Oglądasz posty wyszukane dla słów: analiza finansowa przykład



Szukaj:Słowo(a): analiza finansowa przykład
j/w. sa to wskazniki zwiazane a analiza finansowa w biznes planie. moze ktos
umialby mi to wytlumaczyc "na chlopski rozum" z przykladem na jakis
liczbach.
bardzo mi na tym zalezy. jak nie wiecie, moze macie kogos kto zechcial i
moglby mi pomoc??

z gory bardzo dziekuje.

Masz jakis konkretny przyklad?
nie licz NPV w ex bo robi bledy.
pzdr...
j/w. sa to wskazniki zwiazane a analiza finansowa w biznes planie. moze
ktos
umialby mi to wytlumaczyc "na chlopski rozum" z przykladem na jakis
liczbach.
bardzo mi na tym zalezy. jak nie wiecie, moze macie kogos kto zechcial i
moglby mi pomoc??

z gory bardzo dziekuje.




Masz jakis konkretny przyklad?
nie licz NPV w ex bo robi bledy.
pzdr...
| j/w. sa to wskazniki zwiazane a analiza finansowa w biznes planie. moze
ktos
| umialby mi to wytlumaczyc "na chlopski rozum" z przykladem na jakis
| liczbach.
| bardzo mi na tym zalezy. jak nie wiecie, moze macie kogos kto zechcial i
| moglby mi pomoc??

| z gory bardzo dziekuje.

w kazdym podreczniku do finansow znajdziesz wzory



a w uproszczeniu wyglada to tak:
z przeplywow gotowkowych (np. rocznych) biezesz wplyw gotowki i dyskontujesz
je zalozona stopa dyskontowa(np. oprocentowaniem 26-tygodniowych bonow
skarbowych)
w ten sposob dostajesz wartosc obecna przyszlych wplywow gotowkowych( tzw. PV-
 czyli present value), od ktorej odejmujesz biezace naklady inwestycyjne
musisz jeszcze zdyskontowac przyszla wartosc tzw. "resztowa" lub "rezydualna"
twojej inwestycji czyli przyjmuesz jaka bedzie wartosc inwestycji na koniec
okresu prognozy gdybys chcial ja np.sprzedac i ta szacowana wartosc
dyskontujesz
otrzymana wartosc dodajesz do poprzedniej liczby i to jest wlasnie NPV

reasumujac:
suma zdyskontowanych wplywow gotowkowych + zdyskontowana wartosc "resztowa" -
obecne naklady inwestycyjne = NPV
gdy masz NPV to obliczenie IRR jest proste jak konstrukcja komputera ;)
do NPV zakladales stope dyskontowa (ja proponuje taka jak 26 tygodniowe bony
skarbowe)
teraz chodzi o to zeby sprawdzic przy jakiej stopie dyskontowej NPV czyli to
co liczyles poprzednio jest rowne zero.
jak masz jeszcze watpliwosci mail me




| Prawie przebrnąłem przez te kilka stron wniosków ;). Tak się zastanawiam
| czy Alior wydzwania do pracodawcy w celu potwierdzenia danych o zarobkach ?

| Owszem, nadto weryfikują, czy telefony podane we wniosku są
| rzeczywiście telefonami Twojego pracodawcy. Mnie, wskutek tej
| niezgodności (firma zmieniła telefon), odwalili wniosek o
| przeniesienie karty.

W jaki sposob to weryfikuja? Pytam z ciekawosci - niby dane firmowe sa
jawne, ale w jaki sposob to robia? szukaja na stronie www, kontaktuja
sie z operatorem (tu raczej nikt im info nie udzieli), dzwonia(jesli tak
to skad wiedza ze dzwonia np do firmy A a nie do kolegi B)?

--
Regards,
Maverick



Nie mam pojęcia, może pytają u operatora ? Czytaj, fragment maila z
Aliora:

"Co do umowy z TP S.A. to był to jedynie przykład, gdyż niezależnym
źródłem pozyskania numeru telefonu do pracodawcy może być również
operator telefonii komórkowej - chodzi, o to, że taki numer telefonu
musi być konkretnie zarejestrowany na firmę a nie na osobę  prywatną.
Jeżeli chodzi natomiast o uproszczoną procedurę to Komisja Nadzoru
Finansowego ograniczyła takie formy przenoszenia limitów i wymaga od
Banków przeprowadzania pełnej analizy kredytowej wraz z weryfikacją
zatrudnienia."

Szkoda mi tej karty, a właściwie przelewów, bo wniosek był
listopadowy, ale cóż...Jak by ja wydali zgodnie z tym, co trąbią na
stronie o przenoszeniu limitów, nie byłoby problemu. A im tzw.
weryfikacja zajęła od 28 listopada do przedwczoraj.



| | Z wiedzy, którą prof. Balcerowicz ma, a Ty nie.
| | wiedzą, że w całej Europie(i to Europie a nie UE) nie przeprowadza się
| | projektów
| | które nie przynoszą korzyści finansowych i tylko niewielkie społeczne ?

| Żadnych korzyści społecznych, zaś topione są na życzenie jednego posła
| z rządzącej partyjki publiczne pieniądze.
| Takich i owszem, nie ma.

| Bełkoczesz.

Myślę, że tu nie chodzi o to, czy budowa peronu przyniesie jakiś dochód,
ewentualnie korzyść dla lokalnej społeczności, a o sam styl podejmowania
decyzji, nie poprzedzony szczegółową analizą, tylko wpływem posła
rządzącej partii i chyba o to chodziło bardziej Balcerowiczowi.



A skąd wiesz kto i w jaki sposób podjął decyzję? Tego już nikt nie pamięta,
nawet jak kiedyś wiedział. Zamiast faktu jest mit dla prześmiewców, co widać
z drugiej części Twego listu.

Zobaczcie, że teraz podobna sytuacja jest z linią do (że też muszą
modernizować linie do miast które nie wiadomo jak odmieniać, ale
zaryzykuje) Kolbuszowej. Z naszych podatków wywalono 10 mln. zł. na
"unormalnienie linii", a teraz się okaże, że PKP PR się to nie opłaca.



Wychodzi na to, że skoro podał Włoszczową za przykład, to Balcerowicz
bardziej gani wydatek 3 mld z których jest przynajmniej jakiś pożytek i od
czasu do czasu ktoś z niego skorzysta od wydatki 10-miliardowego, z którego
nie ma żadnej korzyści.


Akurat zaczynam tam dawac reklamy i mialem pod reka do analizy cala
demografie czytelnikow Polityki. Ogolnie elita intelektualna spoleczenstwa
(elita finansowa zwykle czyta newsweeka..).. czy jednak sa w stanie
rozpoznac PR od prawdy w sprawach na ktorych sie nie znaja? Gdybys czytal
artykul o geografii Borneo i ktos by wsadzal kit to bys potrafil powiedziec
ze to kit?



Nie, ale ja nie zaliczam się do elity (nie czytuję ani Polityki ani
Newsweeka :-))
Artykuł po prostu wydaje się być poniżej poziomu tygodnika, choć
jest zabawny i przez to ciekawy. Zresztą o paru problemach
poruszonych (czy raczej wzmiankowanych) w artykule warto by
podyskutować. Czy na przykład były pilot mysliwski pracujący
jako parkingowy to przykład marnotrawstwa ludzkich umiejętnosci
czy przykład braku aspiracji życiowych?

pozdr

Witam!
Pisze prace magisterska z analizy finansowej i tego dotyczy moj problem.
Otoz musze policzyc wskazniki wystarczalnosci gotowkowej
 na splate dlugow.Do obliczenia wzielam stan zobowian z bilansu, zgodnie z
przykladem z ksiazki "Zarzadzanie plynnoscia finansowa w p-stwie"
Sierpinskiej i Wedzkiego. Okazuje sie jednak, ze powinna to byc wartosc
splaty zobowiazan--tak powiedzial mi promotor. Oczywiscie przyjmuje, ze to
promotor ma racje, zreszta tez mi sie wydaje, ze tu powinna byc
uwzgledniona splata, bo jest to wielkosc dynamiczna tak jak i wartosc
gotowki z dzialalnosci operacyjnej w liczniku wskaznika.
Problem -gdzie mam znalezc te wielkosc. Czy jest to w sprawozdaniu z
przeplywu srodkow pienieznych, a jesli tak to  ktore pozycje musze
zsumowac?
(Chodzi o spalate dlugow dlugoterminowych i dlugow ogolem.)
Wlasciwie nie jestem pewna, czy to spr. cash flow ukazuje, bo jest tam
przeciez w poszczegolnych pozycjach nie tylko sama splata , ale rowniez
zaciagniecie dlugow jednoczesnie...
Mam juz niezly metlik w glowie.  Bardzo bylabym wdzieczna za pomoc. Moze
ktos w ogole pisze podobna prace ( ja pisze o plynnosci) i moglibysmy sie
powymieniac uwagami i spostrzezeniami?
pozdrawiam
| Witam!

| Mam pytanie czy ktos mógłby mi wyjaśnić, bądź podać literaturę, w której
| mogę znaleść, jak oblicza się i interpretuje ujemną dynamikę (konkretnie
| chodzi tu o analize ekonomiczną - ujemna dynamika dotyczy wyniku
| finansowego). Wielkie dzięki z góry.

| --
| Pozdrawiam

| Ally

np Ocena pbstw wg swiatowych standardow Jachny i Sierpinskiej
a ujemna dynamike to raczej na logike interpretujesz:-)
z roku X na rok Y zaobserwowano  spadek o ...% itp :-) swiadczy o ... :-)

Chyba jednak się do końca nie zrozumieliśmy (chociaż kto wie ;)). Może
jednak mimo wszystko posłuże sie przykładem. Załóżmy, że badamy dynamikę w
stosunku do roku A (liczona: wartość roku badanego / wartość roku A)
                                         B           C       D
Wynik finansowy brutto 251           88      -77

W roku B w stosunku do A obserwujemy wzrost o 151%.
W roku C w stosunku do A obserwujemy  spadek o 12%
W roku D w stosunku do A obserwujemy  spadek (przynajmniej tak podpowiada
logika) ale pytanie brzmi o ile i nie jest to ani 77 % ani 177% - wiem że na
obliczenie tego jest jakas specjalna metodologia, ale nie mam pojęcia jaka i
stąd moje pytanie.

Szukam w internecie przykladow Analiz ekonomiczno-finansowych i nie za
bardzo potrafie znalezc. Moze ktos z was zna jakies linki?? A moze ktos z
was pisal taki temat na licencjacie albo magistrze i chcialby sie podzielic
wiedza?? :-)))
Ja pisze licencjat. Mam juz pierwszy rozdzial - teoretyczne bzdetki a teraz
przechodze do pionowej i poziomej analizy bilansu i mam tu straszne
problemy. Gdzie szukac przykladow / pomocy ???? Z gory dziekuje
Pozdrowienia
5hinka

Szukam w internecie przykladow Analiz ekonomiczno-finansowych i nie za
bardzo potrafie znalezc. Moze ktos z was zna jakies linki?? A moze ktos z
was pisal taki temat na licencjacie albo magistrze i chcialby sie podzielic
wiedza?? :-)))
Ja pisze licencjat. Mam juz pierwszy rozdzial - teoretyczne bzdetki a teraz
przechodze do pionowej i poziomej analizy bilansu i mam tu straszne
problemy. Gdzie szukac przykladow / pomocy ???? Z gory dziekuje



Dotychczas jakoś tolerowałem tego typu prośby, ale tym razem już nie wytrzymam.
To doprawdy skandal, żeby osoba kończąca studia ekonomiczne, obojętnie jaki
kierunek, nie potrafiła sporządzić analizy finansowej. Mało tego, tu przecież nie chodzi
o jakieś skomplikowane analizy, tylko o banalną anlizę bilansu!!! Gdzie ty studiujesz?
Nawet nie odpowiadaj, bo doskonale wiem: PRYWATNA WYŻSZA SZKOŁA WBIJANIA
GWOŹDZI MŁOTKIEM GUMOWYM.... Każda książka dotycząca analizy finansowej
podaje wskaźniki, wystarczy jedynie podstawić dane z bilansu! Oczywiście problem
zaczyna się przy interpretacji - tu tępota studentów wychodzi w pełnej krasie, zero
myślenia - tylko bezmyślnie przepisane z przykładów z książek... Ale to już OT.
Jeśli masz problemy z analizą, to po cholerę w ogóle to studiować? Ludzie, opamiętajcie
się!!! Jak nie macie zdolności, to żadne studia ekonomiczne tego upośledzenia nie
wyleczą. Dokąd zmierza ten kraj...

MM


Szukam w internecie przykladow Analiz ekonomiczno-finansowych i nie za
bardzo potrafie znalezc. Moze ktos z was zna jakies linki?? A moze ktos z
was pisal taki temat na licencjacie albo magistrze i chcialby sie podzielic
wiedza?? :-)))
Ja pisze licencjat. Mam juz pierwszy rozdzial - teoretyczne bzdetki a teraz
przechodze do pionowej i poziomej analizy bilansu i mam tu straszne
problemy. Gdzie szukac przykladow / pomocy ???? Z gory dziekuje
Pozdrowienia
5hinka



Idź stąd. Sio.

| Uwielbiam rady wziete z ksiezyca :-)

| nie z kosmosa tylko to Analiza Techniczna Rynkow Finansowych chlopcze

Co to za zwyczaje, by już od progu wszystkich ustawiać? Może trochę
kultury?
Akurat źle wycelowałeś, z tym swoim "chłopcze". Polecam netykietę PSE
a potem prześledzenie dyskusji naszej grupy, by się trochę zorientować,
kto
jest kim - jeśli nie chcesz się narazić na grupowy ostracyzm.



ciekawe czy przykladem dobrego zachowania na grupie sa ironiczne uwagi,
majace na celu wysmianie opini nowego grupowicza, pisane  z pozycji "stalego
bywalca"

pycha i brak pokory widac jest widoczna wszedzie

Stanolem niedawno przed ciezkim problemem. Wlasnie pisze prace licenciacka,
ale nie moge wybrac tematu. Czy mozecie sie wypowiedziec, ktory z nich, wedlug
was,  jest bardziej ciekawy: "analiza techniczna i fundamentalna akcji"
czy "analiza finansowa. Controling".



Uwielbiam ludzi, którzy pytają innych, co jest ciekawsze...
A może tak byś sam się zastanowił nad tym, co CIEBIE bardziej
interesuje? Szkoda przecież czasu na pisanie pracy, choćby tylko
licencjackiej, której temat wydaje się autorowi mało zajmujący.
Przejrzyj literaturę, pewnie trafisz na coś, co cię zaciekawi i pisz!
Chyba, że jest ci to zupełnie obojętne...
Podam własny przykład: kiedy stanąłem przed wyborem tematu
pracy magisterskiej kilka lat temu, też nie mogłem się zdecydować.
Większość pisała na temat zarządzania ryzykiem, jako że seminarium
magisterskie było z międzynarodowych finansów przedsiębiorstw, a ja
chciałem coś oryginalnego. Poczytałem spisy treści (sic!) książek
związanych z tą dziedziną i nagle - Eureka! - od razu wiedziałem, że to

dawało mi wielką satysfakcję, bo temat był pasjonujący (dla mnie).

