnienie.

Idealista to co prawda człowiek kierujący się w postępowaniu
wzniosłymi zasadami, stawiający przed sobą szlachetne cele, zdolny do
poświęceń dla dobra ogólnego,ale wyobrażający sobie świat lepszym niż
jest w rzeczywistości. To marzyciel z krainy iluzji.
Kołakowski przyjął stanowisko bliskiego i współczującego obserwatora
wiary chrześcijańskiej.

Wszystkie jego etykietki są zwodnicze, próba zaś podporządkowania
myśli Kołakowskiego jakiemuś jednemu i jednoznacznemu określeniu jest
zgoła nierozsądna i z charakterem tej myśli niezgodna.

Ja osobiście próbuję być metafizykiem,zaś Kołakowski to sceptyczny
metafizyk.
Jako filozof wciąż wokół metafizyki krąży, bo to ona stanowi sam rdzeń
filozoficznego myślenia. Mało kto jednak dokonał tak głębokiej jej
destrukcji, obnażając wszystkie nieuprawnione uroszczenia:
-że tylko ona jest władna przeniknąć to, co jest prawdą, a co fałszem,
rzeczywistością lub pozorem, co stanowi o pewności wiedzy ludzkiej,
źródle dobra i zła i czym jest samo "jest" jako takie. Tymczasem
wszędzie tam, gdzie tylko podejmiemy owe najistotniejsze pytania,
stajemy wobec nierozwiązywalnych sprzeczności, odbierających sens
analizom.

Każda z obranych jego dróg prowadzi bądź do zaprzeczenia tez
wyjściowych, bądź do absurdu. Niekiedy rozpętuje się prawdziwy "horror
metafizyczny". Gdy bowiem wreszcie metafizyka odnalazła źródła
pewności w bycie dwóch "rzeczywistości ostatecznych", tj. w Bogu i we
mnie samym, czyli w "Ja", owe byty na skutek kolejnych ich określeń,
coraz wnikliwszych analiz dokonywanych przez rozmaitych myślicieli,
obrócają się w nicość.

Jego absurdy:

      Cytat:
      "Absolut który miał wyjaśnić sam akt istnienia, redukuje się, w
wyniku własnej doskonałości, do nieistnienia"
      "Skoro więc Absolut, jak czas - jego wróg wciąż żywy, choć
pokonany - nie poddaje się pojęciowej redukcji do czegokolwiek innego,
to imię jego, o ile je ma, Nic.
      Tak to jedno Nic wybawia drugie Nic od jego Nicości".



Nie będę się rozpisywał na temat filozofii Kołakowskeigo, bo to jest pewnie

Jedno jest pewne, kiedyś to było umiłowanie mądrości, ale wtedy, kiedy to
było, nie było bezpiecznie, mam na mysli ostracyzm, który był wtedy o wiele
dotkliwszy, zadawać takie pytania jak :czym jest ten świat, jaka jest natura
bytu? Współcześnie zaś, mam takie nieodparte wrażenie, że filozofią zajmują
się ci, którzy albo nie zostali dobrymi(znakomitymi) matematykami, ani nie
dostali Nobla z fizyki, bo dzisiaj , cóż to za sztuka powtarzać n-ty raz za
kimś: Kto stworzył Boga? Co było przed Big Bangiem itp.
To już lepiej zabawić się w poetę, co poniektórzy tu na grupie realizują, i
dobrze, bo każdy poeta filozofem jest.
Zdrowia
Kowdlar

pozdrawiam
tomek




>