MM


8.01.99 mam zglosic temat swojej pracy licencjackiej a ciagle jeszcze nie
mam zadnego pomyslu- o czym pisac? jezeli ktos moglby mi podrzucic jakis
ciekawy temat (bankowosc lub finanse)- bede bardzo wdzieczna! Z gory
dziekuje!



Tematy:
1. Rynek ubezpieczen gospodarczych w Polsce.
2. Instrumenty finansowe na Warszawskiej Giełdzie Papierow Wartosciowych.
3. Rola Narodowego Banku Polskiego w ksztaltowaniu polityki pienieznej.
4. Analiza wskaznikowa przedsiebiorstwa na przykladzie firmy G......

Wojtek

Zacznij od John J Murphy " AT rynkow finansowych" to jest "biblia AT"
 a pozniej ? oj pozniej dluga lista

Marek Pryzmont
-------------------------------
Rynek Futures
Jak chyba zauważyliście jestem tu NOWY , i proszę o wyrozumiałość.
Piszę pracę mgr na temat analizy technicznej WGPW.

Poradźcie - skąd mam wziąć ciekawe materiały (oprócz portali www),
szczególnie mam w pracy problem zastosowania analizy technicznej na
polskiej
giełdzie - mogę gdzieś znaleźć ciekawe przykłady??

PZDR



To już znam, daj coś innego , lepiej WWW

Zacznij od John J Murphy " AT rynkow finansowych" to jest "biblia AT"
 a pozniej ? oj pozniej dluga lista

Marek Pryzmont
-------------------------------
Rynek Futures
| Jak chyba zauważyliście jestem tu NOWY , i proszę o wyrozumiałość.
| Piszę pracę mgr na temat analizy technicznej WGPW.

| Poradźcie - skąd mam wziąć ciekawe materiały (oprócz portali www),
| szczególnie mam w pracy problem zastosowania analizy technicznej na
polskiej
| giełdzie - mogę gdzieś znaleźć ciekawe przykłady??

| PZDR



a ty te wspaniałe słowo z przedszkola :))
PROSZE
----- Original Message -----

Sent: Friday, December 22, 2000 9:30 AM
Subject: Re: Analiza techniczna WGPW

To już znam, daj coś innego , lepiej WWW

Zacznij od John J Murphy " AT rynkow finansowych" to jest "biblia AT"
 a pozniej ? oj pozniej dluga lista

Marek Pryzmont
-------------------------------
Rynek Futures
| Jak chyba zauważyliście jestem tu NOWY , i proszę o wyrozumiałość.
| Piszę pracę mgr na temat analizy technicznej WGPW.

| Poradźcie - skąd mam wziąć ciekawe materiały (oprócz portali www),
| szczególnie mam w pracy problem zastosowania analizy technicznej na
polskiej
| giełdzie - mogę gdzieś znaleźć ciekawe przykłady??

| PZDR

A ciebie pacanie o coś pytałem???

a ty te wspaniałe słowo z przedszkola :))
PROSZE
----- Original Message -----

Sent: Friday, December 22, 2000 9:30 AM
Subject: Re: Analiza techniczna WGPW

To już znam, daj coś innego , lepiej WWW

| Zacznij od John J Murphy " AT rynkow finansowych" to jest "biblia AT"
|  a pozniej ? oj pozniej dluga lista

| Marek Pryzmont
| -------------------------------
| Rynek Futures
| | Jak chyba zauważyliście jestem tu NOWY , i proszę o wyrozumiałość.
| Piszę pracę mgr na temat analizy technicznej WGPW.

| Poradźcie - skąd mam wziąć ciekawe materiały (oprócz portali www),
| szczególnie mam w pracy problem zastosowania analizy technicznej na
| polskiej
| giełdzie - mogę gdzieś znaleźć ciekawe przykłady??

| PZDR

--
Archiwum grupy http://niusy.onet.pl/pl.biznes.wgpw



Oj wiesz dobre stare przysłowie mówi:
"Nie ruszaj gówna, bo śmierdzi"
----- Original Message -----

Sent: Friday, December 22, 2000 9:38 AM
Subject: Re: Analiza techniczna WGPW

A ciebie pacanie o coś pytałem???

a ty te wspaniałe słowo z przedszkola :))
PROSZE
----- Original Message -----

Sent: Friday, December 22, 2000 9:30 AM
Subject: Re: Analiza techniczna WGPW

To już znam, daj coś innego , lepiej WWW

| Zacznij od John J Murphy " AT rynkow finansowych" to jest "biblia AT"
|  a pozniej ? oj pozniej dluga lista

| Marek Pryzmont
| -------------------------------
| Rynek Futures
| | Jak chyba zauważyliście jestem tu NOWY , i proszę o wyrozumiałość.
| Piszę pracę mgr na temat analizy technicznej WGPW.

| Poradźcie - skąd mam wziąć ciekawe materiały (oprócz portali www),
| szczególnie mam w pracy problem zastosowania analizy technicznej na
| polskiej
| giełdzie - mogę gdzieś znaleźć ciekawe przykłady??

| PZDR

--
Archiwum grupy http://niusy.onet.pl/pl.biznes.wgpw

Portfelowa ???
Na przykładzie wybranej firmy ???
Nie możliwe...



A jednak:))
Nazwa jest zapożyczona z dziedziny strategii kapitałowej polegającej na
kompletowaniu portfela papierów wartościowych i ocenie ich wartości oraz
perspektyw rynkowych. W dziedzinie badań i strategii marketingowej pojęcie
portfela odnosi się do wyodrębnionych strategicznych jednostek biznesu. Dla
przeprowadzenia analizy portfelowej przedsiębiorstwo powinno pogrupować
asortyment swych produktów według cyklu ich życia oraz zajmowanej pozycji
określonej przez udział w rynku i wzrost sprzedaży. Posługując się symbolami
analizy portfelowej cykl życia produktu określa przejście od znaku zapytania
przez gwiazdę, a następnie dojną krowę do kuli u nogi lub biednego psa. Znaki
zapytania lub inaczej dylematy są to produkty, które nie zapewniają zysku i
wymagają nakładów inwestycyjnych, ze względu na ich niewielki udział w rynku,
przy jednak wysokim wzroście sprzedaży, co stwarza szansę aby stały się
gwiazdami. Inwestowanie w tę grupę produktów zamienia je w dojne krowy, a więc
w produkty o stosunkowo niskim wzroście sprzedaży, lecz bardzo znacznym udziale
w rynku, które nie wymagają żadnych nakładów i przynoszą oczekiwane zyski.
Biedne psy nie dają żadnej nadwyżki i są nierozwojowe, a więc powinny być
wycofane z rynku.

atrakcyjności produktów mierzonej w długim okresie czasu,
pozycji konkurencyjnej i sile finansowej przedsiębiorstwa.


tylko kilka ofiar śmiertelnych, biorąc pod uwagę ile osób ginie na
drogach, czy w wybuchach w metrze, to racja, zdecydowanie mnie ;)



Chodzi mi o wypadki na najbardziej panstwowych kolejach, np.DB, których
jakoś nikt nie uważa za argumenty przeciwko państwowym kolejom. W tym stanie
rzeczy wyciąganie kilku drobiazgom prywatnym jest nadużyciem i grą faul.

Nie poruwój tu alngielskiego i polskiego przedsiębiorstwa państwowego bo
to dwie zupełne inne filozofie.



To prawda. Takie porównanie jest tak samo nieuprawnione jak wyciąganie kilku
niegroźnych wypadków jako argumentu przeciwo prywatyzacji kolei w Polsce.

może, nie wiem, osobiście należało by zrobić jakaś analizę przestrzenną w
której trzeba by uwzględnić potrzeby ludnosci, jakie są cele podróży.



Z pewnością.

Wierz ja geopgraf, nie ekonomista patrze na pewne sprawy nie okiem mamony,
tylko racjonalnych rozwiązań komunikacyjnych. Jakie byłyby najlepsze dla



Racjonalne powinny być najtańsze. Nie widzę sprzeczności.

Dlatego osobiście skłaniałbym się do jakiegoś modelu pośredniego, ale
zdecydowanie nie na tych liniach co mają znaczenie strategiczne, czy też
były dudowane z dużym nakładem finansowym państwa. w tym osoatnim
przykłądzie byłoby to rozgrabianie majątku państwowego, a co by było gdyby



Własność pastwowa nie zabezpiecza majątku przez rozgrabieniem. Przykładów
rozgrabienia na PKP, choć to własność państwowa, mamy bez liku.

| Tyla, ze przepasc miedzy PT-91 a LEO 2 nie jest tak wielka jak pomiedzy
| naszym sprzetem latajacym , a natowskim odpowiednikiem. Osobiscie
uwazam,
ze
| priorytet winien miec w miere dobry rodzimy produkt.

Bez dokładnej analizy finansowej utrzymania darowanych Leopardów bym się
nie
wypowiadał



Nie zapominaj o wsperaniu wlasnego przemyslu. Przyklad Brytyjczykow. Jak ich
Chellengery wychodzily blado w porownaniu z M1 i Leo 2 rozwazali zakup
jednego z tych dwu wozow. Wybrano jednak opcje zainwestowania w zmiany we
wlasnym czolgu.

Jest jeszcze także inny aspekt tej sprawy, bowiem przed rokiem wspominano

oferta darowizny obejmuje sprzęt dla całej jednostki, tj. około 100 Leo 2,
ok. 100 Marderów, sprzęt łączności, rozpoznania, rakiety p.panc, broń
ręczną. W takim kontekście rozważnie przejęcia Leo wygląda nieco inaczej.



Strasznie to kompleksowe. Nie ma miejsca dla naszej zbrojeniowki - nie
wyglada Ci to na "pulapke"?

grogreg

Nie wiem czy to dobre miejsce na takie dysksjue ale moze sie uda :) no bo
gdzie jak nie tu ?



Wyboru metody zabezpieczeń danych i utrzymania ruchu w sieci jest dosyc
dużo. Żeby wybrać jedną z nich lub rozwiązanie nadmiarowe, trzeba określić
kryteria wyboru i założenia początkowe np.
1. co nas zobowiązuje do robienia kopii systemu? (np. Ustawa o
rachunkowości)
2. jak kopia ma być przechowywana?
3. jak długi może być przestój? (godziny, dni)
4. jak szybka będzie reakacja admina lub firmy serwisowej?
5. czy mamy pewne źródło szybkiego pozyskania sprzętu niezbędnego do
naprawy? (własny zapas)
6. jak dobrze admin zna struturę sieci?
7. jakie są przewidywania, co do rozwoju sieci i ilości gromadzonych danych?
(rozwiązanie dla jednego serwera, to nieco inna historia, niż dla 5)
8. jaka część danych jest zcentralizowana, jaka rozproszona na stacjach
klienckich?
9. ile czasu i pieniędzy pochłonie odtworzenie danych? (np. backup co trzy
dni, a więc dwa dni do uzupełnienia).
10. ile możemy wydać pieniędzy?

Jeżeli zrobisz dokumentację sieci i odpowiesz sobie na takie pytania, to
wybór metody zabezpieczenia danych nasunie się sam. Pozostaje jeszcze zrobić
analizę finansową ewentualnych strat w przypadku awarii, przedstawić trzy
warianty cenowe i czekać, aż zarząd to przetrawi i wyda nieco więcej, niż
1000 zł. Ty, prawdopodobnie, zostałeś postawiony przed zadaniem typu: masz
10 zł, kup flaszkę, papierosy, słoik ogórków i przynieś resztę.

Prosty przykład: klient nie chciał kupić programu antywirusowego za 200 zł
netto. Po drugim odtworzeniu danych (każde za dwieście zł netto), zakup
programu okazał się być interesującą finansowo inwestycją ;)

Yzax


Witam
Byc moze to  NTG ale
W sprawach programowania jestem zielony wiec sorry za glupie pytanie.
Opis
1)Mam kompa z podpietym telefonem komorkowym.
2)Wpisuje jakis ZNAK w kompie
3)Komputer przy pomocy komorki wysyla sms-em ten  ZNAK okrelosnej
osobie
4)Osoba odczytuje wiadomosc w swojej komorce i wpisuje kolejny ZNAK_1
5)Osoba wysyla zwrotna wiadomos na nr podpietej pod komputer komorki
6)Komputer identyfikuje  dostarczony ZNAK_1 oraz (wazne) NUMER KOMORKI
i zapisuje na dysku.
7) W oparciu o dostarczona informacje oraz warunki wpisane w program
Komp dokonuje analizy sytuacji i podjemuje okreslone dzialania.

Pytania:
a) Czy to mozna zrobic?
b) Czytajac o polskich informatykach w polskich gazetach mysle ze tak.
Powstaje pytanie o koszt (czasowo-finansowy) takiej aplikacji.
Czy zrobi to student informatyki czy juz jest konieczne zatrudnienie
wielkiej firmy.
Od razu uprzedze odpowiedz. Na pewno duzy moze wiecej. Ale duzy duzo
kosztuje :(.
Szukam rozsadnego kompromisu

S



Proponuję wykorzystać do tego oprogramowanie gammu (www.gammu.org).
Bardzo ładnie nadaje się do integracji z zewnętrznym softem. Odpada ci
konieczność programownia samego wysyłania/odbierania znaków. Trzeba
stworzyć jedynie prosty parser plików wynikowych programu gammu.

Przykład jaki zastosowałem w swojej firmie: Nokia 6210 podłączona
serialem do serwera linuxowego odbiera smsy od klientów. Parsuje dane z
pliku i jeśli dane są w odpowiednim formacie zapisuje smsa do helpdesku
pod konkretnym id klienta, po czym serwer wysyła potwierdzenie
zarejestrowania zgłoszenia. Wszystko może w jakichś 100 liniach kodu.

Dodatkowym atutem jest to, że gammu jest na licencji GPL.

Teraz Super Nowosci:

PODKARPACIE. Dyrekcja Podkarpackiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP
obawia się, że z powodu braku środków będzie musiała zamknąć 106 kursów
pociągów regionalnych. Na Podkarpaciu jest 162 takich połączeń
kolejowych, może ich pozostać tylko 56.

<http://www.pressmedia.com.pl/sn/pust.gif- Przewozy regionalne są
dotowane przez samorząd wojewódzki, natomiast PKP jest usługodawcą.
Niestety, na ten rok z tego źródła otrzymaliśmy za mało pieniędzy. Miało
być około 23 miliony złotych, a wpłynęło tylko 13 milionów. Za tyle
pieniędzy nie jesteśmy w stanie utrzymać wszystkich linii. Nawet
gdybyśmy otrzymali 23 miliony, to i tak byłoby za mało. Będziemy musieli
zamknąć większość połączeń. Na pewno pozostaną wszystkie kursy na tych
najważniejszych liniach: Kraków-Medyka i Przeworsk-Lublin - poinformował
Janusz Wnęk, przedstawiciel handlowy Podkarpackiego Zakładu Przewozów
Regionalnych PKP w Rzeszowie.

<http://www.pressmedia.com.pl/sn/pust.gifRównież w innych regionach
kraju przewozy kolejowe są dotowane w mniejszym stopniu. Jednak dla
czterech województw pojawiła się szansa, że mogą ich wesprzeć finansowo
koleje holenderskie. Niestety, przynajmniej na razie nie są
zainteresowane Podkarpaciem. - W województwach: śląskim,
zachodniopomorskim, łódzkim i małopolskim przedstawiciele kolei
holenderskich przeprowadziły analizy rynku. Wprawdzie to jeszcze nie
znaczy, że wydadzą we wszystkich tych województwach pieniądze, ale na
pewno któryś z tych regionów zostanie wsparty finansowo. Na przykład w
Krakowie dyrekcja Departamentu Gospodarki, Rolnictwa i Infrastruktury
Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego już rozmawiała z przedstawicielami
kolei holenderskich. Może powstać spółka z udziałem obu partnerów-
powiedział Tomasz Szymonik, przedstawiciel kolei holenderskich na Polskę.

<http://www.pressmedia.com.pl/sn/pust.gifW sumie Holendrzy planują
wydać w ciągu 6 lat 184 mln zł na poprawę usług kolejowych w Polsce.

<http://www.pressmedia.com.pl/sn/pust.gifand

<http://www.pressmedia.com.pl/sn/pust.gifSuper Nowości z dnia: 20_02_2002

najlepiej marketing i zarzadzanie ;)



Popieram ;)

o pracy nic mi nie wiadomo, ale na matmie na PW nie jest trudno. o
zadnym kuciu przez 2 lata jeszcze nie slyszalem ;)



Nie wiem jak te wasze roczniki wcześniej, ale ja 2-3 lata temu (wtedy to
byłem na 2-1 roku) czasami pouczyć się trochę musiałem. Ogólnie zasada
jest taka: w semestrze jest luz, ale sesja czasami boli (szczególnie jak
był luz w semestrze). O kuciu oczywiście mowy nie ma, ale to już nie
szkoła średnia, kiedy to na zrozumienie i zapamiętanie nowych pojęć
matematycznych wystarczały w zupełności lekcje. Niestety studia są
nieporównywalnie trudniejsze... Jesteś na II roku. O ile dobrze pamiętam
to niedawno poznałeś twierdzenie o lokalnym dyfeomorfizmie, o funkcji
uwikłanej, chyba też tw. Sir George'a Gabriel'a Stokes'a. Nie powiesz
mi, że obczaiłeś wszystko na wykładzie... Konkludując, nauki wielkiej
nie ma, jednak czasami bywa niełatwo (dla przykładu polecam przedmiot
RRCz - równania różniczkowe cząstkowe - dla tych, którzy uważają, że
potrafią dużo...)

nie wiem jak jest na informatyce na moim wydziale, ale na matmie
naprawde nie jest tak ciezko jak to sie powszechnie uwaza (jak ja
uwazalem zanim sie dostalem:).



Co do informatyki, to pierwsze 2 lata to większość matematyka jest.
Później zaczyna się dopiero informatyka. Wtedy to Kobiety z reguły
przestają sobie radzić... Projektów jest mnóstwo i to trudnych bardzo.

Co do matematyki na MiNI i przyszłej pracy... Powiem Ci tyle, że praca
jest praktycznie tylko dla statystyków i matematyków finansowych. To się
u nas chwali. Mamy:

z dziedzin bardziej statystycznych:
- 3 semestry statystyki matematycznej
- 1 semestr analizy regresji
- 1 semestr szeregów czasowych
- 1 semestr teorii próbkowania

z matematyki finansowej (nie jestem na tej specjalności):
- podstawy analizy stochastycznej
- matematyka finansowa (+ zastosowania numeryczne)

Prowadzą to naprawdę sławni ludzie, w tym:
- Prof. Marek Rutkowski
- Prof. Jacek Koronacki
- Prof. Jacek Wesołowski

Nie można zapomnieć również o Systemie SAS :)

Gdzieniegdzie matematycy potrzebni są w logistyce. Do tego też nasz
wydział przygotowuje przedmiotami takimi jak:
- programowanie matematyczne
- programowanie dyskretne
- optymalizacja dyskretna

Innym rozwiązaniem jest pozostanie na uczelni i zajęcie się doktoratem,
ale za 1000 zl. w dzisiejszych czasach nie polecam... Chyba, że doktorat
za granicą.

Pozdrawiam,
Mariusz

PS. UW to też fajna uczelnia, ale dla mnie osobiście druga ;)

| Szukam w internecie przykladow Analiz ekonomiczno-finansowych i nie za
| bardzo potrafie znalezc. Moze ktos z was zna jakies linki?? A moze ktos z
| was pisal taki temat na licencjacie albo magistrze i chcialby sie podzielic
| wiedza?? :-)))
| Ja pisze licencjat. Mam juz pierwszy rozdzial - teoretyczne bzdetki a teraz
| przechodze do pionowej i poziomej analizy bilansu i mam tu straszne
| problemy. Gdzie szukac przykladow / pomocy ???? Z gory dziekuje

Dotychczas jakoś tolerowałem tego typu prośby, ale tym razem już nie
wytrzymam.
To doprawdy skandal, żeby osoba kończąca studia ekonomiczne, obojętnie jaki
kierunek, nie potrafiła sporządzić analizy finansowej. Mało tego, tu



przecież nie chodzi
o jakieś skomplikowane analizy, tylko o banalną anlizę bilansu!!! Gdzie ty
studiujesz?
Nawet nie odpowiadaj, bo doskonale wiem: PRYWATNA WYŻSZA SZKOŁA WBIJANIA
GWOŹDZI MŁOTKIEM GUMOWYM.... Każda książka dotycząca analizy finansowej
podaje wskaźniki, wystarczy jedynie podstawić dane z bilansu! Oczywiście
problem
zaczyna się przy interpretacji - tu tępota studentów wychodzi w pełnej
krasie, zero
myślenia - tylko bezmyślnie przepisane z przykładów z książek... Ale to już
OT.
Jeśli masz problemy z analizą, to po cholerę w ogóle to studiować? Ludzie,
opamiętajcie
się!!! Jak nie macie zdolności, to żadne studia ekonomiczne tego
upośledzenia nie
wyleczą. Dokąd zmierza ten kraj...

MM



A TY kolego od razu wiediałeś jak wszytko zrobić, ze szczerą checia
zdzialiłbym ciebie po tępej główce, bo nie znoszę takich fagsów jak TY! I
bynajmniej nie studiuję na prywatnej uczelni, nie o oto mi chodzi!!!!
P

Widzisz u mnie w pracy robi sie cale mnostwo analiz. Zawsze po np.
posiedzeniu RPP to takie rzeczy sie znajduja.
Ja mam raczej innego rodzaju problem. Na naszym rynku finansowym i
kapitalowym duzo sie dzieje, wplyw maja na to rozne czynniki, ale czasem
trudno z tego wybrac temat, ktory zainteresowalby wieksza rzesze
czytelnikow.
Mi chodzi raczej o znajdowanie problemu i dopiero wtedy analizowanie go.
Nie chce zebys mnie zle zrozumial.
chialabym wyszukac cos mniej oczywistego jak podnoszenie stop procentowych i
ich wplyw na rynek, a sama wlasnie nie wiem co.
Bo sam fakt, ze cos sie wydarzylo jest latwiej zanalizowac. dzwoni sie do
jednego i drugiego analityka i zadaju mu pytanie typu jaki wplyw wlasnie na
inflacje i ceny uslug bedzie mialo podniesienie stop procentowych i tyle.
Problem w tym, ze nie chce pisac o rzeczach oczywistych, gdzie jedno wynkia
z drugiego, ale gdzie wlasnie nie wynika i jest trudniej doszukac pewnych
konkluzji.

w kazdym badz razie dzieki za odzew

pozdrawiam
Donata

dyskusyjnych

Mi brakuje artykulow glebiej traktujacych o danym temacie. Na
przyklad po podniesieniu stop przez RPP nie znalazlem nic o
badaniu wplywu stop na inflacje i inne wskazniki. Tak jak by
kazdy traktowal to jak aksjomat. Jest masa newsow, ale brak
jakis analiz np. sektora ubezpieczeniowego, naftowegi i innych.

| Kochani grupowicze,

| Ostatnio zastanawialam sie nad teamtyka ekonomiczna w naszej prasie,
| poswieconm jednak glownie finansom, bankom, gieldzie i ubezpieczeniom.
| Na pewno czytujecie dzienniki, tygodniki, w ktorych poruszanych jest
wiele
| zagadnien ekonomicznych.
| Zajmuje sie sluzbowo ta tematyka i zastanawiam nad urozmaiceniem swoich
| tekstow o takie jakie czytelnik chce czytac.
| Mam nadzieje, ze pomozecie mi w tym i napiszecie o tym co chcielibyscie
| czytac w gazetach.
| moze w ten sposob uda nam sie wspolnie wypracowac jakas strategie i
tematyka
| ekonomiczna w prasie stanie sie bardziej ciekawa i przystepna dla
| czytelnikow. Mam nadzieje, ze wtedy znajdziecie w gazetach to czego wam
w
| nich brakuje.
| Przesylajcie swoje sugestie na lamach formum grupowego, lub na priv -
jak
| wam pasuje.

| pozdrawiam

| Donata

______
Istnieja prawdy, polprawdy i ... statystyki



| Do czasu kiedy ODGiK-i nie będą płacić
| obligatoryjnie za poprawianie sknoconach a przyjętych do zasobu
| materiałów



Przy takim rozwiązaniu kontrola operatu trwałaby dłużej niż wykonanie roboty.
Przykład? Proszę bardzo:
Z mapy w skali 1:500 i dostarczonych do osrodka materiałów (współrzednych)
wynikało, że ściana budynku znajduje się w odległości mniejszej niż 3 m od
granicy działki ( wiadomo - afera na pół powiatu i nakaz rozbiórki) W terenie
było nieco inaczej, budynek stał jak byk 4 m od ogrodzenia (granicy).
Po analizie okazało się, że wykonawca prac żle wprowadził (przepisał)
współrzedne jednego pkt osnowy. Załozył sobie ciąg zamknięty, nie zmierzył
odległości między pkt nawiązania i korzystając z dobrodziejstw dzisiejszej
techniki obliczeniowej spłodził śliczny operacik ( ciag dwustronnie nawiazany,
odchyłki zgodne z instrukcą itd itp)
Jak takie coś kontrolować. No chyba pojechać w teren i samemu jeszcze raz
wszystko pomierzyć. Przy odpowiedziałności finansowej za przyjęcie takiego
kwiatka, praca inspektora porównywalna byłaby z robotą sapera w Iraku lub
francuskiego policjanta na przedmieściu Paryża.

Ośrodki zamiast archiwizować (pracować nad porządkiem danych), zamieniły
się w magazyny śmieci.



Ktoś te śmieci produkuje chyba nie krasnoludki.

Przykład, proszę. Kto widział wyłączenie zasobów przejściowych,
wyłączenie jakiejś starej osnowy, którą zastąpiono nowszymi ciągami itp.



W przykładzie podanym powyżej, lektura zasobu przejściowego i zapisków na
odwrocie dokumentów wydanych przez ośrodek pozwoliła na odtworzenie
rzeczywistych działań geodety w polu.  

A kto się bawi w zakładanie nowych ciągów. Mierzy się na szczegóły I grupy o
znanych współrzednych a potem cierpliwy papier wszystko przyjmie.

pozdrawiam MW

Cri policz sobie jeszcze ile mają akcji Ele
Dodaj do tego parę instytucji finansowych które mają większe pakiety i nie
mniejsze wpływy i masz już odpowiedz czemu o ELE nie jest tak głośno jak o
Polisie

Ps Po 10-15 pln bardzo łakomy kąsek !!!

Marek Pryzmont
-------------------------------
Rynek Futures
Witam ponownie,
Kończąc wątek podaje przykład rzetelności wycen.
DI BRE w wycenie Elektrimu dokonanej miesiąc temu przyjął, że
wartość Portu Praskiego wynosi 295 mln zł, a Elektrim Kabli 529 mln zł.
Analiza dostępna tu: http://www.breinwest.com.pl/kl_ansp.html?jezyk=pl
Jak wiemy cena MAKSYMALNA za wyżej wymienione aktywa jaką otrzyma Elektrim
to odpowiednio 33mln x 4.09=135 mln oraz 372 mln zł.
Zatem pudło DI BRE wynosi bagatelka 62,5 %:)))
A skąd takie wyceny? Ano może to :
30.03
Elektrim poinformował o podpisaniu aneksu do umowy kredytowej z PBK na 90
mln zł przedłużający termin spłaty do 30 kwietnia. Podobny aneks został
podpisany z BRE, przedłużając termin umowy kredytowej w wysokości 45 mln

do 20 września
28.03
Elektrim podpisał z Pekao aneks na podstawie którego przedłużył termin
programu emisji bonów komercyjnych do 30 czerwca 2002 r.
Jednocześnie na wniosek spółki termin wykupu bonów o wartości 98 mln zł
zostanie przesunięty z 30 marca na 5 lipca 2001 r., a wykup bonów za 375
mln
zł nastąpi 4 października, a nie jak pierwotnie planowano za trzy dni.

Myślę, że z uwagą należy śledzić rekomendacje z biur maklerskich tych
banków
oraz ich kurs. W końcu 473 mln zł to 60 % zysku Pekao w 2000.
Pozdrawiam
cri



Dokladne sie na tym nie znam ale moja znajoma pobierala notowania z
intermakler.pl
 i sobie to ugniatala.
:))
| Portfelowa ???
| Na przykładzie wybranej firmy ???
| Nie możliwe...

A jednak:))
Nazwa jest zapożyczona z dziedziny strategii kapitałowej polegającej na
kompletowaniu portfela papierów wartościowych i ocenie ich wartości oraz
perspektyw rynkowych. W dziedzinie badań i strategii marketingowej pojęcie
portfela odnosi się do wyodrębnionych strategicznych jednostek biznesu.
Dla
przeprowadzenia analizy portfelowej przedsiębiorstwo powinno pogrupować
asortyment swych produktów według cyklu ich życia oraz zajmowanej pozycji
określonej przez udział w rynku i wzrost sprzedaży. Posługując się
symbolami
analizy portfelowej cykl życia produktu określa przejście od znaku
zapytania
przez gwiazdę, a następnie dojną krowę do kuli u nogi lub biednego psa.
Znaki
zapytania lub inaczej dylematy są to produkty, które nie zapewniają zysku
i
wymagają nakładów inwestycyjnych, ze względu na ich niewielki udział w
rynku,
przy jednak wysokim wzroście sprzedaży, co stwarza szansę aby stały się
gwiazdami. Inwestowanie w tę grupę produktów zamienia je w dojne krowy, a
więc
w produkty o stosunkowo niskim wzroście sprzedaży, lecz bardzo znacznym
udziale
w rynku, które nie wymagają żadnych nakładów i przynoszą oczekiwane zyski.
Biedne psy nie dają żadnej nadwyżki i są nierozwojowe, a więc powinny być
wycofane z rynku.

atrakcyjności produktów mierzonej w długim okresie czasu,
pozycji konkurencyjnej i sile finansowej przedsiębiorstwa.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



WTC

| Co do zawalenia sie wiez, to pewnie bylo ze stal topi sie w temp.
|  1000 C a paliwo ma temp. spalania o 100C stopni mniej? :)

Bylo, ze konkretna certyfikowana jakostam stal ma temp. topnienia
ok. 1900-2000 st. C a paliwo moze zrobic "upal" ok. 1200 stopni.
Czyli zdecydowanie za malo, zeby sie to zawalilo i to zawalilo w tak
krotkim czasie... Od poczatku pozaru. Dla przykladu byl jakis inny
pozar, gdzie zawaleni czesciowe nastapilo po 24 godzinach plonacego
ognia...



Widzisz Hiki, o takich bzdurach mowilem, chodzbys niewiem jaka stal
uzyl, jak ja certyfikowal, to przy 724 C, kazda, powtazam kazda stal
straci swoje wlasnosci mechaniczne(temp (700 stopni, ok - temp 725 C,
plastelina). Dlatego tez stal pod wzgledem ogniotrwalosci, jest tylko
troche lepsza od drewna i wymaga duzych nakladow finansowych by ja na
wypadek pozaru zabezpieczyc. A jak wykazala analiza konstrukcji WTC,
zabezpieczenie przed ogniem konstrukcji stalowych bylo marne. I nie
jest to zadna wiedza tajemna jesli chodzi o stal. Podstawowa,
podstawowa i jeszcze raz podstawowa. Ogolnie dostepna, tylko trzeba
wiedziec gdzie szukac. I teraz powiedz mi Hiki, jak ktos kto nie zna
podstawowych wlasnosci fizyko-mechanicznych stali moze byc wiarygodny
jesli chodzi o mechanike budowli? Jak taki ktos wogole moze byc
wiarygodny, jesli chodzi o analize mechaniki lotu statkow
powietrznych, zjawisk fizycznych zachowania sie cial stalych pod
wplywem wysokiego cisnienia, zjawisk spalania materialow
aluminiopochodnych itd itd. A do kompletu dodaj analize dokumentow
wywiadowczych, analizy polityczne, wypowiedzi politykow...

Damian


Jeśli się trudno dokopać, to nie miały większych skutków.



tylko kilka ofiar śmiertelnych, biorąc pod uwagę ile osób ginie na  
drogach, czy w wybuchach w metrze, to racja, zdecydowanie mnie ;)
| Nie wspomne o tym ze pociągi na wyspach po prywatyzacji stranie zrobiły  
| się nie punktualne...
To też skutek prywatyzacji? To w Polsce powinny być super punktualne.



Nie poruwój tu alngielskiego i polskiego przedsiębiorstwa państwowego bo  
to dwie zupełne inne filozofie.
w Anglii = kapitalizm. Ale stawia się na ważny interes PAŃŚTWOWY.
w Polsce = socjalizm. Stawia się na zaspokojenie potrzeb nisko  
wykwalifikowanej kadry pracowniczej, któa może chwycić kilofy.

A angli przed prywatyzacją naprawdę kolej była punktualna co do minuty.

| 3) prywatyzacja (miała zlikwidować problem taki sam jak z górnictwem w  
| Alglii)
| 4) upaństwowienie (ponowne - plany)
Te plany to raczej pobożne życzenia przeciwników prywatnych kolei.



może, nie wiem, osobiście należało by zrobić jakaś analizę przestrzenną w  
której trzeba by uwzględnić potrzeby ludnosci, jakie są cele podróży.  
Wierz ja geopgraf, nie ekonomista patrze na pewne sprawy nie okiem mamony,  
tylko racjonalnych rozwiązań komunikacyjnych. Jakie byłyby najlepsze dla  
przestrzeni w danym czasie. A kasa, niech się martwia od tego ci od  
wciskania ludzią produktu, i zarządzania persolenem obsługującym klijentów  
danej linni, przewoźnika.

Dlatego osobiście skłaniałbym się do jakiegoś modelu pośredniego, ale  
zdecydowanie nie na tych liniach co mają znaczenie strategiczne, czy też  
były dudowane z dużym nakładem finansowym państwa. w tym osoatnim  
przykłądzie byłoby to rozgrabianie majątku państwowego, a co by było gdyby  
był jakiś prywatny właściciel wybudował, wyremontował linie i się pojawił  
jakiś KC-yk który chciałby ją znacjonalizować... wielkie odszkodowania,  
transmisje TV, gazety by nie popuściły przez rok sprawy itp.

Jak w szystkim należy stać na stanowisku zrównoważonym, które można  
osiągnać przyglądajac się różnego rodzaju rozwiązaniom skrajnym ;)


| No i nie spada od razu na ziemie po utracie jednego silnika :-)))
Analizy przeżywalności bojowej oparte o dane z dotychczasowych konfliktów
wykazują, że obecnie nie na w tej dziedzinie istotnych różnic między
samolotami jedno- a dwusilnikowymi.



Przeżywalności bojowej... My (mam nadzieje) będziemy więcej latać
treningowo i patrolowo niż bojowo. Nie wiem jak wyglądają statystyki w
czasie pokoju, ale chyba mniej prawdopodobne jest że zepsuje Ci się
jeden silnik niż obydwa naraz ? W przypadku Horneta lecisz do domu, w
przypadku F-16, Mirage, Gripena itp. lecisz na spadochronie w dół.
Ile straciliśmy Migów-21 na skutek awarii silnika, ile Amerykanie
tracą F-16... Pewnie że jeśli się weźmie odpowiednio dobrane
statystyki - na przyklad wszystkich katastrof, razem z tymi na skutek
błedu pilota - to jednosilnikowe mogą wyglądać dobrze... I każdy
producent jednosilnikowego samolotu takie zaprezentuje. A ja i tak nie
chciałbym zimą nad Bałtykiem na jednym silniku latać... Co do
przeżywalności bojowej - widziałem mnóstwo zdjęć Hornetów trafionych
nad Zatoką Strełą czy Igłą (misje wsparcia), z rozwaloną dyszą i
nieczynnym silnikiem. Wróciły na okręt. Widziałem może jedno czy dwa
takie zdjęcia F-16 - z uszkodzoną dyszą. Reszta z trafionych
szesnastek figuruje w statystykach - jako zestrzelone... Oczywiście to
tylko jeden z wielu rodzajów zagrożeń, w przypadku większych SAMów
liczba silników nie ma najczęściej znaczenia, mnie jednak do wyobraźni
przemawia. To że jest tendencja do przechodzenia na konstrukcje
jednosilnikowe jest raczej zasługą mniejszej ich ceny i tańszej
eksploatacji MIMO większego ryzyka utraty, niż podobnego ryzyka
utraty. Jak ktoś ma dużo maszyn i bardzo dużo na nich lata to może mu
się to i kalkuluje finansowo...

Może jestem staromodny ale z punktu widzenia pilota dwa silniki wydają
mi się pewniejsze. No i nie chciałbym żebyśmy tracili jednego z tych
nowiutkich F-16 rocznie bo "przestał pracować silnik, pilot
katapultował się" - obojętnie czy to była awaria, duży ptak, czy
zostawiony przez mechanika klucz...

Przy sposobności - pewnie juz wiecie, że Eurofighter, który spadł ostatnio w
Hiszpani rozbił się z powodu przerwania pracy obydwu silników na skutek
pompażu.



I nie dało się ich ponownie uruchomić ?

(...)

1) Komponentu przeznaczonego do interwencji zagranicznych.
Komponent powinien sie skladac z marynarki o zasiegu
globalnym, lotnictwa przystosowanego do przerzutu
w okreslony teatr dzialan, wojsk ladowych/desantowych,
przeznaczonych do prowadzenia dzialan typu konflikt
malej/sredniej intensywnosci - w dowolnym punkcie na globusie,
ze wsparciem wlasnego lotnictwa i marynarki.



Jakie interesy moze miec Polska w przewidywalnej przyszłości, które
uzasadniałyby potężne koszty (czyli stałyby w rozsądnej proporcji do ceny)
tworzenia takiego komponentu??

Taki korpus marines, przenaczony zarowno do uprawiania polityki,
(nie tylko naszej - na przyklad polityki ONZtu czy UE czy USA,
jesli to nam sie akurat spodoba ) jak rowniez ( nie zapominajmy
o tym! ) do wypelniania zobowiazan wspolnej obrony
w ramach UE i NATO.



Jesli nie załozyłes istotnie nieograniczonych zasobów
finansowo-materiałowo-ludzkich (ale jesli tak, to wg mnie te rozwazania
staja się sztuką dla sztuki) , to czy w sytuacji 'krótkiej kołdry" nie
powinnismy zachowywac się tak jak zdecydowana wiekszość państw nie bedących
mocarstwami swiatowymi i nie rozpraszać naszych b.ograniczonych zasobów na
działania o 8-smym priorytecie ważności?
Ponadto zauważę tu, ze dość enigmatycznie sformułowane i zawsze podlegajace
narodowej interpretacji zobowiązania wynikające z udziału w NATO ograniczone
sa terytorialnie (np Irak im nie podlegałby), a pozostałe przez Ciebie
w/wymienione tym bardziej nie sa obowiazkowe, a więc podlegac winny analizie
korzyści. Tak więc wracamy do poczatkowego pytania..

Wg mnie absolutnym priorytetem winno byc takie ustawienie naszych sił
zbrojnych (organizacyjnie, kadrowo i sprzętowo), aby obrzydzic potencjalnemu
agresorowi pomysł agresji na Polskę, czyli innymi słowy, aby koszt takiej
imprezy był tak wysoki, ze korzyści z tej awantury nie równowazyłyby jej
ceny.
Wszystko inne nalezałoby co najwyżej rozważać, gdyby (w co wątpię) po
załatwieniu tego 1-szego zadania pozostałyby jeszcze wolne środki.
Dlatego zaskoczony jestem, że ten komponent, w istocie sił
tropikalno-awanturniczo-policyjnych wymieniłes na początku listy.




| Tyla, ze przepasc miedzy PT-91 a LEO 2 nie jest tak wielka jak
pomiedzy
| naszym sprzetem latajacym , a natowskim odpowiednikiem. Osobiscie
uwazam,
| ze
| priorytet winien miec w miere dobry rodzimy produkt.

| Bez dokładnej analizy finansowej utrzymania darowanych Leopardów bym się
nie
| wypowiadał

Nie zapominaj o wsperaniu wlasnego przemyslu. Przyklad Brytyjczykow. Jak
ich
Chellengery wychodzily blado w porownaniu z M1 i Leo 2 rozwazali zakup
jednego z tych dwu wozow. Wybrano jednak opcje zainwestowania w zmiany we
wlasnym czolgu.



Tylko trzeba mieć co modernizować :)))
z PT-91 (z człym szacunkiem dla naszych konstruktorów) Leo 2 nie zrobisz

| Jest jeszcze także inny aspekt tej sprawy, bowiem przed rokiem
wspominano

| oferta darowizny obejmuje sprzęt dla całej jednostki, tj. około 100 Leo
2,
| ok. 100 Marderów, sprzęt łączności, rozpoznania, rakiety p.panc, broń
| ręczną. W takim kontekście rozważnie przejęcia Leo wygląda nieco
inaczej.

Strasznie to kompleksowe. Nie ma miejsca dla naszej zbrojeniowki - nie
wyglada Ci to na "pulapke"?



Nie do końca, bowiem sprzęt ten dostajesz za darmo
Niektóre części można produkować w kraju - chociaż raczej te proste, np
śrubki :))))
inne być i tak powinny - np. niektóre rodzaje amunicji, gł. strzeleckiej
część trzeba sprowadzać, lecz przecież do większości sprzętu eksploatowanego
w Polsce trzeba je sprowadzać

O polskim przemyśle mówić należy gdy wprowadza się jakiś sprzęt jako
standardowy a jego ilość w armii staje się znacząca - np. Chrobry
Przy darowiznach nikt nie mówi o offsecie, bo to się przecież nikomu nie
opłaca - sprzęt zbywa armia a nie producent, który w gruncie zarobi potem
grosze w porównaniu ze sprzedażą nowego wyrobu, a często raczej inni
poddostawcy (patrz przykład przejęcia dla WLOP F-16 beneficjantem kontraktu
stanie się producent silników); uruchamianie produkcji części zamiennych dla
kilku sztuk sprzętu w większości przypadków jest zupełnie nieopłacalne


ktos dal zly przyklad. jak firma jest cienka i oferuje zwyczajne strony
to zdolnych nastolatkow moze sie bac. na szczescie strony typu
opis firmy, 3 fotki produktow i mapka, jesli chodzi
o tych bardziej swiadomych klientow z czasem odejda do lamusa.
nic zlego w jezdzeniu maluchem, jezdzisz tym, na co Ciebie stac.
chodzi o to, by klient nie zadal za cene malucha beemki ze spojlerami
i laczkami 240 ;)



Moim zdaniem klient moze sobie zadac ...:)
ja tez robie strony za 500zl i sie tego nie wstydze.



A tu znow sie pogubilem ...

chodzi tylko o to, by klient byl swiadomy, co moze dostac za takie
pieniadze.



zaczynam lapac

ze nie bedzie w takim serwisie wiele wiecej poza ladna grafika.
mercedes nie kosztuje tyle co trabant a zazwyczaj klient, ktory placi za
sajta
500zl czy 1000zl jak go zapytac jakie strony konkurencji mu sie podobaja
pokaze
produkcje duzych agencji robione za wielkie pieniadze.



Pokaze co widzi, kilka obrazkow, sformatowany tekst, taki efekt mozesz mu
przeciez zrobic. Moze tylko tego oczekuje?

sa nawet sajty robione w power poincie :)

| Zawsze zostanie jednak zapotrzebowanie na serwisy z bazami
| danych i nazwijmy je "prestizowe", za ktore zleceniodawcy (nie)chetnie
zaplaca
| duze pieniadze, a ktorych nastolatek napewno nie wykona. Przynajmniej tak
| mysle.

co do takich serwisow - prosty przyklad banku.
wejscie sieci bankowej w uslugi przez internet pozwala obnizyc
koszty dzialania o... 80% - srednia z USA.
w polsce telepekao miesiecznie ma ok. 1000 nowych klientow -
dla porownania niewiele ponad pol miliona ludzi w kraju wogole
ma konta bankowe.
wydanie 7 cyfrowej kwoty za serwis,
ktory umozliwi takie zyski nie wydaje mi sie
frajerstwem. to solidna inwestycja w przyszlosc.
firmy, ktore takie serwisy tworza zatrudniaja od kilkudziesieciu
do przeszlo stu pracownikow.
kilku lub kilkunastu z nich na codzien zajmuje sie analizami rynku
i wylapywaniem nowinek technicznych.
zadne chlopcy z placu broni nie sa w stanie
powaznie podejsc do takiego tematu.
to zdarza sie tylko na amerykanskich filmach disneya.



Wlasnie, tyklo czy taki serwis mozna jeszcze nazywac stronami. To cale
przedsiebiorstwo. I czy wikliniarz czy drobny mechanik samochodowy tego
potrzebuje? Pomijajac kwestie finansowe. On widzi tylko to co caly ten system
"wyplul" w przegladarke. A taki efekt (wizualny) mozna przeciez uzyskac
znacznie miejszym nakladem srodkow.
    pozdrawiam Andrzej


Nowy Deal Ekonomiczny to ponowne przywrocenie handlu fizycznymi
commodities
a wtedy ryz bedzie kosztowal koszt produkcji + zysk
a nie mial codziennie innej ceny, ustalanej na rynku finansowym,
przypadkowym, spekulacyjnym.



No i mamy tu zonk, bo przyklady ze swiata - ktore do mnie przemawiaja -
mowia co innego. Co nie znaczy, ze Twoja argumentacja tez ma rece i nogi.
Jest jeden problem: obie sa przeciwstawne i nie ma tu dwoch rowznych
prawd...

"Dziú krótko na temat zaleýnoúci mićdzy aktywnoúciŕ funduszy hedgingowych
na rynku surowców a ich cenami. Argumenty o koniecznoúci ograniczenia
dostćpu kapitaůu spekulacyjnego do takich rynków jak ýywnoúă czy ropa dajŕ
sić sůyszeă coraz czćúciej, gůównie z ust polityków (którzy majŕ wrodzonŕ
skůonnoúă do demagogii), ale teý rosnŕcej liczby analityków (...)"

"Zarzuty stawiane hedge fundom najlepiej oceniă badajŕc zmiany cen
surowców, które nie sŕ przedmiotem spekulacji (dla których nie ma
jednolitego rynku) i cen surowców, dla których istniejŕ instrumenty typu
exchange-traded futures.
Do celów tej analizy najlepiej nadajŕ sić metale przemysůowe jako doúă
szeroka i zróýnicowana grupa surowców. Do metali nienotowanych na
jednolitych rynkach naleýŕ m.in. stal, ferrochrom, kobalt, magnez, rod,
molibden i wiele innych. Grupć metali notowanych tworzŕ aluminium, miedę,
cynk, nikiel i oůów. Z analizy Franka Holmesa, znanego propagatora
inwestowania w surowce wynika, ýe od poczŕtku 2002r. (umownego poczŕtku
hossy na rynku metali) do poczŕtku 2008r., ceny ustalane lokalnie przez
kooperujŕcych dostawców i odbiorców, a nie na scentralizowanych gieůdach
wzrosůy o prawie 600%!!! Dla porównania ceny surowców ustalane na
jednolitych rynkach (LME i NYMEX), gdzie udziaů spekulantów jest istotny,
wzrosůy o niecaůe 250%. Dane za zeszůy rok, w którym nastŕpiů wysyp
funduszy surowcowych wynoszŕ odpowiednio 94% i 26%.

Czego dowodzi to porównanie? Ano tego, ýe faktycznych przyczyn trendów na
rynkach surowców trzeba szukaă gdzie indziej,  mianowicie w dynamicznych
zmianach popytu i podaýy."

I co Ty na to? Rzeczowo, bez obrazania autora tekstu.

Pzdr

A

dikładnie tak
wzyscy klienci to odczują finansowo na składkach :(

W każdym cywilizowanym kraju za leczenie ofiar wypadków komunikacyjnych
płacą firmy ubezpieczeniowe, w której sprawca wykupił polisę OC na
samochód. Podobno właśnie, dlatego polisy OC na zachodzie są takie
drogie, choć jak porównać ich płace minimalną / wysokości składki i
porównać to do Polski to okazuje się to nieprawdą.

Czy ZU w Polsce powinny zwracać koszty leczenia?
Przecież poszkodowanym zwracają (np. za leki, które pacjent musiał kupić
sam), więc dlaczego nie zwracają szpitalom? Ponieważ w konstytucji

że to Państwo pokrywa wszelkie koszty leczenia i nie powinno robić
żadnej łaski. Gdyby nie ten zapis to musieliby zwrócić te koszty
szpitalowi.

Cytat: "Ustawa dotycząca ubezpieczeń obowiązkowych wyraźnie mówi, że z
polisy od odpowiedzialności cywilnej może korzystać tylko osoba
prywatna - przekonuje Urszula Stańczak z towarzystwa ubezpieczeniowego
Allianz. - Jedyną osobą, która może żądać zwrotu kosztów leczenia, jest
sam poszkodowany - dopowiada Iwona Mazurek z Warty. Cytat pochodzi ze
strony: http://www.nfz-lodz.pl/?rzecznik/prasa_3_2005.shtml

Wg mnie to bzdura. Przecież, jeśli w wypadku uszkodzony zostanie
samochód należący do takiej instytucji jak np. Ministerstwo Edukacji to
też muszą wypłacić odszkodowanie za ten samochód.
Inny przykład: w wypadku ranny zostaje cudzoziemiec z zachodu i leczy
się za granicą, to oczywiście zagraniczna instytucja lub ta osoba
przesyła rachunki za leczenie do Polski i ZU wypłaca bez szemrania.

KC Art 441 § 3. Ten, kto naprawił szkodę, za którą jest odpowiedzialny
mimo braku winy, ma zwrotne roszczenie do sprawcy, jeżeli szkoda
powstała z winy sprawcy.
I jeśli ZU twierdzą że zwrotu kosztu można się domagać tylko od sprawcy
a nie od nich to nie mają racji  np. ubezpieczony pies pogryzie
człowieka - nie można domagać się zwrotu kosztów do sprawcy czyli psa,
tylko od tego kto za pieniądze ponosi wszelką odpowiedzialność za szkody
wyrządzone przez psa.

Ale żeby rozwiać wszelkie wątpliwości wystarczy w ustawie o
ubezpieczeniach zmienić jedno zdanie i ZU będą musiały zwracać te
koszty. Ciekawe czy zwyciężą grube miliony przekazywane partiom
politycznych tzw. lobbing (dla mnie to inne kreślenie słowa łapówka)
przez ZU czy dobro Państwa.

Skoro na razie NFZ nie może uderzyć w ZU to uderza bezpośrednio w
sprawców. Swoją drogą to ciekawe skąd mają ich dane. Z tego, co wiem to
nie mogą ich dostać od Policji, bo muszą mieć podstawę prawną której nie
mają.

W końcu jednak kiedyś nadejdzie ten dzień, gdy ZU zapłacą.
Co oznaczać będzie podwyżkę składki za OC kilkukrotnie. W pierwszym roku
funkcjonowania ZU podwyższą składkę niesamowicie tłumacząc tym, że
trudno ustalić, jakie będą koszty ponosiły na leczenie, choć
teoretycznie jest to możliwe do wyliczenia na podstawie analizy szkód z
ubiegłych lat. Jedno jest pewne, że na tym nie stracą. Agenci
ubezpieczeniowi będą bardzo zadowoleni, bo mają prowizję od wysokości
składki. Za wszystko zapłacimy jak zwykle my.

Co oznacza kilkukrotnie większa stawka za OC:
1.     Większa opłata za samochód to większe koszty transportu
wszystkiego, czyli wyższe ceny.
2.     Wzrost sprzedaży rowerów; spadek sprzedaży samochodów.
3.     Sprawcy wypadków będą uciekali z miejsca wypadku by nie stracić
zniżek za OC.
4.     Ci sprawcy, którzy nie uciekną z miejsca wypadku będą chcieli
zapłacić za szkodę z własnej kieszeni - oczywiście by nie stracić
zniżek.
5.      Jeszcze większe problemy z otrzymaniem odszkodowania, gdy w
wypadku ktoś zostanie ranny.
6.     ZU będą zaniżały odszkodowania ze względu na "przyczynienie się
poszkodowanego", - jeśli teraz za brak zapiętych pasów obniżą
odszkodowanie o połowę to należy się spodziewać, będą obniżali o jakieś
80%. Będą stosowali "przyczynienie" z każdego niemal powodu np. że
poszkodowany za późno zaczął hamować itd.
7.     Dla ZU problem z weryfikacją kosztów leczenia przedłożonych przez
szpitale, - czyli każda sprawa z finałem w sądzie, czyli jeszcze większe
zawalenie sądów, co dla każdego obywatela oznacza, że długość wszelkich
spraw sądowych się przedłuży.




Nie widze po prostu uzasadnienia do placenia za czyjes bledy. Czym
wieksze zabezpieczenia tym wieksze ryzyko tzw. moral hazard. Zarowno
ze strony instytucji finansowej przy inwestowaniu zdeponowanych
srodkow, jak i klientow przy deponowaniu tam gdzie najwiecej placa bez
brania pod uwage sposobu zarzadzania depozytami.



Wszystko pieknie, tylko przypadek nie ten.

Abolicje finansowe instytucji pozyczkowych (kredytowych) dokonywane
przez rzad, bank centralny czy inne podmioty, moga byc zacheta do
ryzykownego zadluzania sie w przyszlosci, wtedy gdy ponoszacy ryzyko
dojda do przekonania, ze nie beda musieli ponosic calkowitej
odpowiedzialnosci radzenia sobie ze strata.



W przypadku BFG bank ponosi calkowita odpowiedzialnosc za straty.
Dopiero gdy bank upada sytuacja moze byc rozna.

To juz w ogole z innej bajki, ale owszem - istniejacej:

Ryzyko naduzycia wzrasta, gdy zarzadzajacy
instytucjami pozyczkowymi (lub bankami) wierza, ze moga dokonywac
ryzykownych pozyczek (kredytów) - a te jezeli nie wystapia problemy,
beda bardzo oplacalne, ale nie biora pod uwage tego, ze w razie
klopotów ze splatami moga nie byc stanie pokryc wynikajacych z tego
strat.



Ktos, kto to pisal, byl bardzo naiwny. To dziala inaczej. Oni wiedza,
ze maja szanse na spore zyski oraz na spora strate. W przypadku zysku
zarzadzajacy (ludzie) zatrzymuja go dla siebie, w przypadku straty,
i nastepnie upadlosci, ponosza tylko pewne koszty, duzo mniejsze od
potencjalnych zyskow.
W przypadku "normalnych" firm dziala to dokladnie tak samo, czesciowo
mozna ten problem rozwiazac gwarancjami bankowymi, depozytami
gwarancyjnymi, albo chocby odpowiednio wysokim kapitalem zakladowym
kontrahenta (najlepiej polaczonym z analiza zbadanego bilansu itd).

Podatnicy, depozytariusze, oraz inni wierzyciele czesto musza
przyjac na swoje barki przynajmniej czesc obciazenia ryzykownymi
decyzjami instytucji kredytujacych.[1]



Tu akurat podatnicy nie maja bezposrednio z tym zwiazku. Klienci,
kontrahenci itd - oczywiscie.

Moral hazard moze dotyczyc takze pozyczajacych. Moga oni nie
zachowywac sie w sposób ostrozny - z punktu widzenia pozyczkodawcy -
gdy inwestuja lub wydaja srodki lekkomyslnie. Na przyklad - wydajacy
karty kredytowe moga limitowac swoim klientom poziom obciazen na
kartach, poniewaz bez tych ograniczen mogliby oni wydac pozyczone
srodki lekkomyslnie, prowadzac tym samym do zaniedbania obowiazku
splaty.



Przeciez to nie jest zadne "takze" - to jest dokladnie ten sam
mechanizm, dzialajacy tak samo w odniesieniu do dluznika.

W lancuchu kredytowym
kazde ogniwo przynoszace dotad zyski bylo przekonanym, ze to nie ono
ponosi ryzyko, bylo ono przerzucane na nastepne ogniwa.[2]



To akurat moze byc miejscami prawda, aczkolwiek wymagaloby to dosc
naiwnego pracownika "ogniwa".

Brokerzy,
którzy nie pozyczali wlasnych pieniedzy, "spychali" ryzyko na
pozyczkodawców. Pozyczkodawcy, którzy sprzedali kredyty, zaraz po
ubezpieczeniu ich zepchneli ryzyko na inwestorów. Banki inwestycyjne
kupily kredyty i podzielily je na male kawalki w postaci papierów
wartosciowych, których zabezpieczenie stanowia wierzytelnosci
zabezpieczone hipoteka (ang. Mortgage-backed security, MBS). Przy
czym, niektóre z tych papierów byly bardziej ryzykowne niz pozostale.
Inwestorzy kupili papiery (zob. sekurytyzacja) i za pomoca transakcji
hedge zabezpieczyli sie przed ryzykiem niewyplacalnosci oraz
przedplaty, spychajac je dalej.



Oczywiscie, tym sposobem jak "system" sie krecil, wszyscy zarabiali,
gdy przestal sie krecic, tylko przestali chwilowo zarabiac, a zaplacic
za to musial Kowalski z Nowakiem (no, moze czesciej Smith z Brownem).


pl.comp.www

Mysle ze poprzednik nieco mial wiecej racji.



Pisał o książkowej analizie, o jakiej można przeczytać np. w książce
"Architektura informacji w serwisach internetowych". Analiza taka jest
tyleż piękna i bogata w informacje, co niedostępna dla 99% polskich
firm. Przy typowym polskim podejściu do Netu, gdzie za własną stronę
WWW firmy chcą płacić 200-500 złotych, nikt nie wyda kilkunastu
tysięcy Euro na badania trwające kilka(naście) tygodni. Get real.

W tej książce na stronie 360 jest podrozdział "Czy naprawdę musimy

"Nie twierdzimy wcale, że w każdym przypadku potrzebny jest
profesjonalny architekt informacji. Jeżeli tworzy się mały serwis lub
tylko zarządza się dużym serwisem, inteligentna, zorientowana na
szczegóły osoba z profesjonalnym podejściem może w zupełności
wystarczyć. Nie wymagamy, by ąprofesjonalny architekt informacjiŤ
posiadał odpowiedni tytuł naukowy.
Lecz, na miłość boską, jeśli inwestuje się kilka milionów dolarów w
utworzenie serwisu internetowego lub portalu przedsiębiorstwa, czy nie
uważacie, że dobrym pomysłem byłoby zaangażowanie osoby posiadającej
już jakieś doświadczenie w projektowaniu architektury informacji?
Kogoś, kto rozumie i wykorzystuje organizowanie struktur informacji?"

Zwracam uwagę na stwierdzenie "kilka milionów dolarów", które IMHO
wyjaśnia różnicę między firmami w Polsce i firmami w USA.

To o czym teraz ty piszesz to po prostu zlecenie komus stworzeni
raportu gdzie mysla przewodnia jest "czy sklep ci sie podoba czy nie
- opisz na minimum 10 kartkach".



Pffff...
Czyżbyś oczekiwał, że firma mająca 100 produktów w katalogu w średniej
cenie 50 złotych, będzie mogła sobie pozwolić na przeprowadzenie badań
za kilkadziesiąt tysięcy złotych / Euro?

Jeśli ktoś chce przewieźć do nowego mieszkania fotel, to nie musi mieć
do tego celu tira, wystarczy zwyczajny kombi.

Sposob jaki opisales to nic innego jak dolozenie miliona zdan i
kilku wykresikow do odczucia autora tego raportu.



Blah...
Widziałeś chociaż, jak wygląda taki raport zrobiony dla małej firmy?
Raport, którego zalecenia są dostosowane do możliwości finansowych,
osobowych oraz technicznych firmy?

Polecisz jej przeniesienie się ze standardowego serwera z Xeonem na
serwer IBM oraz zastąpienie PHP przez JSP, bo taki serwer zdecydowanie
bardziej "profi"? Będziesz bajerował wskazaniami ROI, bo na papierze
potrafią zrobić wrażenie? Czy może zrobisz rzetelną analizę, popartą
przykładami oraz sposobami rozwiązania problemu?

Tak sie nie robi :/



Tak się składa, że zdarza mi się robić dla firm raporty dotyczące
dostępności ich serwisów. Twoje lekceważone "dziesięć stron" to sporo
miejsca na wskazanie błędów. W przypadku większości serwisów małych
firm wystarczy na wskazanie każdego błędu, łącznie ze wskazaniem dróg
ich naprawy. Ale o tym trzeba się przekonać osobiście...


niezalezna czescia Prezegladu technicznego

Propozycje Przegladu technicznego). Stamtad pamietam wlasnie Leona
(...) Tam spotkalam Marka Cara.(...)
WIpo rozwaleniu najstarszego zespolu stal sie gorszy,
choc nie powiem: nadal byl ciekawy.



"Najstarszy zespol" WIP zdolal w 1981 roku wydac zaledwie kilka
(o ile pamietam - 5 lub 6 - numerow).

WIP wznowiony zostal pod koniec 1983 r i wychodzil o ile pamietam
do 1989 lub 1990 r. Szefem nowego zespolu byl Jerzy Nocun. Redaktor
Nocun trafil do PT wraz z "komisarzami" rodem z Zolnierza Wolnosci:
dzisiejszym dyrektorem generalnym PAP Bronislawem Hynowskim i Wieslawem
Romanowskim, dzis na emeryturze.

Ku najmilszemu zaskoczeniu zespolu Jerzy Nocun okazal sie znakomitym
szefem, umiejacym bronic racji pisma i doprowadzic je do rangi
autorytetu informacyjnego - oraz do sukcesu finansowego. Malo kto
wiedzial wowczas i pamieta dzis, ze majacy 5.000 egzemplarzy nakladu i
sprzedawany tylko w prenumeracie WIP potrafil zarobic nie tylko na
siebie, ale i pokryc gleboki i stale rosnacy deficyt drukowanego w 100
egzemplarzy "Przegladu". Jako "biuletyn" WIP nie byl cenzurowany, a
wladza traktowala go jako kanal informacji dla kadr przemyslowych, a
wiec godzila sie na publikowanie analiz i dokumentow wewnetrznych
Sejmu, resortow gospdarczych i instytutow naukowych, ktore nie mialy
szans na wzmianke w prasie dostepnej w kioskach. WIP jako pierwszy na
polskim rynku prasowym konskwentnie obnazal (w cyfrach i faktach)
demagogie tzw. OPZZ, postulowal natychmiastowe zastapienie
skompromitowanej polityki kupowania licencji dopuszczeniem i
zaproszeniem bezposrednich inwestorow, pokazywal problemy tzw. firm
polonijnych i ich pol-licencjonowany charakter.
WIP systematycznie edukowal swych czytelnikow w zakresie podstaw
myslenia ekonomicznego - nie poprzez wzory i wyklady, lecz konkretne
przyklady, m.in. publikujac regularnie analizy (i komentarze) aktywnosci
przedsiebiorstw z Instytutu Badan nad Gospodarka Narodowa.

WIP w przedsiebiorstwach nie trafial, tak jak sadzila wladza, do
gabinetow sekretarzy i dyrektorow - obok Biuletynu Specjalnego PAP,
lecz do bibliotek zakladowych. W rezultacie szeroko znanym fenomenem
redakcji PT byl fakt, ze zle wydrukowane i pozbawione ilustracji teksty
w powielaczowym biuletynie WIP wywolywaly kilkakrotnie silniejsza
reakcje w postaci listow i "interwencji" niz ich okrojone wersje w
kolorowym PT. Sadze, ze rola WIP w budowie i umacnianiu

Warty wzmianki trzon zespolu WIP tworzyli m.in. Marek Car, Szczesna
Milli, Elzbieta Mamos, Juliusz Klosowski (dzis dyrektor generalny
wydawcy Warsaw Voice), no i nizej podpisany. Rola, jaka spelnial w
zespole Jacek A. Likowski wymaga sprawdzenia w trudno dostepnych
zrodlach.

Wladek

[ciach - odpowiedz pytaniami na pytania o pierdzistolki na PKP]

Mnie dokladnie nie chodzilo o zarzad spolki PKP. Najwieksza robote robia
ludzie w terenie, na wyzszym i srednim szczeblu i to na nich opiera sie
sukces lub porazka reformy. Ten szczebel najwyzszy jest wazny, jezeli chodzi
o wyznaczanie strategi i kierunkow dzialania. Tutejsi MK maja wcale nie
gorsze propozycje od zarzadu PKP;-)
Ja uwazam nadal ze najwieksza przeszkoda w przeprowadzeniu
reformy na PKP sa kadry. Z wiadomych wzgledow nie bede Ci podawal
nazwisk ani stanowisk tych ludzi, o ktorych wiem ze jeszcze mysla
aby tylko przetrwac do emerytury i nie ryzykowac podejmowaniem
spektakularnych decyzji, o jakis strategicznych dzialaniach nie mowiac.
Moge sie z toba zalozyc, ze za pare lat, jak jakas komisja bedzie
przeprowadzala analize porazki reform na kolei lub braku osiagniecia jej celow,
to jedna z glownych przyczyn bedzie brak nalezytego  doboru kadr.
Dobrze wiesz, ze zadne nawet szczytne cele nie maja szans powodzenia
bez odpowiednich kadr i zaangazowania sie w nie ludzi.
Jak dzisiaj wyglada identyfikowanie sie pracownikow PKP z jej firma
radze poczytac chocby dzisiejsze wydanie NTO : www.e-nto.pl
Teraz kazdy kolejarz w Polsce wie, ze nadchodza ciezkie czasy i stara
sie przede wszystkim zabezpieczyc wlasne interesy.
Wiem, ze w ostanim czasie przyszlo troche "nowych" na kolej,
ale niestety nie jest to jeszcze fala, ktora powinna "zalac" kolej.
Generalnie zgadzam sie, ze trzeba odczekac jeszcze jakis czas, zeby
moc ocenic dzialania PKP S.A. w "nowym okresie".
Jak na razie po dzialaniach, o ktorych tutaj grupowicze tez opisuja
jestem dosc sceptycznie do tego nastrojony.
Radze np. pilotowac projekt wybudowania centrow logistycznych
PKP Cargo. Jestem ciekawy po paru latach jakie z dzisiejszych
szumnych hasel dot. tych centrow beda jeszcze realizowane.
Co do finansowania projektow sprawa jest jasna:
wielkiej kasy nie ma i w najblizszym czasie nie bedzie,
sprawy ograniczen w dotowaniu przewozow regionalnych sa tu
dobrym przykladem. Pieniadze z EU sa waznym zastrzykiem,
ale na nich nie moze opierac sie wieloletni rozwoj kolei.
Tutaj widze za maly lobbing i zbyt male poparcie spoleczenstwa dla kolei.
Nie mozemy zapominac, ze PKP jest dzisiaj jedynym przewoznikiem
na polskich torach i wyniki finansowe nie sa ich miernikiem osiagniec.
Tak bylo z DB na poczatku reformy, ale teraz gdy w Niemczech dziala juz
ponad 200 roznych przedsiebiorstw kolejowych, wreszcie po 8 latach
widac stan faktyczny. Z miesiaca na miesiac DB musi oddawac duze kawalki
ze swojego "tortu" w prywatne rece. Jest po prostu za droga.
Obserwujac od pewnego czasu reformy w Polsce porownuja je do reform
na kolei niemieckiej. I na razie widze, ze oprocz pozostawienia spraw trakcji
w jednych rekach (PKP Cargo), PKP powiela wiekszosc tych bledow, ktore
byly przyczyna gloszenia fiaska reform w Niemczech juz po 4-5 latach.
Oby tym razem Polak byl madry przed szkoda, czego sobie, wszystkim
kolejarzom i MK zycze.


| musieli z usług Cargo korzystac. Ma również nazwijmy to "przyjaciół", czyli
| PLK, UTK i tak dalej.
| Panie Tomku, przyjaciół? Życzę lepszych przyjaciół.



Nim zacznę po kolei odpowiadać, proszę mi wytłumaczyć, skąd bierze się
ta wrogość do PKP CARGO?

Krótki rys historyczny:
W 1998 roku zaczęto dzielić jednolite do tej pory PKP na spółki, zgodnie
  branżami w których poszczególne piony działały.

Nie polemizuję z sensem reformy, bo jest to OT, (ojcem reformy był
minister Syryjczyk, teczkę nosił mu Adrian Furgalski) - tak miało się
stać zgodnie z Dyrektywą UE nr 440 bodajże, a jesteśmy w UE - i całe
szczęście - to lecimy dalej.
Jeszcze raz podkreślę, wtedy nie było prywatnych przewoźników. Mieli się
dopiero pojawić. Abstrakcja na tamten czas, Panie Tomku.
Zgodnie z Ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji PKP.... spółka "matka"
czyli PKP S.A. miała utworzyć i wyposażyć spółki przewozowe w majątek
niezbędny do prowadzenia statutowej działalności (w przypadku CARGO:
tory ładunkowe, place, rampy itd.). Proste, logiczne i bez dyskusji.
Ale... jak to w PL, mama nie zrobiła wtedy tego i stan taki trwa do
dzisiaj.
W tzw. międzyczasie pojawili się tzw. prywatni przewoźnicy.
I udowadnianie, że nie jest się wielbłądem

O ile pamiętam była kilka lat temu afera, kiedy to prywaciarza nie chcieli
wpuścic gdzies na bocznice w porcie w Gdansku czy Szczecinie? O ile
pamiętam to była sprawka PLK.



Sprawa dotyczyła relacji PKP CARGO - prywatny przewoźnik.

UTK też raczej nie działa najszybciej jak to możliwe, a raczej najwolniej
jak tylko przepisy pozwalają. To są więc dodatkowe niedogodności oprócz
wspomnianych już krzywych torów i stawek za dostęp. Na spółki PKP obie
instytucje patrzą bardziej przyjaznym okiem (jeśli nie, poprosze o
przykłady).



Ale, jeśli można, puszczę przodem. Proszę o przykłady patrzenia przez
UTK na CARGO przychylnym okiem.

| Źli prywaciarze korzystają z zupełnie innego segmentu rynku.

Zanim pojawili się prywaciarze, Cargo korzystało bez ograniczen z całego
rynku. Dlaczego wtedy nie upasło się na tych łatwych i przyjemnych
przewozach?



Bo ich wtedy nie było (prywatnych). Ja nie neguję sensu konkurencji.
Dobrze, że jest, tylko nie róbmy z kogoś kozła ofiarnego, bo ma w
preambule PKP. I że się do niego dopłaca.

| Mają gdzieś
| tragiczny stan torów ogólnych. Dostają do przewozu z bocznicy brutto co
| najmniej 25 wagonów sformowanych i gotowych do odjazdu. I w tak zwanej
| dupie mają syf  kolejowy.
| Do poszukania pa p.m.k moje posty, że tory ogólne na stacjach znikną, bo
| muszą zniknąć.



Inni przewoźnicy nie realizują przewozów drobnicowych, bo jak widać, im
się to nie kalkuluje.

Hmm, niestety nie wiem o co chodzi (a czytam grupę regularnie).
Wyszukiwanie "tory ogólne" nie dało rezultatu, znalazło tylko blog:
http://1435mm.bloog.pl/m,2,page,2,r,2007,index.html?ticaid=66d7d



Pierwsze z brzegu:
http://groups.google.pl/group/pl.misc.kolej/browse_thread/thread/13e5...

| Jeżeli Cargo nie zostanie szybko sprywatyzowane, a następnie odchudzone
| przez nowego właściciela, pozostali prywaciarze zjedzą Cargo żywcem-wykoszą
| z rynku.
| Ale po co Pan takie głupoty powiela? Co wykoszą?
| Poczekajmy na wyniki innych podmiotów za ten rok.

Czy głupoty? Zobaczymy. Mam nadzieję, że walka na rynku przewozów
towarowych będzie ostra (z korzyścią dla klientów). Czy Cargo przetrwa jest
dla mnie nieistotne, bo jakie to ma w końcu znaczenie? Ja chciałbym tylko
nie dopłacac juz do kolei z moich podatków, oraz aby było mniej tirów na
drogach. Nie mam wiec wygórowanych marzeń.



Dla Pana nieistotne, dla mnie dość istotne ;-) . OK.
Darujmy jednak sobie prognozy. Ostatnia nauczka z jakości analiz rynków
finansowych może dać do myślenia.

pozdrawiam
jarek d.

D

| Sek w tym, ze w niektorych branzach i sytuacjach software pisany
| w stylu XP jest good enough, nawet zwazywszy rozne z nim
| zwiazane rodzaje ryzyka[*].

Prosze o przyklady takich branz. Mi przychodzi tylko ten program do
przeprowadzania eutanazji - ryzykujemy co najwyzej przezyciem



pacjenta.

Dowolna firma, ktora ma noz na gardle, woli wypuscic produkt
i potem go latac, albo nawet pisac w miedzyczasie od nowa,
niz zupelnie nie dotrzymac uzgodnionego terminu. Bo to drugie
wiaze sie zwykle z wiekszymi kosztami etc. A firmy wybieraja nie
akademickie rozwiazania, tylko wlasnie takie, gdzie koszt
jest najmniejszy. A w kazdym razie staraja sie takie wybierac.
Jesli udowodnisz naukowo, a nie belkotem i komunalami, ze
stosowanie XP zawsze i w kazdej sytuacji generuje wyzszy koszt
w stosunku do dowolnej innej metodologii -- zyskasz uznanie,
bogactwo i nie beziesz juz musial pisac na newsy.

A jakie branze? Praktycznie wszystkie, w ktorych nie w pelni dobrze
dzialajacy software nie spowoduje zbyt duzych strat. Poczawszy
od systemow operacyjnych, poprzez systemy wspomagania zardzania,
a na drobnym oprogramowaniu w rodzaju gier skonczywszy. Pojecie
zbyt duzych strat jest niescisle i kazdorazowo wymaga oszacowania.
Niekiedy to podchodzi pod zarzadzenie ryzykiem, etc.

| Tym ryzykiem sie, powiedzmy, zarzadza
| i w okreslonych przypadkach niskiej jakosci i nieudokumentowany
| software mniej spozniony jest o cale niebo lepszy na krotka
| i dluga mete od dobrego software bardziej spoznionwego. Tak po
| prostu bywa, a sama idea XP jest (wzglednie) nowa jedynie
| w literaturze i nie ma sie co podniecac ani bezmyslnie reagowac.
Okey, skoro XP jest takie wspaniale, to czemu nie ma odpowiednikow
w innych branzach, np w lotnictwie, budownictwie, itp. A moze sa?




ze nie jestem wielbladem. Jesli masz problemy z rozumieniem
tresci proponuje wiecej czytac a mniej pisac. Albo

A co do innych branz -- mysle, ze wszedzie istnieje
prawdopodobienstwo wystapienia felerow w projekcie uzaleznione
od jakosci dokumentacji i planowania, przy czym mamy tu kilka
funkcji ze wspolna zmienna niezalezna -- kosztem. A jesli tak,
to ktos tym zarzadza, szuka optimum itp.

Akurat buduje cos ostatnio i widze bardzo wiele analogoii
miedzy XP a stylem pracy niektorych firm budowlanych...

To, ze software jest "spozniony" wynika tylko i wylacznie z tego, ze
kiepsko nam idzie harmonogramowanie i planowanie w tej dziedzinie.



Ameryki w tym wzgledzie nei odkrywasz. Ostatnio pisze sie juz
prace naukowe nie tyle o planowaniu i harmonogramowaniu projektow IT,
ale dlaczego w przeciwienstwie do np. takiego budownictwa precyzyjne
planowanie nie jest za bardzo mozliwe.

Programuje zawodowo od ok. jakichs 5 lat, zwiedzilem rozne firmy
i mialem oglad projektow z roznego punktu widzenia, od pozycji
programisty-od-lopaty do nadzorujacego duzy projekt. I nigdy
nie widzialem dobrze zaplanowanego projektu, w ktorym w okreslonym
momencie nie okazywalo sie, ze na wykonanie produktu z wstepnie
zalozona jakoscia brak jest czasu, a na przelozenie terminu duzo
bardziej nie ma co liczyc. I wtedy sie olewa np. dokumentowanie
czesci kodu, precyzyjne analizy itp. W USA uparli sie to nazywac
XP i propagowac w odniesieniu do calego projektu.
Z drugiej strony zaden z projektow, w ktorych uczestniczylem,
a bylo ich kilka duzych, nie przyniosl strat finansowych, mimo
iz niektore kompletnie i od poczatku podpadaly pod extreme
programming. (Kto nigdy nie pisal w ten sposob chocby malego
programu, niech pierwszy rzuci kamieniem :-)
Z tego wlasnie, a nie z lektury newsow i wypowiedzi newsowych
ludkow, wnosze, ze XP niekoniecznie nalezy laczyc z wszystkim
zlem tego swiata. Jesli ktos nie dokonca rozumie brak implikacji
polecam skecz "Logic vs Sex" Monty Pythonow.

Jedno mnie na prawde niepokoi: XP to wygodna wymowka dla wszelkich
miernot i leni, ktorzy zamiast przyznac sie ze im sie nie chce
powiedza,
ze uprawiaja XP. I zamiast poswiecic troche czasu na dokumentowanie
powiedza: kod samokomentujacy sie.



Dziwne. Jesli sam jestes gotow zwalniac pracownikow, ktorzy stosuja
XP, jestes pewny, ze XP jest w kazdych warunkach szkodliwe,
to powinienes sie cieszyc, ze wsrod konkurecnji sie popularyzuje :-)
W koncu ich diabli wezma a Ty przejmiesz rynek.

Mnie w kazdym razie zwisa co robia inni, a bunczuczne stwierdzenia
w rodzaju wyrazania gotowosci do natychmiastowego zwolnienia
kazdego pracownika, ktory nie przyniesie dokumentacji do kodu,
mnie smiesza. (Zwazywszy koszty zwolnienia pracownika, a juz
zwlaszcza programisty. Kolega kiedys kogokolwiek zwolnil z takiego
powodu? W niepanstwowej firmie? W trakcie projektu? W ogole?).

LR

Czym jest matematyka stosowana?
===============================

Często na grupie pojawiają się pytania: czy warto studiować matematykę
finansową, jakie potem ma się możliwości zatrudnienia, czy to się
opłaca etc. Pytania, usprawiedliwione troskę zainteresowanych o swoje
przyszłe zawodowe życie, nie są do końca pozbawione sensu, wskazują
jednak na pewną naiwność pytających. Czemu? Postaram się zaraz o tym

Hugon Steinhaus nie lubił terminu `matematyka stosowana'. Uważał
bowiem, że istnieje tylko matematyka i istnieją jej różne
zastosowania. Zacytuję fragment książki `Między duchem a materią
pośredniczy matematyka':

"Zastosowania są jednak trudne:

/Łatwo z domu rzeczywistości zajść do lasu matematyki, ale nieliczni
tylko umieją wrócić./

Tę trudną sztukę Steinhaus posiadł w stopniu doskonałym. Bez wysiłku

mawiać, że | najładniej jest zawsze na brzegu lasu<<. Nie w pustym
polu i nie w gęstwinie. Tę jego zdolność (...) wyraził najtrafniej
Edward Marczewski (...):

/W całej działalności Pana we Wrocławiu nie ma granic między
dyscyplinami matematycznymi, nie ma granic między matematyką a innymi
naukami i nie ma granicy między nauką a otaczającym nas światem/"

Koniec cytatu. Widzimy już skąd naiwność. W opinii jednego z
największych polskich matematyków nie można wprowadzać sztucznego
podziału na matematykę `czystą' i `stosowaną'. Postaram się pokazać to
na przykładzie, o który tak często Grupowicze się pytają, a mianowicie
napiszę parę słów o matematyce finansowej.

Matematyka finansowa próbuje modelować zachowanie instrumentów
finansowych. Należy tutaj powiedzieć, że istnieje mnogość, naprawdę
mnogość, rzeczonych instrumentów. Począwszy od obligacji, których
wycena jest rzeczą banalną, poprzez opcje, których cenę liczy się
*nieco* trudniej, skończywszy na opcjach egzotycznych, o wycenie
których niewiele możemy powiedzieć. Można też liczyć tak zwaną VaR
(Value at Risk), czyli minimalny poziom zabezpieczenia niezbędny do
posiadania pewnej gwarancji, że nie stracimy na inwestycji. W
zależności od rozpatrywanego instrumentu może to być zadanie bądź
trywialne, bądź takie, do wyliczenia którego potrzeba komputera i
umiejętności wykorzystywania metod Monte - Carlo.

Jakie dziedziny matematyki stosuje się w matematyce finansowej?
Oczywiście rachunek prawdopodobieństwa - i te podstawy, jak łańcuchy
Markowa, CTG, i te nieco bardziej skomplikowane rzeczy, jak łańcuchy
Markowa z ciągłą przestrzenią stanów, teorię półgrup etc. Wiele się
mówi o procesach stochastycznych, w szczególności o stochastycznych
równaniach różniczkowych. To potężny dział matematyki, trudny
pojęciowo. By zrozumieć dziejące się w nim rzeczy, trzeba sięgnąć do
teorii miary, martyngałów, analizy funkcjonalnej i wielu innych
rzeczy. Co z tego wynika? Otóż to, że tak czy siak przez te wszystkie
działy matematyki *teoretycznej* trzeba przejść. Co więcej: jeśli ktoś
chce być dobry w tym, co robi, te działy trzeba także zrozumieć. Co
więcej: jeśli ktoś chce być bardzo dobry w tym, co robi, musi
zrozumieć także dziedzinę, w której ma zamiar stosować matematykę.
Czyli tak: nie dość znać matematykę na naprawdę zaawansowanym
poziomie, ale także teorię i praktykę, stojącą za zajmowaną się przez
nas dziedziną. Nikt nie będzie dobry analitykiem rynku, jeśli nie
będzie wiedzieć czym jest `implied volatility' czy też `Asian option'.
Nikt nie zatrudni finansisty, któremu obce będą pojęcia takie, jak
`swap' i `floor'.

Generalnie więc matematyka stosowana (nie tylko finansowa, możemy tu
mówić o matematyce w medycynie czy socjologii) to część wspólna i
częsci `stosowanej' i matematyki. By to był zbiór odpowiednio duży,
trzeba mieć ogromną więdzę zarówno z matematyki, jak i z finansów,
biologii czy też psychologii.

dzisiejsza Gazeta Trojmiasto:
Trójmiasto oddala się od stolicy. Czas przejazdu koleją na trasie Gdańsk -
Warszawa wydłuża się z rozkładu na rozkład. Od grudnia jeździć mamy jeszcze
wolniej. Choć perspektywy modernizacji tej linii są, to nie ma co liczyć na
ich szybką realizację. Czy niedługo rejsowy autobus prześcignie
"błyskawiczne" InterCity?
Z Gdańska do Warszawy mamy 12 bezpośrednich połączeń kolejowych na dobę:
trzy InterCity, siedem ekspresów i dwa pociągi pospieszne. Najszybszy
InterCity - Kaszub - pokonuje 329-kilometrowy odcinek pomiędzy Gdańskiem
Głównym a Warszawą Centralną w 3 godziny 53 minuty. Pozostałym InterCity i
ekspresom zajmuje to od 3 godz. 57 min do 4 godz. 05 min. Ciekawostką jest,
że zdecydowanie tańszy pociąg pośpieszny (odjeżdżający z Gdańska o godz.
10.02) jedzie raptem 20 minut dłużej - 4 godz. 26 min.

Będzie jeszcze gorzej

Średnia prędkość ok. 80 km/h dla pociągów ekspresowych i InterCity wydaje
się nieporozumieniem. Na przykład najszybsze InterCity pokonuje tylko trochę
krótszą trasę Warszawa - Poznań (306 km) w czasie 2 godz. 35 min.

Żółte autokary Polski Express pokonują trasę z centrum Gdańska do centrum
Warszawy w 5 godz. 45 min, ale zatrzymują się w wielu miejscowościach po
drodze, a postój w samym Elblągu trwa 15 minut.

- Kierowca auta osobowego, niełamiący przepisów, który utrzyma średnią
prędkość 80 km/h, trasę do stolicy pokonuje w cztery, cztery i pół godziny -
opowiada kierowca, które jeździ do Warszawy parę razy w miesiącu.

Wszystko wskazuje na to, że od połowy grudnia, kiedy wejdzie w życie nowy
rozkład jazdy PKP, samochody staną się jeszcze bardziej konkurencyjne.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że z powodu kolejnych ograniczeń prędkości
czas przejazdu ma wydłużyć się o 10 minut.

Kaszub to kiedyś grzał...

Wydawać się może, że postęp technologiczny znacznie przyspiesza komunikację.
Jednak bliższa analiza trasy Gdańsk - Warszawa wykazuje, że nie dotyczy to
rodzimych kolei.

- W 1953 po raz pierwszy pojawiły się pociągi trakcji spalinowej. Przejazd z
Dworca Wschodniego do Gdańska Głównego zajmował 4 godz. 20 min. Natomiast
jeżdżąca w latach 1959-1960 ekspresowa Strzała Bałtyku (wagony ciągnął
parowóz!) pokonywała ten sam odcinek w 4 godz. 14 min - wspomina Andrzej
Massel, pracownik naukowy Politechniki Gdańskiej i ekspert od spraw
kolejnictwa.

Najlepsze czasy dla często dojeżdżających do stolicy mieszkańców Trójmiasta
to lata 1992-1997. Wtedy to Kaszub pokonywał odcinek pomiędzy Gdańskiem
Głównym a Warszawą Centralną w 3 godz. 20 min.

Do modernizacji jeszcze daleko

Dlaczego podróże wydłużyły się aż tak znacznie? - Czas przejazdu na tej
trasie nie jest zależny od naszej spółki. Decydują o tym Polskie Linie
Kolejowe, które zajmują się infrastrukturą - broni się Anna Rosiek z PKP
InterCity (spółka wysyłająca w trasy ekspresy i InterCity). - Długi czas
przejazdu wynika z ograniczeń prędkości na tym odcinku. Zmienić to może
modernizacja linii, jednak na takie decyzje nie mamy żadnego wpływu. Możemy
tylko apelować do PLK.

Przedstawiciele PLK, a także Ministerstwa Infrastruktury, nabrali wczoraj
wody w usta. Wiadomo tylko, że udało się zdobyć pieniądze z unijnego
funduszu ISPA na przygotowanie dokumentacji do modernizacji tej trasy. Trwa
przetarg na opracowanie studium wykonalności, same prace "papierkowe"
potrwają najmniej kilkanaście miesięcy. Nie ma też pewnych źródeł
finansowania tej - wartej dziesiątki milionów złotych - inwestycji.

Coraz wolniej, coraz puściej

- Najgorszy jest 56-kilometrowy odcinek z Warszawy do Nasielska. Tylko
dzięki modernizacji tego fragmentu i zlikwidowaniu tam ograniczeń prędkości
przejazd pociągu można przyspieszyć o 20 minut. Oczywiście najbardziej
wskazana byłaby modernizacja całej trasy. Inna sprawa to zastosowany tabor,
wagony z nadwoziem wychylnym. Nowocześniejsze, pamiętne z testów Pendolino
mogłyby nawet przy takiej trasie rozwijać prędkości do 160 km/h, a czas
przejazdu skróciłby się nawet do 2 godz. i 40 min - mówił Massel.

Jednak znając sytuację finansową kolei nie należy się spodziewać zakupu
nowych pojazdów. Nie ma co ukrywać, że kolej traci klientów na tej trasie. -
Oczywiście tak długi czas przejazdu odbija się na konkurencyjności naszej
oferty na tej trasie, co niestety ma wpływ na zainteresowanie naszymi
połączeniami. Na trasę Warszawa - Poznań wysyłamy pociągi praktycznie co
godzinę, do Gdańska takiej potrzeby nie ma - przyznaje Rosiak z PKP IC.


Związkowcy nadal obawiają się likwidacji zakładu przewozów regionalnych  

Email
Pociągi do zawieszenia

 RZESZÓW. Od 1 marca spółka PKP Przewozy Regionalne w Warszawie zamierza
zawiesić w naszym regionie 26 kursów pociągów osobowych. Wczoraj w tej sprawie
u wicewojewody Kazimierza Surowca szukali pomocy związkowcy działający na
terenie kolei. Ich zdaniem, gdyby do tego doszło, byłoby to równoznaczne z
likwidacją Podkarpackiego Zakładu Przewozów Regionalnych (PZPR) w Rzeszowie.

Związkowcy nadal obawiają się, że PZPR ulegnie likwidacji. Wprawdzie spółka
PKP Przewozy Regionalne niedawno zaprzeczyła temu, jednak według kolejarzy
decyzja w tej sprawie została jedynie oddalona w czasie. Wskazują na to plany
zawieszenia na Podkarpaciu 26 kursów pociągów regionalnych.

- Spółce PKP Przewozy Regionalne nie będzie się opłacało utrzymywać
rzeszowskiego zakładu przewozów, gdy zmniejszy się liczba pociągów. Za
zawieszeniem pociągów pójdą zwolnienia konduktorów, rewidentów, dyżurnych
ruchu, maszynistów i pracowników zaplecza technicznego. Dowiedzieliśmy się
też, że spółka InterCity chce przejąć pod swoją pieczę 32 pociągi
międzywojewódzkie pośpieszne i ekspresowe przejeżdżające przez Podkarpacie.
Tym samym PZPR nie będzie miał już żadnego wpływu na takie połączenia. To

oprowadzi do degradacji kolei w naszym regionie – poinformował Krzysztof

Szczepanik, rzecznik prasowy Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność 80".

Podczas spotkania z wicewojewodą ustalono dokonanie analizy rentowności linii
kolejowych planowanych do zawieszenia. Trzeba bowiem dowiedzieć się, czy nie
udałoby się niektórych pociągów utrzymać dzięki wsparciu finansowemu
samorządów: wojewódzkiego, powiatowych i gminnych.

- Wspólnymi siłami udało nam się powstrzymać likwidację PZPR. Trzeba jednak
nadal działać, żeby nie zawieszano nam pociągów i nie zamknięto zakładu
przewozów regionalnych. W tej sprawie zamierzamy interweniować u
parlamentarzystów. W tym roku, tak jak w ubiegłym, wszystkie środki z budżetu
wojewody na dofinansowanie regionalnych przewozów zostaną przekazane zarządowi
województwa podkarpackiego – powiedział wicewojewoda Kazimierz Surowiec.

Związkowcy mają też zastrzeżenia do nowego rozkładu jazdy pociągów, który na
Podkarpaciu ma obowiązywać od 1 lutego. Według nich został on źle przygotowany
przez Instytut Promocji i Rozwoju Kolejnictwa. Jego opracowanie zlecone
zostało przez Podkarpacki Urząd Marszałkowski. Niektóre odjazdy pociągów nie
zostały dostosowane do odjazdów innych pociągów. Dla przykładu do Jarosławia
pociąg przyjeżdża o godzinie 6.40 i podróżni nie mogą zdążyć na pociąg do
Tarnowa odjeżdżający z tej stacji o godz. 6.19.

MARIUSZ ANDRES

Super Nowości z dnia: 28_01_2003

pozdrawiam

Dla ekonometryków i innych osób interesujących się metodami ilościowymi w
ekonomii i naukach społecznych.
Zawartość w sumie mówi za siebie, trzeba wziąść poprawkę, że to raptem swego
rodzaju notatki.
Dla mnie trochę zbyt skomplikowane, ale jestem ciekaw opinii osób, które
tematem zajmują się.

http://anotek.fuw.edu.pl/studia/md/notatki/npswnp/skrypt.pdf

Z owego skryptu prowadzone są zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim z
przedmiotu ekonofizyka dla fizyków na studiach magisterskich II stopnia,
obecnie podobną tematykę można znaleźć na ekonofizyce licencjacie na
Uniwersytetach Wrocławskim i Śląskim. Na Uniwersytecie Warszawskim licencjat
będzie wprowadzany w przyszłym roku akademickim, może już ruszył od tego.
Wiem, że na licencjatach powstawały już prace z zakresu badań fraktali
rozkładów szeregów czasowych cen akcji i indeksów giełdowych. Nie wiem czy
były modelowane jako parametry, ale podobno się da. Nie wiem też jakiego
poziomu błędy miały te modele w odchyleniu od rzeczywistych szeregów
czasowych i czy te odchylenia dawałyby też jakiś przytomny rozkład poddający
się interpretacji ekonomicznej. Czytając w Świecie Nauki Mandelbrodta sam
przyznawał, że generatory fraktali przydają się do stressing test różnych
produktów finansowych, ale to tyle. Nie modelują natomiast historycznych
ruchów cen.

Ja niestety nie mogę nic w polsce znaleźć nt metod dekompozycji szeregów
czasowych w ekonomii, przynajmniej na pewno nie było nic o tym 6 lat temu
jak mnie to interesowało. Ciekawy jestem szeregów fouriera, było coś Banacha
z analizy funkcjonalnej, też wydaje się warte sprawdzenia, metody Monte
Carlo, fraktalne, falków, atraktorów itp. Tylko ciekawe byłoby zestawienie
wszystkich analiz ze sobą. Jeszcze dorzuciłbym do tego teorię gier, a co mi
tam :D
Widziałem, że kierunek informatyka i ekonometria została dość wzbogacona w
zeszłym roku. Myślę, że w ciągu kilku lat wiele do minimum jeszcze zostanie
dopisane. Być może o ekonofizykę, teorię gier, chaosu. Jakby nie patrzeć
fizyka ma o wiele lepiej sprawdzony i przebadane narzędzia modelowania niż
ekonometria.

Dobrych podręczników, czy skryptów jeszcze nie ma i trudno stwierdzić, czy
będą za 10-15 lat.

Niestety wszystkie opracowania w Polsce mają jeden zasadniczy błąd. Nie
opierają się na studium przypadków, przykładach, czy jakimś eksperymencie,
tudzież doświadczeniu które można samemu wykonać, zaobserwować i wyciągnąć
wnioski. Zwykłe zbieranie próby to juz eksperyment. A próby można zbierać z
różnych rozkładów i sprawdzać w jaki zwracają rozkład przy rosnącej liczbie
próbek. Podobnie się ma rzecz z tablicą Galtona itp. W sumie to zjawiska
fizyczne opisywane za pomocą matematyki.

Wydaje mi się, że materiału w GUSie wystarczyłoby do dydaktyki. Szkoda, że
upadł system Rejestru Usług Medycznych, bo na ćwiczeniach już studenci mogli
by dokonywać odkryć naukowych :(

wiekszosc teorii wykladanej przez pierwsze 2 lata studiow na ekonomii jest
czesto zbedna, czesc sie powtarza na przedmiotach zawodowych czyli np u mnie
na przedmiotach zwiazanych z turystyka (jej ekonomicznymi aspektami)
dlatego tez proponuje by troche zmienic sposob wykladania na naszych
uczelniach iz w przypadku studiow dziennych magisterskich program wygladal
nastepujaco co napewno tez docenia pracodawcy, mianowicie:

pierwsze 3 lata przedmioty zawodowe
nastepne2 lata obowiazkowa praktyka zawodowa u 4 pracodawcow

konczac uniwerek czy tez inna uczelnie absolwent bedzie posiadal i wiedze i
doswiadczenie :-) bedzie ekspertem z prawdziwego zdarzenia



Będzie ekspertem??? No chyba trochę przesadziłeś! A czy przewidziałeś jakieś
przedmioty teoretyczne? Bo widzę tylko 3 lata nauki przedmiotów zawodowych,
a potem praktyka... Studia magisterskie to nie szkoła zawodowa! Jak ktoś chce
dowiedzieć się, jak rozpocząć własny biznes itp. to ma do wyboru całą paletę
szkół i szkółek. Uczelnie wyższe, a przynajmniej Uniwersytety i Akademie
Ekonomiczne, powinny dostarczać przede wszystkim wiedzy. W końcu taki
jest cel uczelni: nauczać a nie przygotowywać do pracy. No i jeszcze te 2 lata
praktyki u 4 pracodawców... Jak to sobie niby wyobrażasz? Państwowe nakazy?

Nie odbierz mnie źle. Nie twierdzę, że studia powinny być wyłącznie teoretyczne.
Wręcz przeciwnie: uważam, że wiedza przekazywana studentom musi mieć również
wymiar praktyczny. Każdą dziedzinę, nawet HME, można przedstawić w taki sposób,
by student miał poczucie, że ta właśnie wiedza jest i będzie mu potrzebna - zarówno
do "rozumienia" jak i do "działania". W czasie studiów na AEP niejednokrotnie byłem
zły na prowadzących zajęcia: skutecznie odstręczali studentów od wykładanych
przedmiotów własnie poprzez nadmierne teoretyzowanie oraz niewskazanie praktycznych
zastosowań danej wiedzy. Ale bywało też tak - na szczęscie w większości przypadków -
że zajęcia miały wymiar niezwykle praktyczny. Podaję przykłady:
- Międzynarodowe transakcje handlowe: były oczywiście przepisy prawne itp., ale całe
ćwiczenia do przedmiotu zostały przeprowadzone metodą projektu - podzieliliśmy się na
zespoły, które założyły fikcyjne firmy i dokonywaliśmy transakcji. Każdy element
ttransakcji musiał być udokumentowany, taj jakbyśmy pracowali w normalnej firmie: trzeba było
się nalatać po firmach, bankach, ubezpieczycielach, urzędach, żeby dostać odpowiednie formularze
albo przykładowe druki (a potem jeszcze je dobrze wypełnić), ale opłaciło się!!!

sięciostronicową analizę finansową wybranej spółki za 5 lat.
- Analiza strategicza: jw. plus dwie prezentacje multimedialne.
- Marketing: cała grupa zajmowała się rynkiem czekolad w Polsce. Grupa została podzielona
na zespoły, każdy zajmował się inną marką - i tak na każde zajęcia musieliśmy przygotować
prezentacje i raporcik o tym, jak np. wygląda segment klientów, jaka jest dystrybucja, jakie ceny,
jakie opakowania etc... - oczywiście dla danej marki. Trzeba było oczywiście znowu się narobić,
ale przynajmniej wiedzieliśmy, po co to robimy.
- Inwestycje międzynarodowe: ocena efektywności inwestycji zagranicznej, z punktu widzenia
korporacji macierzystej oraz spółki-córki, z uwzględnieniem różnych ryzyk itp. - raport.
- Technologie informacyjne (na I-szym roku!): stworzenie strony www wirtualnej firmy; znowu dużo
roboty, bo nie dosć, że trzeba było wymyślić wszystko o firmie, to jeszcze wprowadzić do kompa,
porobić linki, maile itp.

I tak jeszcze mógłbym wymieniać...

Jasne, możesz mi zarzucić, że wybrałem przedmioty, które z natury rzeczy są praktyczne,
nie ma tu HME, ale jak już pisałem w innym poście, akurat na HME nie narzekam.

I na koniec: pewnie się ze mną zgodzisz, że należy bezwzględnie tępić wszystkich nauczycieli,
którzy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, do czego moze sie przydać wiedza, którą
pzrekazują (jak choćby wykładowcy organizacji i zarządzania, dla których najważniejsze są
rozważania o wyższości definicji organizacji Kotarbińskiego nad innymi definicjami).
Uczelnie muszą dostarczać  wiedzy teoretycznej, ale rónież praktycznej - co nie znaczy, ze
powinny się stać szkołami zqawodowymi.

Pozdrawiam!

MM

| W/w reaktor będzie kosztował 10 mld $ a będzie produkował 500 MW
| energii. 500 MW to 1800 GJ na godzinę, a 1800 GJ to wartość
| energetyczna 180 ton węgla, czyli (licząc 56$ za tonę węgla) około
| 10000$.

Ale to jest koszt prototypu, i to nie elektrowni, a demonstratora
technologii,
więc jego cena słabo nadaje się do prowadzenia analiz ekonomicznych. Gdyby
po ewentualnym sukcesie sklonować projekt w wielu egzemplarzach, to ich
cena nie będzie wynosiła 10^10 dolarów za sztukę.



Niestety sprawy nie mają się tak prosto.
Sporą część z tych 10 mld $ stanowią koszty materiałów.
Na przykład w skład elektromagnesów nadprzewodzących wchodzi łącznie prawie
10000 ton stopów niobu, tytanu, cyny i miedzi, których wartość rynkowa
wynosi blisko miliard $ (w/w stopy kosztują średnio prawie 100$ za
kilogram).
A tutaj za bardzo nie ma już jak zaoszczędzić - ceny surowców raczej w
przyszłości nie spadną, elektromagnesy nadprzewodzące zbudowane z tańszych
surowców lub z ich mniejszej ilości generowałyby słabsze pole magnetyczne,
co zmniejszałoby moc reaktora i pogarszało opłacalność ekonomiczną.
Możliwe, że przy bardziej masowej produkcji udałoby się obniżyć cenę
reaktora o takiej mocy do 2 mld $, ale to nadal nie zapewnia opłacalności
ekonomicznej, a na zejście niżej z ceną (przy reaktorze takiej mocy) nie ma
co liczyć.

Tu nie jest istotny ani koszt,
ani szczegóły konstrukcyjne, tylko rezultat: jeśli to w końcu zadziała, to
będzie
wiadomo dlaczego, co pozwoli opracować lepszą konstrukcję przemysłową.



Pewnie tak, ale póki co wygląda, na to, że droga do "lepszej konstrukcji
przemysłowej" to "ucieczka w górę" - skoro wraz z liniowym wzrostem
objętości (a więc i kosztów) moc reaktora rośnie szybciej niż kwadratowo, to
każda korporacja mająca właścicieli przy zdrowych zmysłach będzie próbowała
zbudować jak największe urządenie (dwukrotnie większe urządzenie to
możliwość zaoferowania dwukrotnie niższej ceny, albo zysk większy o wartość
połowy ceny).
W przemyśle 10 mld $ to nie są jakieś strasznie duże pieniądze - tyle
potrafi kosztować fabryka mikroprocesorów (Intel buduje średnio jedną
fabrykę mikroprocesorów rocznie, a AMD jedną co 5 lat).
Gdyby doszło do sytuacji, że "zysk jest niemal pewny" (bo na przykład dzięki
dostępowi do taniej energii z reaktora możnaby w "przyreaktorowym" zakładzie
produkować benzynę syntetyczną kosztem kilku centów za litr) to pewnie
powstałoby jakieś konsorcjum kilku dużych firm, które ty ten bilion dolarów
wyłożyło i taki reaktor zbudowało (po czym opanowało większość światowego
rynku produkcji surowców energetycznych).

| Analiza po kątem finansowym pokazuje, że przy dzisiejszych cenach
| energii ekonomicznie opłacalny byłby dopiero reaktor 100-krotnie
| większy, tj. o 100-krotnie większej objętości i 10000 razy większej
| mocy

Mam nadzieję, że takiego monstra nie zbudują -- wolałbym być daleko gdyby
to
dupło...



Aż tak strasznie by nie było, po ewentualnym wycieku plazmy reakcja prawie
natychmiast by ustała.
Skutek co najwyżej podobny do Czernobyla.

| Rozciągnięty w czasie dlatego, że rządy państw uczestniczących w
| projekcie nie chcą wyłożyć tych 10 mld $ w odpowiednio krótkim czasie.

Biorąc pod uwagę poprzednie "sukcesy" w tej dziedzinie: czy należy im się
dziwić?



Raczej nie.
Zwłaszcza, że wygląda na to, że póki co nadal mamy tańsze źródła energii.
Oczywiście jeśli zapotrzebowanie na surowce energetyczne wzrośnie (Chiny i
Indie rozwijają się i coś nie chcą zatrzymać), wzrosną ceny surowców
energetycznych, do tego rozwiną sie technologie produkcji syntetycznych
surowców energetycznych (w USA w 2008 roku zakończy się budowa zakładów
produkujących benzynę syntetyczną w ilości równej polskiemu zużyciu benzyny)
i będe już jakieś know-how zdobyte na ITER'rze, to może się okazać, że
budowa takiego reaktora o mocy 5000 GW jest komercyjnie opłacalna i stanie
się to co opisałem wyżej.


>
Podobne podstrony: analiza pest pest
Analiza i interpretacja fragmentu dzieła literackiego
Analiza poezji współczesnej Szkice interpretacyjne
Analiza ryzyka i ochrona informacji w systemach
analiza struktury funkcjonowania jezyka reklamy
analizowania i prognozowania kondycji ekonomicznej przedsiebiorstw
Analiza danych rynkowych i marketingowych
Analiza i monitoring w zarządzaniu przedsiębiorstwem
ANALIZA INWESTYCJI I ZARZĄDZANIE PORTFELAMI T
Analiza inwestycji i zarządzanie portfelem T
Analiza techniczna rynków terminowych
Analiza wiersza Tadeusza Różewicza
Analiza wyników badań krwi
Amica ZWA
andrzej g kruszewicz
Republika.pl Portal Spoecznoci Internetowych


 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »